Młodzi rodzice skatowali policjanta

Dzielnicowy z komisariatu w Żmudzi walczy w szpitalu o uratowanie wzroku. Po tym, jak zwrócił uwagę awanturującej się parze, został brutalnie pobity. O 3 w nocy 23-letnia „odpowiedzialna” matka 2-letniego dziecka uderzała funkcjonariusza otwartą dłonią, a jej 25-letni partner kopał go i okładał pięściami. Skatowali człowieka, a następnego dnia poszli do kościoła na chrzciny.


Noc z piątku na sobotę (15-16 września). Para chełmian (23-letnia bezrobotna Andżelika N. i 25-letni przedstawiciel handlowy Łukasz M.) zostawiła 2-letnie dziecko pod opieką rodziny i poszła zrelaksować się w barze „Tequila”. Oboje wypili po kilka piw (mężczyzna zeznał później śledczym, że wypił 6 „browarów”), a po udanej zabawie (około godz. 3) wsiedli do taksówki, która miała ich zawieźć do domu, na os. Zachód. W trakcie jazdy uznali, że taksówkarz wykorzystuje sytuację i specjalnie jedzie dłuższą drogą, żeby wyciągnąć od nich więcej pieniędzy. Cała trójka zaczęła się kłócić. Taksówkarz zatrzymał auto na wysokości skrzyżowania ul. Lwowskiej i al. Armii Krajowej. Para wysiadła, a wściekły 25-latek zaczął kopać w samochód. Rzucił też butelką w tył auta. Zauważył to 35-letni Łukasz M., na co dzień funkcjonariusz policji w stopniu młodszego aspiranta i dzielnicowy z komisariatu w Żmudzi.
Policjant po służbie wracał z kolegą z zakupami z TESCO. Zobaczył awanturującą się parę i zareagował. Podał swój stopień i już sięgał po legitymację, gdy 25-latek zaatakował. Do akcji włączyła się też Andżelika. Dziewczyna kilka razy uderzyła funkcjonariusza otwartą dłonią, a jej partner okładał go pięściami, celując w oczy. Policjant upadł, a napastnik kopał go jeszcze z całych sił w twarz.
Kolega funkcjonariusza nie widział pobicia, nie mógł pomóc Łukaszowi. Gdy policjant podszedł do chuliganów, tamten pobiegł sprawdzić, co stało się z taksówkarzem, który zostawił auto i uciekł przestraszony.
Para zostawiła leżącego na ulicy zakrwawionego policjanta i odeszła. Po chwili podjechał do nich radiowóz (w międzyczasie taksówkarz zadzwonił do komendy zgłosić uszkodzenie samochodu). Spisali ich i puścili wolno, nie wiedząc, że kilkanaście metrów dalej leży na ulicy ich ciężko pobity kolega po fachu.
Kolega policjanta pomógł mu się podnieść. Ten, w szoku, pewien, że stracił jedno oko, wyciągnął z reklamówki alkohol i wypił duszkiem. Zaraz potem trafił na SOR.
– Poszkodowany ma połamany nos, pęknięte oczodoły, obrzęk lewej gałki ocznej – wymienia Andrzej Lebiedowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie.
Następnego dnia sprawcy pobicia pojechali do Warszawy na chrzciny dziecka znajomych. Jak gdyby nigdy nic, poszli do kościoła i złożyli ręce do modlitwy… Zaraz po uroczystości wrócili do Chełma. We wtorek (19 września) zostali zatrzymani i doprowadzeni do prokuratury. Oboje usłyszeli zarzuty czynnej napaści na policjanta, za co grozi do 10 lat więzienia. Dodatkowo 25-latek będzie odpowiadał za uszkodzenie samochodu (taksówkarz oszacował straty na 3 tys. zł). Śledczy orzekli, że para działała w sposób chuligański.
Dziewczyna przyznała się do zarzucanych jej czynów i odmówiła wyjaśnień. Jej partner twierdzi, że to policjant ich zaatakował pierwszy i na dodatek wcale się nie przedstawił. Przyznał, że sam kilka razy uderzył go i raz kopnął, ale miało to być w obronie koniecznej. Twierdził, że został przez policjanta co najmniej raz uderzony, tamten miał go też szarpać. Na ciele 25-latka nie widać jednak żadnych obrażeń, a w odpowiedzi na pytanie śledczych, gdzie ma ślady pobicia, mężczyzna pokazał zdarte kostki na dłoni (ewidentnie były to ślady od uderzenia pięścią). – Oskarżony w ogóle nie okazał skruchy, co przy mocnych dowodach, świadczących przeciwko niemu, przełoży się na karę – dodaje prokurator Lebiedowicz.
Para trafiła na 2 miesiące do aresztu. Ich dziecko przebywa pod opieką babci. Sąd rodzinny zbada sprawę i podejmie decyzję o ewentualnym ograniczeniu praw rodzicielskich. 25-letni ojciec dziecka był już karany za narkotyki. Niewykluczone, że sobotniej nocy też był pod wpływem.
Do Komendy Miejskiej Policji w Chełmie wpłynęło pismo z podziękowaniami od taksówkarza. (pc)