Młodzi gniewni i rozczarowani

„Jesteśmy zrozpaczeni i zdenerwowani. Nie zgadzamy się na to. Zaprzepaszczacie nasze wyniki i starania” – piszą do władz miasta i radnych przedstawiciele Młodzieżowej Rady Miasta Świdnik. Chodzi o przyjętą podczas ostatniej, nadzwyczajnej sesji rady miasta uchwałę w sprawie podniesienia progów dla uczniów szkół ponadpodstawowych starających się o stypendium burmistrza.


Nie cichną dyskusje na temat uchwały dotyczącej podniesienia progów średniej ocen będących przepustką do uzyskania stypendium burmistrza. Przypomnijmy, że uchwałę w tej sprawie radni mieli przyjąć na czerwcowej sesji. Tak się jednak nie stało.

Zgodnie z projektem uchwały, przygotowanym na czerwcową sesję, o stypendium mogliby starać się uczniowie, którzy osiągnęli średnią: 5,9 w klasach 4-6 szkoły podstawowej, 5,6 w klasach 7-8 szkoły podstawowej i 5,3 w szkole ponadpodstawowej. Wcześniej było to odpowiednio 5,8, 5,5 i 5,0. Radnego Robert Syryjczyk (KO) wnioskował o to, by progi średniej ocen pozostawić na niezmienionym niezmienione, bo na początku roku szkolnego młodzież znała stare zasady ich przyznawania.

W lipcu (9.07), zgodnie z zapowiedziami odbyła się jednak kolejna, nadzwyczajna sesja w tej sprawie. Przygotowana przez miasto poprawka uchwały w części uwzględniła sugestie radnego Syryjczyka. Progi średniej ocen dla klas szkół podstawowych zostały utrzymane na dotychczasowym poziomie (5,8 i 5,5) natomiast z 5,0 do 5,3 podniesiono progi dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Za uchwałą w takim kształcie zagłosowało 14 radnych, a 7 wstrzymało się od głosu: Waldemar Białowąs, Stanisław Skrok, Robert Syryjczyk (KO), Maciej Kantor, Magdalena Szabała, Ireneusz Szutko i Mariusz Wilk (ŚWS).

– Okazuje się, że pan burmistrz poszedł w kierunku moich sugestii dotyczących pozostawienia na dotychczasowym poziomie średnich ze szkół podstawowych, niemniej jednak w szkołach średnich ten próg został podniesiony o trzy dziesiąte. Uważam, że nie powinniśmy podnosić progów, jeżeli na początku roku szkolnego uczniowie znali inne zasady.

Jeżeli we wrześniu nauczyciele na zebraniach z rodzicami zachęcali, że warto się uczyć, ponieważ można dostać stypendium burmistrza i podawali średnią ocen, jaką trzeba mieć, żeby je otrzymać, a dzieci do końca walczyły o oceny i pod koniec roku szkolnego okazuje się, że mimo ich trudu, nie otrzymają tych stypendiów, to jest to nasza porażka. Rozumiem argumenty burmistrza dotyczące finansów i owszem moglibyśmy te kryteria zmienić, ale niech obowiązują od następnego roku szkolnego – mówił radny Syryjczyk.

Młodzi nie kryją oburzenia

Ostatnio głos w sprawie podniesionych progów stypendiów zabrała także świdnicka młodzież. Młodzieżowa Rada Miasta wydała oświadczenie, w którym nie kryje swojego oburzenia tym, że zmieniono kryteria. Młodzi mają także żal o to, że magistrat nie poinformował ich, iż taka uchwała będzie podejmowana. O zmianach dowiedzieli się ponoć dopiero 17 lipca.

-”Jesteśmy bardzo zawiedzeni postawą władz Świdnika w stosunku do nas – młodzieży, która jest przyszłością dla tego miasta. (…). 5.30 – taki postawiono nam próg. Mimo naszych szczerych chęci, niestety, dla wielu nieosiągalny wynik. Chciałoby się powiedzieć „zapomniał wół jak cielęciem był”. Wygląda na to, że dojrzali, mądrzy ludzie odwracają się od młodych w najgorszy sposób (…).

