Miało być różowo…

Zrelaksowana, zadbana, piękniejsza. Najczęściej tak czują się kobiety po wizycie u kosmetyczki. Niestety, u jednej z klientek chełmskiego salonu skończyło się na uszkodzeniu paznokcia, przeprawach u dermatologa i niesmaku.

Po zabiegu wszystko wyglądało jak należy. Problem zaczął pojawiać po około dwóch tygodniach od wykonania manicure metodą żelową.

– Gdy na moim paznokciu zaczął się pokazywać odrost, okazało się, że uszkodzona została jego macierz. I zaczął odchodzić od skóry – opowiada klientka jednego z chełmskich salonów. Kobieta przyznaje, że już kiedyś miała taki problem, ale była już wyleczona i poinformowała o tym kosmetyczkę. – Wiedziała o tym przy zabiegu, więc powinna bardziej uważać na wrażliwość paznokcia. Problem w tym, że skierowała mnie do stażystki. Gdy poinformowałam salon, o tym, co się dzieje po wykonanym u nich zabiegu, usłyszałam tylko, że stażystka musi się przecież na kimś uczyć.

Gdy z paznokciem było już fatalnie, kosmetyczka poradziła, żebym poszła do dermatologa. Tak też zrobiłam. Po wizycie wysłałam jej rachunki za leczenie i leki. Ale zostałam zlekceważona – ubolewa kobieta. Przyznaje, że długo wahała się, by nagłośnić sprawę. Po kolejnej próbie jej polubownego załatwienia, nie wytrzymała i wysmarowała opinię na temat salonu w internecie, załączając zdjęcia zniszczonego paznokcia. Zgłosiła też do sanepidu. W związku z tym w salonie przeprowadzono kontrolę. Nie wykazała ona jednak żadnych nieprawidłowości.

– Kontrole w salonach kosmetycznych są systematycznie przeprowadzane – mówi Elżbieta Kuryk, dyrektor Państwowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – Każdy odwiedzany jest przez naszych pracowników co najmniej raz w roku. Są to bowiem miejsca, gdzie wykonuje się zabiegi z ryzykiem narażenia trwałości tkanki, więc istnieje ryzyko przeniesienia zakażenia krwiopochodnego. To nakłada na pracujące w nim osoby pewne obowiązki, m.in.: stosowanie sprzętu jednorazowego użycia lub też wielokrotnego, ale wysterylizowanego.

Dyrektor przyznaje, że w salonach kosmetycznych nie zawsze wszystko jest tak, jak należy. – Wówczas prowadzimy postępowanie nakazujące natychmiastowe usunięcie nieprawidłowości. Zdarzają się kary w postaci mandatów – dodaje E. Kuryk.

O to, co robić w takich sytuacjach, spytaliśmy też Krzysztofa Nadolskiego – rzecznika konsumentów.

– Jeśli klientka twierdzi, że usługa została źle wykonana i w związku z tym doszło później do problemów zdrowotnych, powinna wystąpić do salonu kosmetycznego z oficjalną reklamacją, w której zawarte jest konkretne roszczenie, obejmujące koszty leczenia i ewentualne odszkodowanie – informuje K. Nadolski.

Jeśli to nie przyniosłoby skutku, wówczas powinna się udać do rzecznika konsumentów. Wówczas on wystąpi do przedsiębiorcy o udzielenie wyjaśnień. Jeśli wciąż się nie uda porozumieć, to wówczas w grę wchodzi jeszcze pozasądowe rozwiązanie sporu z pomocą Inspekcji Handlowej, a ostatecznością jest droga sądowa. (mg)