Miejskie in vitro pod znakiem zapytania

Zainicjowany przez radną powiatu Edytę Lipniowiecką i radną miejską Magdalenę Szabałę (obie Świdnik Wspólna Sprawa) miejski program in vitro, to jeden ze zwycięskich projektów ubiegłorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego. Teoretycznie powinien zostać zrealizowany w tym roku, ale nic nie wskazuje, że tak się stanie. Nie brakuje też wątpiących w to, że ten projekt w ogóle zostanie przeprowadzony.

– Cały czas czekamy na jakieś konkrety w tej sprawie – przyznaje radna Edyta Lipniowiecka. – Radna Magdalena Szabała dopytywała ostatnio o tę sprawę. Powiedziano jej , że prace trwają i abyśmy jeszcze uzbroiły się w cierpliwość. Czekamy więc, choć nie ukrywam, że ta cierpliwość powoli się kończy.

Miejski Program In Vitro – to jeden z pomysłów zgłoszonych do poprzedniej edycji Budżetu Obywatelskiego. Jego pomysłodawczyniami są wspomniane już radne Stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa. Zachęcając mieszkańców miasta do poparcia tego pomysłu w głosowaniu argumentowały, że obecnie nie ma możliwości skorzystania z programu rządowego, dlatego warto zawalczyć o to, by takie zabiegi mogły być finansowane na poziomie samorządu.

E. Lipniowiecka nie ukrywa, że od samego początku miała obawy o to, że miasto znajdzie pretekst, by na którymś z etapów odrzucić projekt, jednak pozytywnie przeszedł on ocenę formalną i został zakwalifikowany do głosowania, w którym zdobył ponad 600 głosów (więcej otrzymały tylko kolejne edycje Świdnickiej Nocy Kultury i koncertów w parafii pw. Św. Kingi).

Kiedy ostatnio pytaliśmy w Ratuszu o postępy w realizacji programu, wiceburmistrz Marcin Dmowski tłumaczył, że urząd przystąpił do próby jego realizacji, ale efekty trudno przewidzieć, bo to trudna i czasochłonną procedura. Zapytany o tę sprawę w ubiegłym tygodniu M. Dmowski zapewnił, że miasto opracowało już program i wysłało go do oceny Państwowego Centrum Akredytacji.

– Wszystkie programy profilaktyczne i prozdrowotne oraz ich procedury muszą być akceptowane przez tę instytucję. Aktualnie czekamy na opinię i liczymy, że „pójdzie to do przodu” – mówi M. Dmowski.

Na miejski program in vitro zapisano w budżecie 70 tys. zł. Wg projektu przygotowanego przez radne ŚWS w ramach tej kwoty dofinansowanie do zabiegu zapłodnienia tą metodą mogłoby otrzymać ok. 11 par. Wiceburmistrz wskazuje jednak, że ta kwota może okazać się niewystarczająca.

– Może się okazać, że z programu, który ma być dostępny dla wszystkich zainteresowanych, mogą skorzystać na przykład tylko dwie osoby. Będziemy musieli również ogłosić na to zadanie przetarg. Na pewno nie jest to prosta procedura, ale mamy nadzieję, że zostanie to zrealizowane, choć efektów nie jesteśmy pewni – zastrzega M. Dmowski.

Jeśli program faktycznie dojdzie do skutku, Świdnik będzie najprawdopodobniej pierwszym samorządem w regionie, który dofinansowuje takie zabiegi ze swojego budżetu (program ma przygotowany również Lublin, ale w tym roku, ze względów finansowych, na pewno z nim nie wystartuje – przyp. aut.). Wśród mieszkańców nie brakuje jednak głosów, że jego realizacja jest miastu bardzo nie na rękę, a wcielając go w życie burmistrz narazi się partyjnym kolegom z PiS, księżom i swoim wyborcom, reprezentującym na ogół konserwatywne podglądy.

– Jest coraz większa obawa, że coś może pójść „nie tak”, ale do końca chcę wierzyć, ze miasto zrobi wszystko, żeby zrealizować potrzeby mieszkańców, wyrażone w głosowaniu nad Budżetem Obywatelskim. Do tej pory nie było takiej sytuacji, żeby któryś z projektów nie został zrealizowany. Dajemy miastu jeszcze „chwilę”, jest sezon urlopowy, ale mamy nadzieję, że jesienią pojawią się konkrety. W innym wypadku na pewno będziemy pospieszać i mobilizować władze miasta – mówi E. Lipniowiecka. (w)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here