Milion w błoto?

Powstała w 2022 r. kosztem miliona złotych przystań kajakowa na rzece Wieprz w Krasnymstawie wciąż nie służy kajakarzom, za to jest miejscem schadzek amatorów procentowych trunków. O tym, że od roku, mimo deklaracji władz miasta, nic się w tej kwestii nie zmieniło, przypomniała właśnie krasnostawska blogerka Niewyparzona Pudernica.

Przystań kajakowa na rzece Wieprz w Krasnymstawie powstała w ramach realizowanego przez miasto projektu „Wykorzystanie potencjału dziedzictwa naturalnego Miasta Krasnystaw w celu poprawy dostępności do zasobów kultury”, który uzyskał wsparcie finansowe ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020. Przystań została wybudowana przy ul. Zaułek Nadrzeczny, pomiędzy ulicami Mostową i Gawryłowa.

Prace budowlane, w tym zagospodarowanie terenu w pasie rzeki, prowadzone były od lutego 2022 r. do sierpnia 2022 r. W ramach inwestycji powstała zatoka z miejscem do wodowania i wyciągania kajaków, slipem dla łodzi ze schodami zejściowymi do wody. Brzeg zatoki został zabezpieczony murem oporowym z gabionów. Powierzchnia przystani wynosi 95 mkw., a długość zatoki to 63 m. Wartość projektu wyniosła 1 mln zł, z czego 708 tys. zł stanowiło wsparcie unijne, 83 tys. zł pochodziło z budżetu państwa, a wkład własny miasta Krasnystaw wyniósł 224 tys. zł. Problem w tym, że kajakarze ciągle z niej nie korzystają, za to przystań zrobili tu sobie miłośnicy plenerowych popijawek. Dokładnie rok temu problem poruszyła w sieci pisarka i blogerka z Krasnegostawu Wioletta Pyzik, występująca się pod pseudonimem Niewyparzona Pudernica.

– Spotykam się dziś z państwem, żeby pokazać, jak przewalić 1 mln zł na przystań dla tankowców. Zamiast zbudować normalną przystań z drewna, w Krasnymstawie ktoś wpadł na pomysł, by skonstruować coś z betonu i kamienia. W ten sposób powstały schody donikąd, chyba będą tu łodzie podwodne podpływać. Wyobrażacie sobie, że ktoś tędy wciąga kajaki? Tu można chyba cumować, ale Schleswig-Holsteina – ironizowała na filmie.

Daniel Miciuła, burmistrz Krasnegostawu, który akurat z budową przystani nie miał nic wspólnego (w 2022 r. miastem rządził Robert Kościuk), odnosząc się do bloga Pudernicy, wziął nawet w obronę poprzednika i urzędników, tłumacząc, że projekt przystani został opracowany zgodnie z przepisami, uzyskał wszelkie niezbędne uzgodnienia i opinie, jego wykonawcą była firma specjalizująca się w budownictwie wodnym, a odbiór inwestycji nastąpił bez żadnych zastrzeżeń. Przyznał jednak, że choć od strony formalnej wszystko zostało dopełnione, to faktycznie inwestycja nie była do tej pory odpowiednio wykorzystywana.

– Od momentu jej oddania pod koniec 2022 roku nic się tam nie dzieje, dlatego rozmawiam z dyrektorem MOSiR na temat stworzenia odpowiedniego zaplecza dla organizacji spływów kajakowych. Prowadzimy również rozmowy z przedsiębiorcami, żeby w przyszłym sezonie uruchomić tam wypożyczalnię i organizować regularne spływy – zapowiadał rok temu.

Niewyparzona Pudernica z tych zapowiedzi postanowiła burmistrza Krasnegostawu rozliczyć i kilka dni temu ponownie pojawiła się przy przystani.

– Po ponad roku od filmu, który zrobił ponad 4 miliony zasięgu na różnych platformach, mówię „sprawdzam!”. Co zmieniło się na słynnej już przystani kajakowej? Po zeszłorocznym przeboju filmowym usłyszeliśmy, że od przyszłego sezonu, czyli w wakacje, które właśnie minęły, będzie tu działać nie tylko przystań, ale i wypożyczalnia kajaków, a spływy miały odbywać się regularnie. Sezon właśnie minął, od pierwszej części filmu o przystani minął ponad rok. To chyba wystarczający czas żeby przynajmniej wyciąć chaszcze, prawda? To jak z tym spływem i kto kogo spławił? – pyta na opublikowanym właśnie filmiku blogerka.

Burmistrz Daniel Miciuła na razie się do niego nie odniósł. (kg)