Miejskie linie coraz droższe

W przyszłym roku świdnicki ratusz dopłaci do komunikacji miejskiej ponad 900 tys. zł. Zdaniem części radnych ta kwota jest już za duża. Podczas czwartkowej sesji samorządowcy zastanawiali się, w jaki sposób zmniejszyć koszty. Od razu zaznaczali jednak, że rozwiązaniem nie będzie likwidacja połączeń.
Lubelska komunikacja miejska działa w Świdniku od 2013 roku. Jej wprowadzenie wiąże się z dopłatami z budżetu naszego miasta. Na początku lubelskie MPK obsługiwało tylko linię nocną. Dlatego za pierwszy rok działalności dofinansowanie komunikacji zamknęło się w kwocie nieco ponad 150 tys. zł. W kolejnym roku doszła linia nr 55. Dzienne połączenie od razu zaczęło się cieszyć popularnością wśród mieszkańców, ale podniosło koszty miejskiego transportu do ok. 0,5 mln zł rocznie. Kolejny rok przyniósł nową linię z numerem 5, jeżdżącą do Świdnika i portu lotniczego dawną trasą mełgiewską. Uruchomienie trzeciego połączenia podniosło dopłaty z budżetu do 660 tys. zł.
W tym roku kwota będzie jeszcze wyższa i wyniesie nieco ponad 810 tys. zł. Dopłata wzrosła, bo kilka miesięcy temu na trasę wyjechały autobusy kolejnej linii, tym razem z numerem 35. Przyszły rok również przyniesie wyższe koszty komunikacji. W tej chwili są one szacowna na ok. 900 tys. zł. Dopłata wzrośnie, ponieważ obejmie już całoroczne funkcjonowanie linii 35.

Podczas minionej sesji, gdy radni podsumowali działalność komunikacji miejskiej, nie obyło się również bez pytań dotyczących wzrostu opłat za linie.
– Wydatki na przestrzeni lat się zmieniły, bo przypomnę, startowaliśmy od komunikacji nocnej. Teraz mamy również trzy linie dzienne, kursujące między Lublinem a Świdnikiem – mówił Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika. – Uruchomienie ostatniej linii numer 35 było spowodowane odstąpieniem od obsługiwania tej trasy przez prywatnego przewoźnika i wieloma prośbami mieszkańców.
Zastępca burmistrza Świdnika zwracał również uwagę, że w prywatnej komunikacji mieszkańcy nie mają dostępu do wszystkich ulg. – Pod uwagę trzeba też brać walor estetyczny. Wreszcie mamy autobusy, których nie musimy się wstydzić. Proszę przy ocenie kosztów funkcjonowania komunikacji również na te aspekty zwracać uwagę. Natomiast od państwa decyzji będzie należało, czy utrzymujemy linie i je rozszerzamy, czy odstępujemy – mówił zastępca burmistrza.
Radni podkreślali od razu, że rezygnacji z komunikacji miejskiej nie biorą pod uwagę. – Nie padło nawet słowo o odstąpieniu. Komunikacja miejska się sprawdziła, mieszkańcy są z niej zadowoleni. Nam chodzi tylko o rosnące koszty – tłumaczył radny Aleksander Suski.
Zdaniem radnego Andrzeja Kaciuczyka przedstawiciele ratusza powinni wyznaczyć granicę, do której będzie można dojść z opłatami za funkcjonowanie miejskich linii. – Teraz już około jeden procent budżetu będzie szedł na dofinansowanie komunikacji i chyba czas, żeby te granice jasno określić, tym bardziej, że w ten sposób zabieramy również miejsca pracy prywatnym przewoźnikom – mówił radny.

Radni zastanawiali się również, czy jest możliwe ponowne przekalkulowanie dopłat do komunikacji miejskiej lub zmiana sposobu ich naliczania. Przy okazji nie zabrakło również propozycji dotyczących zmian w obecnej komunikacji. Radny Andrzej Krupa wnioskował o wydłużenie trasy linii 35, tak aby mogła wyjeżdżać spod PZL Świdnik i tu również kończyć swoją trasę. (kal)

Która linia najdroższa?

W tym roku świdnicki ratusz dofinansowywał funkcjonowanie czterech linii. Najmniej, bo nieco ponad 53 tys. zł., kosztowały kursy autobusów nr 35, ale głównie dlatego, że wystartowały dopiero od sierpnia (10 kursów dziennie w dni robocze i po 8 w soboty i niedzielę). Nieco więcej, bo blisko 70 tys. zł, poszło na komunikację nocną, czyli linię N2 (codziennie po 2 kursy). 227 tys. zł. kosztowała linia nr 5 (16 kursów w dni powszednie i po 8 w weekend). Najwyższe dopłaty są do autobusów nr 55, bo na poziomie 460,5 tys. zł, ale pojazdy na tej linii kursują najczęściej, bo 34 razy w dni robocze, 12 razy w sobotę i 5 razy w niedzielę.