Martwe we własnych mieszkaniach

Dwa dni i dwa tajemnicze zgony. Choć prokuratorzy wykluczyli, by doszło do zbrodni, przyczyna śmierci dwóch kobiet pozostaje nieustalona.

Po tym, jak w niedzielne popołudnie (2 kwietnia) ujawnione zostały zwłoki 36-latki, we wsi pod Rejowcem zawrzało. Ciało mieszkanki gminy znalazł jej krewny, który przyszedł do kobiety w odwiedziny. Zaraz potem na miejscu zjawili się policjanci, a mieszkańcy zaczęli snuć domysły, jakoby 36-latka padła ofiarą zbrodni.

– Została przeprowadzona sekcja zwłok. Czekamy na wyniki, dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć coś więcej o przyczynie śmierci kobiety. Na ten moment nic nie wskazuje jednak na udział osób trzecich, śledztwo jednak trwa – mówi Piotr Szafrański, prokurator rejonowy z Krasnegostawu.

Nie wiadomo również co było przyczyną śmierci seniorki z Chełma, której zwłoki ujawniono rankiem następnego dnia. Miejsce znalezienia zwłok wyglądało jednak makabrycznie.

Przed godziną 10, 3 kwietnia, służby ratunkowe i policja odebrały wezwanie do jednego z mieszkań na chełmskim osiedlu. Po wejściu mundurowi zobaczyli zalaną krwią kuchnię, po środku której znajdowała się (w pozycji klęczącej) martwa 90-latka. Jak ustalono, lokal był zamknięty od środka, a opiekunka, która ujawniła zwłoki, miała klucze.

Sprawą zajęła się chełmska prokuratura. Śledczy nie dopatrzyli się jednak udziału osób trzecich w śmierci starszej i schorowanej kobiety. Skąd krew w całym pomieszczeniu? Mówi się, że po upadku rana na ciele kobiety otworzyła się. Doszło do krwotoku. (pc)