Medyczny wiatr zmian

Z fotelem dyrektora SPSK nr 1, po 33. latach kierowania placówką, pożegnał się Adam Borowicz

Ubiegły tydzień przyniósł aż dwie zmiany kadrowe w dwóch kluczowych dla Lubelszczyzny placówkach służby zdrowia. Po kilku latach pouczania kolejnych dyrektorów Szpitala im. Wyszyńskiego dotychczasowy dyrektor marszałkowskiego departamentu zdrowia, Piotr Matej, postanowił sam wszystkim pokazać, jak powinno się zarządzać największym samorządowym SP ZOZ. Z kolei już po raz drugi już, ale tym razem chyba jednak na poważnie, z fotelem dyrektora SPSK nr 1 pożegnał się Adam Borowicz, najbardziej opalony menedżer ochrony zdrowia i mistrz krótkiej, a ciętej riposty.

Człowiek ciężkiej ręki

Zmiana na Kraśnickiej wydaje się być typowym mieszaniem herbaty w nadziei, że zrobi się od tego słodsza bez dosypywania cukru. Najpierw wszak dyr. Piotr Matej, bezpośrednio nadzorując odwołanego niespodzianie Krzysztofa Skubisa (kierującego placówką między sierpniem 2019 a kwietniem 2020 r.), aprobował wszystkie jego plany dalszych cięć i restrukturyzacji, następnie przyczynił się do odwołania dotychczasowego protegowanego – a dziś zajął jego miejsce, stając przed tymi samymi problemami, czyli fizyczną niemożnością realnego i trwałego zbilansowania molocha jakim jest szpital na Kraśnickiej.

Przyjścia Mateja mogą obawiać się pracownicy, dyrektor znany jest bowiem z ciężkiej ręki, uporu i skłonności do szukania oszczędności poprzez wprowadzenie outsourcingu.

I być może w realiach samorządowej ochrony zdrowia są to raczej zalety niż wady, bowiem w rzeczywistości nie da jej się przecież zreformować z poziomu sejmików, a tym bardziej poszczególnych placówek. W dodatku zaś bieżący rok może (wbrew pozorom) okazać się dla szpitali przyjemnym oddechem – wszak mają one zagwarantowane płatności z tytułu kontraktów z NFZ, przy jednoczesnym radykalnym ograniczeniu świadczeń, a więc i kosztów. Koronawirus idealnie bilansuje SP ZOZ-y, stąd też trudno się dziwić generalnemu poparciu medyków dla utrzymywania jak najdłużej ograniczeń związanych z pandemią. Nowy dyrektor trafia więc na Kraśnicką w nader sprzyjającym momencie i choć formalnie tylko pełni obowiązki – można założyć, że mu się tam spodoba.

Po 32 latach pojawiły się rozbieżności…

Nie sposób natomiast oficjalnie dojść, co musiało się nie spodobać człowiekowi-instytucji, Adamowi Borowiczowi, skoro odchodzi trzy lata po przekroczeniu wieku emerytalnego i w trakcie wielkiej rozbudowy kliniki. W dodatku władze Uniwersytetu Medycznego i odchodzący dyrektor jakoś nie mogą się porozumieć nawet w tak zasadniczej kwestii, czy odszedł on sam, czy też został odwołany po 32 latach bez podania prawdziwych przyczyn.

Teoretycznie wystarczającą byłaby zresztą chęć wpłynięcia na obsadę tego kluczowego dla lecznictwa akademickiego stanowiska jeszcze za kadencji obecnych władz rektorskich, jednak i to nie tłumaczy wszystkich okoliczności dymisji Borowicza, kierującego szpitalem twardo, ale elastycznie, wobec którego przez lata formułowano zarzuty (m.in. NIK-owskie) a to odnośnie finansów na programy badawcze, a to umów z firmami outsourcingowymi, a to właśnie inwestycji, ale też który wobec wszystkich tych ataków zachowywał na twarzy niezmienny, lekceważący uśmiech.

Oficjalne stanowisko UM brzmi: – Potwierdzam w imieniu władz uczelni, odwołanie z dniem 20 maja 2020 r. pana doktora Adama Borowicza z zajmowanego stanowiska dyrektora SPSK 1 w Lublinie, z powodu istotnych rozbieżności dotyczących kluczowych decyzji zarządczych. Dalsza współpraca nie była możliwa. Informacja o zaprzestaniu sprawowania przez doktora Adama Borowicza obowiązków dyrektora została sporządzona w dniu wczorajszym i przekazana przed zakończeniem rozmowy z rektorem UM.

Władze Uniwersytetu Medycznego doceniły pracę pana doktora Adama Borowicza na rzecz rozwoju infrastruktury szpitala klinicznego przy ul. Staszica, dając temu niejednokrotnie wyraz, również w momencie zakończenia współpracy. Pragnę równocześnie podkreślić, że realizowana obecnie przebudowa i rozbudowa SPSK nr 1 jest inwestycją Uniwersytetu Medycznego, i została wprowadzona do planu budżetowego dzięki wieloletnim zespołowym staraniom oraz zaangażowaniu rektorów uczelni, obecnego i poprzedniego – jak poinformował rzecznik Uniwersytetu, dr Włodzimierz Matysiak.

Odejście wielkiego rektora

Cóż, styl odejścia dyr. Borowicza różni się więc wyraźnie od pożegnania przed kilku laty innego szefa-od-zawsze, dra Mariana Przylepy, twórcy wielkich osiągnięć SPSK nr 4. Sam UM również czeka zresztą zmiana – odejście rektora, prof. dr hab. n. med. Andrzeja Dropa, dzięki któremu uczelnia ta bodaj najlepiej wykorzystała możliwości związane z funduszami unijnymi i znakomicie dostosowała się do wyzwań nowoczesnej medycyny. O wysokości poprzeczki świadczy zresztą fakt, że o miejsce po tak znamienitym rektorze ubiegają się inni świetni fachowcy – prof. dr hab. Dariusz Matosiuk i duma lubelskiej nefrologii, prof. dr hab. Wojciech Załuska (więcej o wyborach rektora piszemy w materiale na str. 15 – red.). TAK