Miała być bura od marszałka

Marszałek województwa, Sławomir Sosnowski, przyjechał do chełmskiego szpitala. Podczas spotkania z dyrekcją miał rozliczać za słaby wynik finansowy i wejście szpitala do drugiego, a nie trzeciego, poziomu zabezpieczenia w nowej sieci szpitali. Ale nie mógł spotkać się z dyrektorem Jackiem Buczkiem, który sam trafił do szpitala. Bura się odwlecze?

Wejście do sieci ma dawać szpitalom gwarancję finansowania. Ale od tego, do którego poziomu zakwalifikuje się szpital, zależeć będzie wysokość finansowania i możliwości rozwoju lecznicy. W najlepszej sytuacji są szpitale, które weszły do trzeciego poziomu. Nie muszą martwić się o pieniądze. Należeć będą się one im za wszystko, co do tej pory robiły, ale nie powinny też mieć kłopotu z pozyskaniem funduszy na nowe oddziały i specjalizacje. Wśród tych „szczęśliwców” są m.in. marszałkowskie szpitale z Białej Podlaskiej i Zamościa. Niestety, chełmski szpital, mimo iż też jest wojewódzki, a w nazwie ma także określenie „specjalistyczny”, wszedł do niższego, drugiego poziomu. I chociaż dyrekcja chełmskiego szpitala przekonywała, że nic się nie stało i nie ma to większego znaczenia, bo wejście do sieci gwarantuje lecznicy pieniądze na istniejące oddziały, to chyba nie wszystkich przekonują te argumenty. W Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie mówi się podobno, że marszałka Sławomira Sosnowskiego dotknęło, że podległy mu chełmski szpital, na który w ostatnim czasie samorząd województwa łożył spore pieniądze i w którym na dodatek jest przewodniczącym Rady Społecznej, w sieci jest dopiero na drugim poziomie. Marszałek nie jest też zadowolony z wyniku finansowego szpitala, który jako jedyny z marszałkowskich szpitali (oprócz Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej) zanotował stratę za 2016 rok. I to niemałą.
– W Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Chełmie strata netto wzrosła z 4,8 mln w 2015 r. do prawie 10 mln zł w 2016 r – informuje Beata Górka, rzecznik prasowa marszałka województwa lubelskiego.
W 2016 r. przychody z działalności podstawowej wzrosły o 6,9 mln zł (z 81,6 mln zł do 88,5 mln zł), a koszty materiałów, energii, mediów i wynagrodzeń (ogólnie utrzymania) o 13,5 mln zł (z 89,7 mln zł do 103,2 mln zł). Większy wzrost kosztów świadczeń zdrowotnych spowodowany jest – zdaniem rzecznik – utworzeniem Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Psychiatrycznego (20 łóżek) i rozszerzeniem Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego (do 50 łóżek) i znaczącym wzrostem zatrudnienia, bo aż o 76 etatów.
Wzrosły także zobowiązania szpitala z 87 mln do 96 mln zł, ale spadły koszty obsługi długu z 3,9 mln w 2015 r. do 2,5 mln w 2016 r.
O finansowej sytuacji i sieci szpitali miał rozmawiać z dyrektorem Jackiem Buczkiem marszałek Sławomir Sosnowski, który przyjechał do chełmskiego szpitala w miniony czwartek. Nie zastał dyrektora naczelnego, który z powodów zdrowotnych sam znalazł się w szpitalu. Zastępcy trochę musieli tłumaczyć się z sytuacji. Już wcześniej przekonywali, że w Chełmie brakuje oddziałów wysokospecjalistycznych, które dawały możliwość wpisania do trzeciego poziomu referencyjności. Ale niedawno szpital chwalił się, że ma gwarancję pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia na chirurgię naczyniową a przed rokiem z fetą otwierał najnowocześniejszą w regionie pracownię kardiochirurgii. Tylko że pierwszy oddział do dzisiaj nie powstał a drugi nie ma odrębnego kontraktu z NFZ, a finansowany jest, bo wykonuje procedury ratujące życie. Nie wykorzystano też szansy na rozwinięcie ginekologii, która mogłaby stać się oddziałem wysokospecjalistycznym. Podobno to wytykał marszałek dyrekcji, mówiąc, że miała sporo czasu na przygotowanie się do nowych realiów. (bf)