Miasto uniwersyteckie

Jaki był Lublin w okresie międzywojennym 1918-1939? Jak ważną rolę odgrywał
w II Rzeczpospolitej? Ilu miał mieszkańców i w którym roku przekroczył magiczną liczbę stu tysięcy? O tym, i nie tylko, podczas przedświątecznego, już dziesiątego wykładu z cyklu „700 lat miasta Lublina – spotkania z historią”, organizowanego przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną im. Hieronima Łopacińskiego w ramach obchodów przypadającego na przyszły rok lubelskiego jubileuszu, opowiadał historyk, wybitny uczony profesor Zbigniew Zaporowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

Zdaniem prof. Zbigniewa Zaporowskiego człowiek, który chce poznać dzieje Lublina międzywojennego, jest w bardzo dobrej sytuacji. W literaturze możemy odnaleźć syntezy tego okresu, wydane w 1975 roku („Dzieje Lublina”, red. S. Krzykała t. 2), a także w 2000 roku („Lublin Dzieje Miasta XIX i XX wiek”, red. T. Radzik, G. Wójcikowski, W. Wójcikowski, t. 2).
Istnieje też szereg opracowań poszczególnych dziedzin życia m.in. samorządu autorstwa Józefa Marczuka („Radni Lublina w latach 1919-1939”).
Lublin na mapie Polski okresu międzywojennego
Pod względem liczby ludności Lublin w II Rzeczypospolitej znajdował się na 11. miejscu. Wśród miast wojewódzkich był ósmy.
– Wyprzedzały go między innymi takie metropolie, jak Częstochowa czy Sosnowiec – referował podczas wykładu prof. Zaporowski. – Według spisu z 1921 roku Lublin liczył 94 tysiące. Dziesięć lat później miał już 112 tysięcy mieszkańców. W 1937 roku liczył 116 tysięcy, a tuż przed wojną – 122 tysiące.
Wzrost był jak na ówczesne warunki imponujący, bo aż o 30 procent. – Przy czym Lublin nie był miastem jednolitym narodowościowo. Dużą część jego mieszkańców stanowili Żydzi – zaznaczył historyk. W 1921 roku wyznawcy religii mojżeszowej stanowili w mieście 39,5%, szesnaście lat później było ich 31,6% .
Jeśli chodzi o powierzchnię miasta, to decydujące dla jego rozwoju były decyzje z 1916 roku, podjęte przez austriackiego okupanta, który powiększył je z niecałych 9 km2, aż trzykrotnie, do 27 km2. W okresie międzywojennym do Lublina przyłączone zostało osiedle Dziesiąta (1931 r.). U progu wojny miasto miało powierzchnię 31 km2.
– Lublin miał ambicje bycia ośrodkiem ponadregionalnym. Posiadał pewne instytucje, które sytuowały go na ośrodek ponadwojewódzki, na przykład Sąd Apelacyjny na województwo lubelskie, wołyńskie i kieleckie oraz Radom, okręg Poczty i Telegrafu na Wołyń i Radom, Izbę Przemysłowo-Handlową dla Lublina i Wołynia czy Dowództwo Okręgu Korpusu – mówił prof. Zaporowski.

To był mały uniwersytet

Czy była taka instytucja, która była wyjątkowa dla Lublina, dla tamtych czasów? – zapytał słuchaczy historyk.
Po chwili padło stanowcze: Tak! Lublin był miastem uniwersyteckim. W Polsce z Lublinem było takich miast sześć – mówił z dumą prof. Zaporowski.
Uniwersytet Lubelski powstał w 1918 roku z inicjatywy ks. Idziego Radziszewskiego, który zbierał fundusze na powstanie katolickiej uczelni w Polsce wśród Polonii w Petersburgu. Do nazwy uczelni człon Katolicki dodano dopiero w 1928 roku.
– To był mały uniwersytet. Obejmował cztery wydziały: teologiczny otwarty w 1918 roku, prawa kanonicznego, prawa i nauk Społeczno-ekonomicznych oraz nauk humanistycznych. Przed wojną liczył 1200 studentów – mówił prof. Zaporowski. Przez cały okres 20-lecia międzywojennego przez uczelnię przewinęło się ponad 6000 żaków. – Choć KUL był niekiedy demonizowany, częściowo jakby spychany na margines, to w okresie międzywojnia sprawiał, że Lublin był wyjątkowy. Były większe miasta, które nie posiadały uczelni akademickich: Łódź, Katowice i Bydgoszcz.
Jest rzeczą mało znaną, że Lublin był miastem, w którym znajdowały się aż trzy szkoły wyższe. KUL był uczelnią akademicką. Zrównane z uniwersytetami było Collegium Bobolanum, jezuicka szkoła wyższa, obecnie działająca w Warszawie w ramach Papieskiego Wydziału Teologicznego.
Z kolei w 1930 roku, przez rabina Majera Jehudę Szapirę, założona została Jeszywas Chachmej Lublin (Lubelska Szkoła Mędrców), największa na świecie przedwojenna wyższa szkoła talmudyczna.

