Mobbing w KSM?

Według anonimu, jaki dotarł do naszej redakcji, jeden z pracowników Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej miał mobbingować innych zatrudnionych. – Prezes Witold Bazan nic z tym nie robi, bo szykuje tego pana na swojego zastępcę – dowiadujemy się. – To wszystko nieprawda – zaprzecza Bazan.

Kilka dni temu do naszej redakcji dotarł anonim podpisany „lokatorzy Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej”. Jego autor/autorzy twierdzą, że „stało się jasne, kto obejmie stanowisko prezesa KSM”. – Po prezesie Bazanie władać spółdzielnią ma jego prawa ręka i bliski przyjaciel (…). Lokatorzy oraz pracownicy KSM twierdzą, że jest to najgorsza z możliwych opcji – czytamy w liście.

Z pisma wynika, że następca Bazana to obecny „kierownik od spraw komunalnych”. – Prezes Bazan nie ukrywa, że chce go obsadzić w roli nowego prezesa. Tymczasem (…) dał się poznać jako osoba wyjątkowo bezczelna wobec lokatorów. Również pracownicy KSM mają z tym panem problem i kilka razy wzywali Inspekcję Pracy w związku z mobbingiem ze strony kierownika, jednak Bazan zawsze obstawał za nim.

Ten pan wydał pieniądze z budżetu KSM na posadzenie kilkuset niepotrzebnych drzew, z których większość uschła. Podobno opowiadał lokatorom, że jak będzie chciał, to posadzi ich jeszcze więcej. Dodatkowo nazywa siebie drugą osobą w spółdzielni i mówi, że jest nietykalny. To właśnie temu panu zawdzięczamy, że pomimo wzrostu cen za wywóz odpadów te wywożone są dwa razy rzadziej i zalegają w wiatach śmietnikowych – pisze autor donosu.

Witold Bazan, prezes Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zaprzecza zarzutom pojawiającym się w liście: – Nie wybieram się w najbliższym czasie na emeryturę i nie jestem władny kogokolwiek mianować lub wskazywać na stanowisko prezesa KSM – mówi „Nowemu Tygodniowi”. – Pan wspomniany w liście nie jest też moją prawą ręką ani też bliskim przyjacielem.

Został on zatrudniony w Spółdzielni w styczniu br. na stanowisku mistrza ds. zieleni i porządku na osiedlach. Nigdy nie rozmawialiśmy o objęciu przez niego tego stanowiska. Wybór prezesa należy do kompetencji Rady Nadzorczej. Członkowie Rady Nadzorczej mają do mnie pełne zaufanie. Ja nic nie mogę Radzie narzucić. Rada jest nadrzędnym organem kontrolnym nad Zarządem, który nie może wydawać jej poleceń – informuje prezes Bazan.

Podkreśla też, że Państwowa Inspekcja Pracy w tym roku przeprowadziła jedną kontrolę w Spółdzielni, ale nie dotyczyła ona mobbingu ze strony „mistrza ds. zieleni i porządku na osiedlach”. – Do dziś nie wpłynęły do zarządu KSM jakiekolwiek skargi na jego zachowanie, zarówno od mieszkańców jak też pracowników – zapewnia prezes KSM.

Jeżeli chodzi o wspomniane w liście drzewa, to Bazan przypomina, że „wysadziliśmy 442 sztuki o wartości 2714 zł”. – Czy to są duże pieniądze? Uschło prawdopodobnie 17,87 procent z nich. Wiemy, jaka jest w tym roku susza, ale chcę stwierdzić, że wiele sadzonek odbija. Jeśli chodzi o wywóz nieczystości, odbywa się on zgodnie z uchwałami rady miasta Krasnystaw i harmonogramem odbioru odpadów przesłanym do nas przez PGK w Krasnymstawie.

Czasowe zaleganie ich jest spowodowane nadmiernym zrzutem. Na ich wielkość i odbiór wspomniany pan nie ma wpływu, pomimo to ma stały kontakt z PGK odnośnie odpadów niekiedy zalegających. Żadne plany, zarówno prywatnie jak i służbowo, nie łączą mnie z tym panem aktualnie i na przyszłość – podsumowuje Bazan. (kg)