Kiedy poinformowano nas o tej karygodniej zmianie? Wczoraj, 17 lipca, trzy tygodnie po zakończeniu roku szkolnego, ponad miesiąc(!) po klasyfikacji ocen. Panowie Burmistrzowie, Pani Sekretarz, gdzie z jest w tym wszystkim sprawiedliwość? Gdzie szacunek do pracy, szacunek do ucznia? (…) Jesteśmy zrozpaczeni i zdenerwowani. Nie zgadzamy się na to. Zaprzepaszczacie nasze wyniki, starania. (…) – czytamy w oświadczeniu, które opublikowano na facebooku MRM.

Rozgorzała dyskusja

Pod wpisem rozgorzała gorąca dyskusja. Wypowiadali się w niej m.in ubiegłoroczni stypendyści, którzy w tym roku z uwagi na wyższe progi mogą zapomnieć o takim wyróżnieniu.

„Walczyłam o stypendium i mając średnią 5.29 dopiero teraz dowiaduje się, że stypendium jest od średniej 5.3. Nawet nie miałam szansy poprawić jednej oceny i zawalczyć, bo wszystko zostało uchwalone po kryjomu i za plecami uczniów. A najgorsze jest to, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji – setka uczniów czuje się pokrzywdzona nie mając nawet szansy poprawić swojej średniej.

Bardzo, bardzo podłe zachowanie. Tu nawet nie chodzi o same pieniądze, a o pracę i wysiłek włożony przez cały rok – napisała jedna z licealistek.

Głos w dyskusji pod wpisem zabrali nie tylko uczniowie szkół ponadpodstawowych, ale również dorośli świdniczanie, którzy zwracali uwagę na to, że młodzież nie została potraktowana jak równoprawny partner do rozmowy i ma prawo czuć się oszukana.

– Młodzież została potraktowana przedmiotowo, a radni jak maszynki do głosowania. Jak widać dla władzy miejskiej to normalne. Ja osobiście wstydziłbym się zagłosować za taką uchwałą – napisał w mailu do naszej redakcji mieszkaniec Świdnika.

Stypendia ofiarą pandemii?

Marcin Dmowski, zastępca burmistrza przyznaje, że kryteria zostały zmienione niestandardowo, jednak sytuacja w jakiej znalazło się miasto przez pandemię koronawirusa wymagała takich działań.

– Pandemia spowodowała cięcia w wydatkach bieżących. Olbrzymie środki z tzw. funkcjonowania bieżącego miasta przekazaliśmy na walkę z koronawirusem. To kwota ponad miliona złotych. Zakupiliśmy respiratory do szpitala, w tym też respirator dla noworodków, urządzenia do odkażania powierzchni, pompy infuzyjne, maseczki dla wszystkich mieszkańców. Uznaliśmy, że to słuszne działania, bo walka z pandemią to przecież ochrona najważniejszych wartości, czyli zdrowia i życia. Ulgi, jakie zastosowaliśmy dla przedsiębiorców w związku z pandemią też przełożyły się mniejsze dochody bieżące. Mówimy tu też o kwocie ok. 1 mln zł. Nie możemy finansować stypendiów środkami np. z inwestycji. Zabrania tego ustawa. Wydatki bieżące, takie jak stypendia, mogą być finansowane tylko z dochodów bieżących – tłumaczy M. Dmowski.

Wiceburmistrz dodaje, że głos świdnickiej młodzieży nie jest ignorowany ani zagłuszany.

– Zawsze jesteśmy otwarci na rozmowy z młodzieżą i ciekawi ich zdania. Z myślą o niej realizowaliśmy szereg inwestycji np. skate park, czy pumptrack. Młodość ma swoje prawa i rozumiemy te emocje. Jesteśmy dalej otwarci na współpracę. Wyciągamy wnioski z tej sytuacji na przyszłość. Prosimy o zaangażowanie i zgłaszanie uwag do naszych działań, tak by głos młodego pokolenia miał odzwierciedlenie w działaniach miasta – mówi M. Dmowski.

