Minister chowa się przed rolnikami?

6 lutego rolnicy z Lubelszczyzny masowo ruszą na wielki protest do stolicy. „Oblężenie Warszawy”, po serii blokad w całym kraju, ogłosiła nowa, dynamiczna organizacja – AgroUnia – na czele z Michałem Kołodziejczakiem.

Związany z Solidarnością RI minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski przywiózł do Lublina – zamiast rozwiązania problemów zgłaszanych przez producentów – jedynie wezwanie do zaniechania protestów, „bo one niczego nie rozwiązują”.

Kują kosy?

28 stycznia przez kraj przetoczyła się seria kilkuset blokad rolniczych, organizowanych przez AgroUnię. Zrzeszeni w niej producenci powtarzają te same od miesięcy postulaty – odsunięcie nieudolnych (ich zdaniem) urzędników odpowiedzialnych za politykę rolną i fitosanitarną państwa, pokonanie ASF (nie tylko i nie przede wszystkim w wyniku odstrzału dzików), otworzenie na powrót rynków wschodnich i ochronę polskiego rynku przed skażoną żywnością zagraniczną.

– Jesteśmy ignorowani, rozmowy nie dają rezultatów, a dotychczasowa reprezentacja, czy to związkowa, czy w postaci Izb Rolniczych, nie spełnia swoich zadań mimo milionowych dotacji – wyliczał przewodniczący Kołodziejczak. Kolejnym etapem akcji ma być wielka blokada gmachów rządowych w stolicy. Swój udział w niej zapowiadają także setki rolników z Lubelszczyzny, tym bardziej, że odwiedzający nasz region minister Ardanowski znów nie znalazł dla nich czasu.

Dyskusja w nieskończoność

Zamiast tego szef resortu rolnictwa zapowiada powołanie kolejnych… zespołów roboczych, które będą dalej omawiać tak dobrze już przecież znane problemy. Z pewnością będą to „działania wielokierunkowe”, jak również „realizowane na wielu płaszczyznach”, nie mówiąc już, że gwarantujące „spojrzenie na różne aspekty” – wyliczał w nieskończoność na lubelskiej konferencji min. Ardanowski.

Trudno już zliczyć, który raz padła też deklaracja, że tuż, tuż, że teraz już na pewno rolnicy będą mogli bezpośrednio sprzedawać swoje wyroby, bo ostatnia nowelizacja przepisów wolna jest od błędów wszystkich poprzednich. O tym wszystkim jednak pan minister mówi jedynie do tych samych co zawsze urzędników oraz sprawdzonych działaczy tych samych organizacji rolnych. Spotkania z samymi rolnikami Ardanowski wolał jakoś nie ryzykować.

I zapewne uniknie go też 6 lutego, kiedy to nie zamierza siadać do rozmów z AgroUnią, „bo jej chodzi o politykę i nie wiadomo, kto za nimi stoi”.

– Za nami stoi racja – odpowiadają rolnicy. TAK