Młodzi radni w kontrze do władzy

– Jesteśmy zawiedzeni i rozczarowani postawą ludzi, którzy rządzą naszym miastem. Nie dano nam nadziei na pozytywne zakończenie tematu stypendiów, ale my jeszcze nie odpuszczamy i będziemy dążyć do swojego celu – mówią przedstawiciele Młodzieżowej Rady Miasta Świdnik. Ratusz, choć zapewnia, że głos młodego pokolenia jest dla niego ważny, trzyma się swojego stanowiska.


Na początku lipca decyzją większości radnych zmieniono kryteria przyznawania stypendium uczniom szkół ponadpodstawowych. Konieczność wprowadzenia tych zmian urzędnicy uzasadniali m.in. epidemią SARS-CoV-2, której ekonomiczne skutki dotykają również samorządy i z tego powodu miasto musi szukać choćby najmniejszych oszczędności w wydatkach bieżących. Nowe zapisy wywołały oburzenie wśród rodziców, niektórych radnych i samej młodzieży, która zarzucała włodarzom miasta, że o wszystkim dowiedziała się po fakcie.

W ubiegłym tygodniu o stypendiach dyskutowano na I Nadzwyczajnej Sesji Młodzieżowej Rady Miasta Świdnik. Podczas obrad przegłosowano oficjalne stanowisko MRM w sprawie stypendiów i przekazano je burmistrzowi Waldemarowi Jaksonowi.

– „W świetle obowiązującego przez cały rok szkolny 2019/2020 oraz w poprzednich latach, stanu prawnego, stypendium mógł otrzymać uczeń, który wypracował średnią co najmniej  5.0. Po zmianach wprowadzonych przez władze miasta trzy tygodnie po zakończeniu roku szkolnego 2019/2020 – nowy próg wynosi 5.30. Uważamy, że zmiana warunków otrzymywania stypendium dokonana wyłącznie na niekorzyść uczniów szkół ponadpodstawowych blisko miesiąc po zakończeniu klasyfikacji rocznej jest krzywdząca i niesprawiedliwa.

Kryteria przyznawania stypendiów od wielu lat były niezmienne, więc uczniowie świadomi obowiązujących zasad, od początku roku szkolnego pracowali, żeby zdobywać wiedzę, ale jednocześnie starali się, aby za włożony trud i pracę otrzymywać jak najlepsze oceny. Nie zgadzamy się ze stwierdzeniem, że młodzież w naszym mieście uczy się i stara o świetne wyniki wyłącznie dla pieniędzy. Dążymy do realizacji swoich planów na przyszłość, oddajemy się pasjom, staramy się być jak najlepszymi ludźmi. Pracujemy jako wolontariusze w wielu organizacjach, jesteśmy aktywni i kreatywni, angażujemy się w życie naszych szkół i miasta „ – czytamy w stanowisku młodych radnych.

W piśmie pojawił się również postulat, aby powrócić do poprzednich kryteriów przyznawania stypendiów przy jednoczesnym zmniejszeniu kwoty wypłacanego świadczenia o 20 proc. , a także o powołanie pełnomocnika burmistrza ds. kontaktów z młodzieżą, by w przyszłości uniknąć takich sytuacji, kiedy przy ważnych dla młodzieży kwestiach, nie pyta się jej o zdanie.

Urzędnicy przypominali, że program stypendialny to fakultatywne, a nie obowiązkowe zadanie samorządu. Padły też argumenty, że młodzi radni niekoniecznie interesują się sprawami miasta, bo choć mija drugi rok kadencji, ich spotkania i inicjatywy można zliczyć na placach jednej ręki.

– Niestety, ale władze miasta nie wykazały zainteresowania naszą propozycją rozwiązania problemu. Zarówno pan burmistrz jak i pani sekretarz w swoich wypowiedziach nie dali nam nadziei na pozytywne zakończenie tematu stypendiów. Usłyszeliśmy za to o prawie rzymskim, trudach zarządzania miastem, o kryzysie, pandemii i wielu innych sprawach, ale nie usłyszeliśmy nic co dałoby nam nadzieję na zmianę decyzji władz. Jesteśmy zawiedzeni i rozczarowani taką postawą ludzi, którzy rządzą naszym miastem, ale my jeszcze nie odpuszczamy i będziemy dążyć do swojego celu jakim jest sprawiedliwe przyznawanie stypendiów – mówił już po spotkaniu Jakub Podkański, przewodniczący MRM Świdnik.

Młody radny zaznacza, że cała sytuacja nie jest „walką polityczną” z władzami miasta.

– Nie chciałbym, żeby ktoś pomyślał, że walczymy dla kogoś z polityków. My jesteśmy głosem młodzieży i nie odpuścimy, nie damy się zmanipulować. Jesteśmy pełni energii do dalszego działania i mam nadzieję, że głos młodych będzie nie tylko słyszalny, ale również brany pod uwagę – mówi J. Podkański.

Udział w poniedziałkowym spotkaniu wzięli również niektórzy radni. Waldemar Białowąs (KO) proponował, aby ponownie usiąść do rozmów o stypendiach, tym razem z młodzieżą.

– Nie można ciągle podkreślać, że stypendia to fakultatywne zadanie gminy, bo jeśli kiedyś się na coś zdecydowaliśmy, to kontynuujmy to. Stypendium to mobilizacja i pewne wyróżnienie za podejmowanie wysiłku w doskonaleniu samego siebie. W Lublinie, w porównaniu do roku ubiegłego podwójnie zwiększyła się liczba stypendystów w szkołach, ale nikt nie podjął decyzji, aby zmieniać reguły. Najważniejsze to szacunek do tego młodego pokolenia – mówi radny.

W sprawę od początku zaangażowany jest także radny Robert Syryjczyk (KO), który jeszcze na czerwcowej sesji wnioskował, aby nie podnosić kryteriów stypendium.

– Cieszy mnie, że ten mały kompromis, jakim jest pozostawienie dotychczasowych kryteriów dla dzieci z podstawówek. Jeśli chodzi o młodzież, miasto stoi przy swoim stanowisku i najwyraźniej nie chce przyznać się do błędu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić uchwałę o podniesionych progach. Terminy składania wniosków również można zmienić – uważa radny i dodaje, że podczas sesji przedstawiciele urzędu zachowywali się lekceważąco w stosunku do młodzieży, np. wychodząc z sali obrad czy rozmawiając przez telefon.

Miasto nie zamierza zmieniać decyzji. Jak tłumaczy wiceburmistrz Marcin Dmowski, projekt uchwały w sprawie stypendiów, którzy radni przegłosowali w lipcu był kompromisem ze strony miasta. Zapewnia jednak, że ratusz będzie rozmawiał z młodzieżą o przyszłości stypendiów. Rozważy również postulat o powołaniu pełnomocnika do spraw młodzieży. (w)