Marzną na przystanku

Mieszkańcy Radziejowa w gminie Dubienka chcieliby, aby w ich miejscowości powstała wiata przystankowa. Starania o nią rozpoczęli dwa lata temu i jak dotąd bez efektu. O jej brak winią wójta. Mają do niego żal, że przez ten czas nie znalazł chwili, by się z nimi spotkać w tej sprawie.

Starania o wybudowanie przystanku autobusowego razem z wiatą mieszkańcy Radziejowa rozpoczęli dwa lata temu. Pierwsze pismo w tej sprawie zostało wysłane do gminy 29 grudnia 2014 roku. Mniej więcej 2 miesiące później przystanek został zamontowany, ale bez wiaty.
– Przystanek stoi w szczerym polu. Dzieci czekające na autobus do szkoły nie mają gdzie się schować przed deszczem czy wiatrem. Wiata jest potrzebna nie tylko ze względu na uczniów. Każdy chce pojechać czasem do miasta. Wszyscy płacimy podatki i chyba możemy czegoś w zamian wymagać. Napisaliśmy pismo do gminy z prośbą o ustawienie tu wiaty, ale usłyszeliśmy kategoryczną odpowiedź, że gmina nie ma na to pieniędzy – mówi jedna z mieszkanek Radziejowa.
Łącznie mieszkańcy sołectwa napisali do Urzędu Gminy Dubienka 6 pism w tej sprawie. A kiedy żadne z nich nie przyniosło rezultatów, napisali skargę do wojewody. Zarzucili w niej wójtowi zaniedbania polegające na niewybudowaniu wiaty przystankowej w ramach funduszu sołeckiego. Skarga była rozpatrywana przez radę gminy na ostatniej sesji, ale radni uznali, że jest bezzasadna. A to dlatego, że sołectwo nie zgłosiło takiego wniosku do wójta, pas drogowy jest zbyt wąski, by można było tam usytuować zadaszenie. Dodatkowo teren, na którym wiata mogłaby stanąć, nie jest własnością gminy.
– Wójt powiedział także, że nie przyszliśmy do niego w tej sprawie, że z nim o tym nie rozmawialiśmy. Ale to nieprawda. To pan wójt nie znalazł dla nas nigdy czasu – twierdzą mieszkańcy Radziejowa.
Wójt Dubienki Waldemar Domański tłumaczy, że jeśli gmina wygospodaruje pieniądze na budowę wiaty, ta na pewno powstanie. Jej koszt to łącznie z betonową wylewką około 6 tys. zł.
– Problem braku wiaty naprawdę nie wynika z mojej złej woli – wyjaśnia wójt Dubienki. – Ale najpierw wspólnie ze starostwem musimy wyjaśnić kwestię własności działek. Na razie nie możemy ustawić wiaty, bo teren nie należy do nas. Nawet asfalt biegnie tam po gruncie prywatnym.
Wójt dodaje, że przystanku nie da się przenieść w inne miejsce i nieprawdą jest, że nigdy nie miał czasu na rozmowę z mieszkańcami Radziejowa, którzy napisali skargę do wojewody.
– Rozmawialiśmy wiele razy, ale akurat nie na ten temat. Na ostatniej sesji Janusz Kański, członek zarządu powiatu chełmskiego, zapewnił, że będzie pilotował tę sprawę. Trzymamy go za słowo i liczymy, że uda się to szybko załatwić – mówi Domański.
Do tematu wrócimy. (kw)