Miały być trzy punkty, jest jeden…

ChKS CHEŁMIANKA – PODLASIE BIAŁA PODLASKA 2:2 (0:2)

0:1 – Zabielski (3), 0:2 – Martynek (8), 1:2 – Czułowski (58), 2:2 – Czułowski (77).

ChKS: Osuch (46 Szymkowiak) – Wołos, J. Niewęgłowski (76 Kwiatkowski), Myszka, Kraśniewski, Uliczny, Czułowski, D. Niewęgłowski, Warecki (46 Hladkyy), Wolski, Kocoł (80 Kuśmierz).

Mecz z Podlasiem dla piłkarzy Chełmianki miał być przełamaniem po serii trzech porażek z rzędu. Po bardzo słabym występie w Dębicy wydawało się, że podopieczni Artura Bożyka w konfrontacji z ostatnim zespołem tabeli rozegrają dobre spotkanie, a przede wszystkim sięgną po drugi w tym sezonie komplet punktów. Niestety, tak się nie stało, a na końcowy wynik meczu wpływ miał jego początek, w którym gospodarze w bardzo łatwy sposób stracili aż dwa gole.

Takiego początku sobotniego meczu nikt się nie spodziewał. W 3 min. goście wykonywali rzut rożny. Jakub Niewęgłowski źle ocenił lot piłki, zrobił dwa kroki do przodu, zostawiając bez opieki Pawła Zabielskiego. Futbolówka spadła na głowę pomocnika Podlasia, a następnie zatrzepotała w siatce. Cezary Osuch nie miał nic do powiedzenia. W 8 min. znów źle lot piłki obliczył Niewęgłowski. Na 40 metrze piłka odbiła się od murawy i przeleciała nad głową chełmskiego stopera. Przejął ją Olaf Martynek i pognał na bramkę Osucha. Będąc już w polu karnym uderzył w krótki róg, czym zaskoczył bramkarza gospodarzy i wywołał konsternację nie tylko na trybunach. Przedmeczowa taktyka szkoleniowca legła w gruzach zanim mecz rozpoczął się na dobre. Poza tym to już trzecie spotkanie z rzędu, w którym chełmianie stracili gole w pierwszych minutach.

W 14 min. Chełmianka mogła zaliczyć kontaktowe trafienie. W sytuacji sam na sam z golkiperem Podlasia znalazł się Kamil Kocoł. Mijając rywala, wypuścił piłkę za daleko, nie opanował jej i dla gości skończyło się tylko na strachu. Gospodarze do przerwy grali bardzo słabo. Gra im się nie kleiła, widać było, że zadane przez Podlasie szybkie ciosy wybiły ich z rytmu. Składnych akcji było jak na lekarstwo, słabo wyglądał środek pola, a skrzydłowi, Dawid Niewęgłowski i Maciej Kraśniewski nie byli tak dynamiczni, jak w meczach, kiedy Chełmianka zdobywała punkty, a ich dośrodkowania zbijali defensorzy Podlasia. W 36 min. powinien paść gol dla miejscowych. Paweł Wolski z 10 metrów posłał jednak piłkę nad poprzeczką, choć cały prawy róg bramki Podlasia miał odsłonięty.

W przerwie trener Artur Bożyk postawił wszystko na jedną kartę. Ściągnął z boiska zupełnie niewidocznego młodzieżowca, Kamila Wareckiego. W jego miejsce wszedł inny zawodnik do 21 lat, bramkarz Jakub Szymkowiak, który stanął między słupkami, a Osuch z konieczności został w szatni. Do ataku z kolei szkoleniowiec posłał Ukraińca Volodymyra Hladkyego. Chełmianka zmieniła też ustawienie. Zamiast trójką obrońców, zagrała sprawdzonym systemem, czwórką z tyłu i dwójką napastników. Po przerwie kibice obejrzeli odmienioną drużynę.

Gospodarze od początku rzucili się do ataku i stwarzali sobie groźne okazje. Bardzo dobrze dysponowany był Patryk Czułowski. To on w 54 min. strzelał zza linii pola karnego, ale piłka jeszcze o centymetry minęła bramkę. Chwilę wcześniej dogodną okazję miał Hladkyy, lecz bramkarz Podlasia był na posterunku. W końcu w 58 min. z rzutu wolnego dobrej jakości piłkę w pole karne posłał Wolski. Czułowski uprzedził obrońców i strzałem głową zdobył pierwszego gola dla chełmskiego zespołu. Swoje okazje po kontratakach miało też Podlasie, lecz bardzo dobrze w bramce gospodarzy spisywał się młody Szymkowiak. Chełmianka po zdobyciu bramki poszła za ciosem, starając się jak najszybciej doprowadzić do wyrównania.

W 77 min. znów błysnął Wolski. Z głębi pola zagrał świetną piłkę za linię obrony do wychodzącego na czystą pozycję Czułowskiego, a ten nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem Podlasia. W samej końcówce obie drużyny postawiły na atak, dążąc do zdobycia zwycięskiego gola, ale wynik nie uległ już zmianie. Piłkę meczową miała jednak drużyna z Białej Podlaskiej. W 90 min. po szybko rozegranej akcji Zabielski z 14 m nie trafił w bramkę.

Chełmianka po serii niepowodzeń w końcu zdobyła jeden punkt, ale chyba nie o takie przełamanie zawodnikom chodziło. Przed drużyną trenera Bożyka bardzo trudne spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim z tamtejszym KSZO. Pocieszeniem jest to, że z tym zespołem chełmianie w III lidze jeszcze nie przegrali. Na koncie mają trzy remisy i zwycięstwo. Warto zatem tę dobrą dla Chełmianki statystykę podtrzymać.

Chełmianie mają jednak nad czym pracować. Przede wszystkim muszą poprawić koncentrację w początkowych fragmentach spotkania, by nie tracili tylu goli. Muszą również szybciej grać, na jeden, dwa kontakty, bo są fragmenty, że niepotrzebnie „holują” piłkę. W tej lidze, co pokazały mecz z Wólczanką, Wisłoką i ostatni z Podlasiem, grając szybką piłką, można zaskoczyć przeciwnika. Mecz z KSZO odbędzie się w sobotę 19 bm. o godz. 15.00. (r)