Miasto wyrzuca starostwo

Starostwo ma się wyprowadzić z wynajmowanego od miasta biurowca przy ul. Niepodległości 13

Urząd Miasta Świdnik wymówił Starostwu Powiatowemu umowę najmu lokali w budynku przy ul. Niepodległości 13. Jak tłumaczy ratusz, została ona wypowiedziana „z automatu” po tym, jak powiat nie zaakceptował zaproponowanej podwyżki czynszu. Władze starostwa uważają, że decyzja ma podłoże polityczne i uderzy przede wszystkim w mieszkańców Świdnika.
To nie pierwszy w tej kadencji zgrzyt między władzami miasta i powiatu. Przez trzy poprzednie kadencje współpraca między obydwa samorządami układała się wzorcowo, bo i w mieście, i powiecie rządził PiS. Po ostatnich wyborach władzę w powiecie objęła koalicja PSL-PO-ŚWS i samorządy miejski i powiatowy nie mogą się porozumieć w wielu sprawach, wzajemnie obarczając się winą i wytykając sobie nieudolność. Tym razem miasto zdecydowało się na ruch naprawdę radykalny. W ubiegłym tygodniu Urząd Miasta Świdnik przesłał do Starostwa Powiatowego wypowiedzenie umowy najmu lokali biurowych w budynku przy Niepodległości 13, gdzie urzęduje zarząd powiatu i rada powiatu oraz mieści się większość wydziałów starostwa. Jak tłumaczy miasto, stało się tak dlatego, że powiat nie zaakceptował nowych stawek opłat za czynsz. W marcu tego roku Urząd Miasta wystosował do Starostwa Powiatowego w Świdniku pismo, w którym zaproponował podwyżkę czynszu z 5 zł do 14 zł za mkw., co, jak tłumaczą urzędnicy ratusza – biorąc pod uwagę m.in. położenie budynku – nie jest wygórowaną stawką.
– Należący do miasta budynek, w którym starostwo wynajmuje lokale, jest położony w bardzo atrakcyjnej lokalizacji. Obok innych instytucji, na jego parterze znajduje się biblioteka publiczna, a na najwyższym piętrze hotel. Jest to jedna z sześciu nieruchomości, które miasto wynajmuje lub ofiarowało Starostwu Powiatowemu w Świdniku – mówi Karol Łukasik z UM Świdnik.

Czynsz razy trzy

Zdaniem ratusza zaproponowana podwyżka nie powinna być znacznym obciążeniem dla liczącego około 86 mln zł budżetu powiatu. W informacji prasowej przesłanej do mediów UM podał, że starostwo samo świetnie zarabia na swoich lokalach i od lekarzy wynajmujących pomieszczenia w przychodni przy al. Lotników Polskich pobiera 20 zł od mkw., a roczny dochód starostwa z tego tytułu to ponoć około 300 tys. zł.
W budynku przy ul. Niepodległości 13 powiat wynajmuje od miasta około 1000 mkw. powierzchni. Przy obowiązującej dotąd stawce (5 zł za mkw.) miesięcznie płaci 5 430 zł. Po podwyżce kwota ta wynosiłaby 15 190 zł.
W odpowiedzi na propozycję podwyżki powiat odpisał, że podniesienie czynszu o prawie 200 proc. w ciągu trwania roku budżetowego jest trudne do przyjęcia i wiązałoby się to z nieplanowanymi zmianami w wydatkach, co z kolei mogłoby źle wpłynąć na zaplanowane inwestycje.
– Nie było z miastem żadnych rozmów, żadnych informacji – komentuje Mariusz Wilk, sekretarz powiatu świdnickiego. – Po prostu dostaliśmy aneks do umowy do podpisania. Ale to nie jest tak, że odmówiliśmy zapłaty czynszu. Pisma wysyłane przez nas do miasta to nasze próby podjęcia negocjacji. Naszym priorytetem są inwestycje i najpierw zawsze będziemy wybierać na przykład remonty dróg, a nie nowe budynki dla siebie. Ta podwyżka dziwnie zbiega się z blisko 13 mln zł wydanymi przez ekipę burmistrza Jaksona na nowy urząd. Może w budżecie miasta brakuje pieniędzy i trzeba szukać dodatkowych środków? Szkoda, że robi się to kosztem mieszkańców i samorządów – bo przecież na nowy urząd nie pozyskano ani złotówki funduszy zewnętrznych. Biorąc pod uwagę fakt, że inne gminy z terenu powiatu – np. Piaski, czy Trawniki, udostępniają starostwu pomieszczenia bezpłatnie, to podwyżka czynszu jest bardzo drastyczna.
Ewa Jankowska, sekretarz miasta, tłumaczy, że zaproponowana powiatowi stawka i tak była dużo niższa od stawki rynkowej.
– Zaproponowana przez nas stawka jest preferencyjna. Gdybyśmy mieli komercyjne podejście do powiatu, co się nam zarzuca, wynosiłaby nie 14, a 100 zł za metr. Powiat twierdzi, że nie chcemy negocjować. Ale czy sam negocjuje z lekarzami odnośnie stawek za wynajem lokalów lekarzom? Ze strony starostwa nie było żadnych prób negocjacji. Podła tylko propozycja byśmy zmienili decyzję o podwyżce czynszu – mówi E. Jankowska.
W ubiegły czwartek do Starostwa Powiatowego wpłynęło pismo z UM z informacją, że umowa najmu została wypowiedziana w związku z niedotrzymaniem jej warunków. Powiat ma trzy miesiące, aby opuścić budynek przy Niepodległości.
Wśród samorządowców szepce się, że na tak radykalny ruch burmistrz zdecydował się po ostatniej akcji stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa, na czele którego stoi członek zarządu powiatu Jakub Osina, które w Internecie zamieściło mem z Waldemarem Jaksonem jako uczestnikiem teleturnieju „Milionerzy”, który zmaga się z pytaniem, na co lepiej wydać 13 mln zł z budżetu miasta. Nowy Ratusz? Basen dla mieszkańców? Budowę ulicy Kusocińskiego czy dokończenie kolektora deszczowego? (piszemy o tym szerzej w artykule „Memem w burmistrza” na str. 4)