W ubiegłym tygodniu MRM opublikowała kolejny wpis. Młodzi świdniczanie piszą w nim, że są bardzo rozczarowani postawą władz Świdnika.

– „Nasz ostatni post wywołał wiele kontrowersji. Pojawiły się słowa wsparcia i krytyki. Wszystkie przeczytaliśmy i przeanalizowaliśmy, bardzo za nie dziękujemy. Przykre słowa krytyki pojawiły się głównie ze strony władz miasta, które w odpowiedzi na nasze argumenty – zarzucały nam bierność, brak kontaktu i zainteresowania. Wyszło na to, że sami jesteśmy sobie winni, bo nie napisaliśmy, nie zadzwoniliśmy. Tymczasem nikt nie zaprosił do wspólnego stołu, nikt nie przedstawił problemu, nikt nie zaprosił na konsultacje.(…) My naprawdę rozumiemy skutki pandemii.

Nas, uczniów dotknęła bardzo boleśnie. Przez kilka miesięcy sami – bez bezpośredniego kontaktu z pedagogami – musieliśmy przyswajać partie nowego materiału, co jest niezwykle trudne w przypadku przedmiotów ścisłych. Wiemy, że gospodarcze i finansowe skutki pandemii będą ciągnąć się bardzo długo i rozumiemy, że czekają nasze społeczeństwo. Tymczasem nam po tak długim czasie codziennej, trudnej, samodzielnej pracy, po trzech tygodniach od odebrania świadectw, władze miasta w trybie nadzwyczajnym zmieniły zasady przyznawania stypendium. (…) Czy taka zmiana blisko miesiąc po rozstrzygnięciu i opublikowaniu wyników jest w porządku?” – pytają w oświadczeniu.

Młodzieżowa Rada Miasta postuluje też o powrót do poprzednich kryteriów przyznawania stypendiów przy jednoczesnym czasowym zmniejszeniu świadczeń o 20 proc., a także o powołanie pełnomocnika burmistrza ds. kontaktów z młodzieżą, by w przyszłości uniknąć takich sytuacji, kiedy przy ważnych dla młodzieży kwestiach, nie pyta się jej o zdanie.

Będą osobiste telefoniczne zaproszenia

Do zarzutów młodzieży odniósł się również burmistrz Waldemar Jakson w wywiadzie zamieszczonym na stronie internetowej miasta.

– Pandemia zaskoczyła wszystkich i wymusiła zmianę reguł. Nagle trzeba było znaleźć dodatkowe środki i doposażyć szpital, pomagać firmom, reorganizować oświatę, podejmować decyzje dużo szybciej niż dotąd. W przypadku stypendiów sytuacja wyglądała tak samo. Przecież jeszcze trzy miesiące temu uczniowie chodzili do szkół i z dnia na dzień musieli zostać w domu. To nie jest czas na konsultacje. Do końca nie wiedzieliśmy jak będzie wyglądała nauka, kiedy zakończy się rok szkolny i jakie zmiany będziemy musieli wprowadzić do programu, choćby dotyczące terminów składania wniosków. Młodzieżowa Rada Miasta obecnej kadencji również nie przejawiała większej aktywności, nie kierowała do nas pytań, nie zgłaszała się ze swoimi inicjatywami. Dla nas to sygnał, że należy ją otoczyć większą troską i wspomóc jej aktywność – wyjaśnia burmistrz.

Burmistrz Jakson zapewnił również, że w tym tygodniu planowane jest spotkanie z młodymi radnymi. Aby nie było niedomówień, każdy z nich otrzyma na nie telefoniczne zaproszenie.

– W dyskusji odbywającej się głównie w internecie, padło wiele zarzutów, również nieprawdziwych. Z niepokojem obserwuję także, że trudna sytuacja i związane z nią emocje, zostały już wykorzystane w celach politycznych. Nie powinno tak być, bo nie zbliża nas to do rozwiązania problemu, a o to wszystkim, bez względu na barwy polityczne, powinno chodzić – uważa burmistrz. (w)