Z czego żyli ludzie w Lublinie?

Czy Lublin był miastem bogatym, zamożnym? – pytał prof. Zaporowski.
– 41 procent mieszkańców zatrudniał przemysł i rzemiosło, 20 procent pracowało w handlu i ubezpieczeniach, 15 procent w komunikacji, transporcie, 7 procent stanowiła służba publiczna, 3 procent szkolnictwo, oświata i kultura – wyliczał historyk.
Prof. Zaporowski zwrócił uwagę, że lubelska wytwórnia samolotów, która powstała z Zakładów Mechanicznych E. Plage i T. Laśkiewicz, upaństwowiona w 1936 roku, zatrudniała aż tysiąc ludzi.
– Miasto, które liczy 120 tysięcy mieszkańców posiada fabrykę, która zatrudnia tysiąc ludzi! Fabryka państwowa, a więc stała praca, pieniądze itd. Tutaj na Lubelszczyźnie mieliśmy jeszcze jeden taki wyjątek, mianowicie Białą Podlaskę – małe miasto, które liczyło 12 tysięcy posiadało fabrykę samolotów, która zatrudniała tysiąc ludzi.
Oprócz Plage i Laśkiewicz z większych zakładów pracy w Lublinie w okresie międzywojennym funkcjonowały Cukrownia Lublin, która zatrudniała do tysiąca ludzi (sezonowo), Wolski i spółka, która w 1937 roku liczyła ponad 400 pracowników, czy też Lubelska Fabryka Maszyn i Narzędzi Rolniczych Plon.
W 1937 roku zakładów rzemieślniczych mieście było prawie trzy tysiące (2893). Zatrudnionych w nich było 6500 pracowników. Zakłady mieściły się głównie przy ulicach: Lubartowskiej, Narutowicza i Zamojskiej.
Ważną instytucją była Lubelska Spółdzielnia Spożywców, która u końca epoki posiadała 22 sklepy, piekarnię, masarnię. To była duża firma, zresztą istniejąca do dzisiaj!
Przed jakimi problemami stało miasto, włodarze, rada miejska?
– Odpowiedź jest banalna – mówił prof. Zaporowski – Trzeba było wprowadzić Lublin w XX wiek. Tu po Rosjanach pozostało bardzo niewiele i to, co zostało, to było raczej kiepskiej jakości i niewystarczające.
W Lublinie trzeba było wybudować infrastrukturę miejską: wodociągi, kanalizację, zająć się regulacją ulic. To się udało. Miasto nie mogło sfinansować wszystkiego, więc zawarło w 1924 roku pożyczkę u amerykańskiej firmy Ulen & Company. Blisko 2 miliony 900 tysięcy dolarów przeznaczono na wybudowanie wodociągów, kanalizacji, a także elektrowni na Kośminku i rzeźni miejskiej na Tatarach. Inwestycję ukończono pięć lat później. Łączna długość sieci wodociągowej wynosiła 56 km, z czego 37 wybudowali Amerykanie. W 1929 roku powstało przedsiębiorstwo do jej obsługi – Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Lublinie.
Nową Drogą do Śródmieścia
Najistotniejszą inwestycją drogową w Lublinie była budowa w latach 1919-26 Nowej Drogi (dzisiejsza Al. Piłsudskiego), która omijając centrum, łączyła dworzec kolejowy ze Śródmieściem.
W okresie międzywojennym wytyczono ulice: Sowińskiego, Weteranów, Skłodowskiej.
Jako ciekawostkę warto odnotować, że w latach 20-tych w mieście były plany zorganizowania tramwaju miejskiego. Z powodu braku pieniędzy pomysł zarzucono.
W 1929 roku powołano za to w Lublinie Miejską Komunikację Autobusową. Zaczynano od dwóch kursów: dworzec kolejowy do Al. Racławickich i Dziesiąta – Lipowa. Od 1934 roku pojawiły się linie podmiejskie: Lublin – Piaski, Nałęczów, Kazimierz.
Podczas wykładu prof. Zaporowski sporo miejsca poświęcił także życiu kulturalnemu miasta nad Bystrzycą. Pamiętać trzeba, że w 1932 roku w Lublinie powstał lokalny Związek Literatów, a jego głównymi inicjatorami byli: Franciszka Arnsztajnowa i Józef Czechowicz oraz Kazimierz Andrzej Jaworski, Józef Nikodem Kłosowski i Józef Łobodowski.
Bogato w 20-leciu międzywojennym przedstawiała się również w Lublinie prasa. Przez cały ten okres nieprzerwanie ukazywał się jednak tylko „Głos Lubelski.”
Krzysztof Basiński

Co nas jeszcze czeka?

2017
12 stycznia Lublin w czasach okupacji hitlerowskiej dr Janusz Kłapeć
luty Lublin w czasach PRL prof. Janusz Wrona
marzec Lublin współczesny prof. Józef Styk
kwiecień Symbole miasta Lublina dr Piotr Dymmel
maj dyskusja panelowa