Starosta zaskoczony

– Przyznam, że byłem bardzo zaskoczony tą decyzją – mówi Dariusz Kołodziejczyk, starosta świdnicki. – Trochę pracuję już w samorządzie i jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałem. Z całą pewnością sam nigdy nie zdecydowałbym się na taki krok. Nie uderza to w starostwo czy urzędników, ale przede wszystkim w mieszkańców. Podtrzymuję chęć negocjacji z miastem. Są też pewne możliwości prawne, ale na razie nie chciałbym o nich mówić ani po nie sięgać. Rozumiem, że miasto musi dbać o swoje finanse, ale szukanie pieniędzy w powiecie to chyba nie ta droga.
Starosta liczy, że uda się dojść do porozumienia z miastem i powiat nie będzie musiał zmieniać siedziby. Nie chce jeszcze mówić o tym, co będzie, jeśli stanie się inaczej.
– Dla nas zawsze najważniejsza będzie rozbudowa infrastruktury dla mieszkańców. Lokale dla urzędników to sprawa drugoplanowa – mówi.
Pracownicy starostwa uważają, że decyzja o podwyżce i wypowiedzenie umowy ma podłoże polityczne.
– Ciekawe, czy gdyby w powiecie nie zmieniła się władza, miasto też podniosłoby tak czynsz? – zastanawiają się.

Ratusz nieugięty

– To śmieszny zarzut – uważa E. Jankowska. – Kiedy brakuje argumentów, najłatwiej powiedzieć, że sprawa ma podłoże polityczne. Gdyby tak było, podwyżka byłaby w styczniu 2015 roku, a nie ponad dwa lata po wyborach. Stawka zaproponowana przez miasto naprawdę była preferencyjna. Powiat na nią nie przystał, a w umowie czarno na białym jest napisane, że skutkuje to jej wypowiedzeniem. Powiat nie przystąpił do żadnych negocjacji. Zaproponował, abyśmy odstąpili od podwyżki i jeszcze przekazali mu lokal przy Wyszyńskiego 15, z którego wkrótce się przeniesiemy. Naturalnie starostwo może wystartować w przetargu i kupić obecną siedzibę urzędu miasta. Naszym zadaniem jest służyć świdniczanom i nie możemy być „Miejskim Ośrodkiem Pomocy Starostwu”. Postępowanie powiatu świadczy o pewnej nieudolności w zarządzaniu, braku własnych pomysłów, inicjatyw i projektów – mówi sekretarz Jankowska.
Do tematu wrócimy. (w)