Mocne cięcia w CLA

Z piętnastu linii ma zostać siedem. Zwiększona zostanie za to częstotliwość jazdy na głównych szlakach. Powstanie punkt przesiadkowy przy hotelu „Kamena”, gdzie linie będą się krzyżować. Zmian jest dużo. Nowy prezes CLA, Mariusz Chudoba szykuje rewolucję w siatce połączeń komunikacyjnych w mieście.


Sytuacja w Chełmskich Liniach Autobusowych jest niemal beznadziejna. Okazuje się, że strata na koniec 2018 roku może być rekordowa i wynieść nie 1,6 mln zł, lecz ponad 1,9 mln zł. Nowy prezes spółki Mariusz Chudoba musi szukać oszczędności. W ubiegłym tygodniu niewiele brakowało, a zlikwidowałby kursy linii nr 11, 11A i 30 do Okszowa, do których w ogóle nie dokłada się gmina Chełm, choć zgodnie z przepisami powinna. – W skali roku spółka traci na tym około pół miliona złotych.

Chodzi tylko o to, by gmina pokrywała koszty kursów do granicy z miastem. To jest zadanie własne gminy. Te linie nie są rentowne – mówi Chudoba, zaskoczony faktem, że przed kilkoma laty miasto podpisało z gminą Chełm porozumienie, z którego wynika, że pokrywa wszystkie koszty związane z kursowaniem autobusów do Okszowa.

Prezes CLA dał władzom gminy Chełm czas do 11 lutego br. na odpowiedź, czy będzie ona partycypowała w kosztach utrzymania linii jeżdżących do Okszowa. Jednocześnie wystąpił do innych sąsiednich gmin, proponując usługi CLA na ich terenie, co wiązałoby się również z dokładaniem do kursów ze strony samorządów.

Mariusz Chudoba, choć funkcję prezesa sprawuje od dwóch tygodni, przygotował nową siatkę połączeń komunikacyjnych, która zakłada pokonanie mniejszej liczby kilometrów w ciągu roku, likwidację aż ośmiu istniejących linii, a pozostawienie tylko siedmiu. Chce też zwiększyć częstotliwość kursów na głównych trasach i ustalić punkt przesiadkowy przy hotelu „Kamena”, gdzie krzyżowałyby się wszystkie linie.

W tej sprawie w piątkowe popołudnie w urzędzie miasta odbyły się konsultacje z mieszkańcami. O dziwo, na spotkanie przyszła spora grupa mieszkańców Okszowa, obawiających się, że gmina Chełm może nie dopłacić do kursów, co wiązałoby się z wycofaniem autobusów z jej terenu.

Ludzie przekonywali, że kursy są rentowne, zwłaszcza w godzinach szczytu. – Wsiadam do autobusu na przystanku przy szkole i nigdy nie ma wolnego miejsca siedzącego – przekonywała jedna z kobiet, która twierdzi, że od sześciu lat jest stałą pasażerką CLA.

Prezes przekonywał, że tylko dopłaty do kursów z budżetu gminy Chełm utrzymają linię nr 11 do Okszowa. – Sąsiedzi mówią, że wójt miał niby stwierdzić, iż ta sprawa go nie dotyczy. Dojeżdżam codziennie do szkoły i obawiam się, że niedługo nie będę miała czym – stwierdziła uczennica jednej z chełmskich szkół, mieszkająca w Okszowie.

Radny miejski Tomasz Otkała podkreślił, że gmina Chełm ma piękne drogi, a nie stać jej na pokrycie kosztów za kursy do Okszowa. – Chełmianie też chcieliby mieć takie drogi, jakie są w gminie Chełm – dodał.

Prezes Chudoba wyjaśnił wszystkim, że w Zamościu autobusy miejskie jeżdżą do sąsiednich gmin, ale te dorzucają się do kursów. – Rocznie ogółem jest to kwota ponad 1,5 mln zł – stwierdził. Były również głosy związane z proponowanym kursem linii nr 1. Prezes Chudoba zgodnie z nową siatką chce zlikwidować dojazd do Cementowni. Autobus zamiast w ul. Fabryczną – tak jak to ma miejsce obecnie – skręcałby w ul. Przemysłową i jechał w kierunku 11 Listopada.

– Na Fabryczną jeżdżą 3-4 osoby. Dokładamy do tego sporo. Gdy będzie 10-15 pasażerów, autobusy wrócą na Fabryczną – stwierdził i nie dał się przekonać jednemu z mieszkańców, który argumentował, że osoby niemające auta nie będą miały czym dojechać do pracy, ani też wieczorem z niej wrócić.

Według proponowanej siatki połączeń, autobus linii nr 1 jeździłby z Dworca Głównego PKP ulicami Przemysłową, 11 Listopada, przez pl. Gdański, Lubelską, al. Armii Krajowej, al. Żołnierzy I AWP, Wojsławicką, al. 3 Maja do pętli przy ul. 15 Sierpnia. W godzinach szczytu, między 6.30 a 16.30 co 20 minut, poza – co 40 minut. Obecnie autobus jeździ co pół godziny.

Trasa linii nr 2 miałaby wyglądać następująco: pętla na os. Słoneczne, al. 3 Maja, Wojsławicka, al. Żołnierzy I AWP, al. Armii Krajowej, Lubelska, os. Gwarek, Rejowiecka, Szpitalna i pętla za szpitalem. – Ta linia pozwoli nam przewieźć pasażerów z osiedla Słoneczne i Zachód do szpitala – uzasadniał Mariusz Chudoba. Autobusy miałyby jeździć co 20 minut w „szczycie” i co 40 min. poza nim. Obecnie „Dwójka” jeździ co pół godziny, a wieczorem co godzinę.

Zmienić ma się trasa linii nr 3. Autobusy rozpoczynałyby kurs na os. Słoneczne, następnie jechałyby al. 3 Maja, Wojsławicką, al. Żołnierzy I AWP, al. Armii Krajowej, Lubelską, Szpitalną, Ceramiczną, aż do pętli przy granicy miasta z Horodyszczem. – Tutaj skracamy przejazd z ul. Ceramicznej do centrum miasta. Mieszkańcy wielokrotnie żalili się, że nie mogą w szybkim tempie dostać się do Śródmieścia – mówił prezes CLA. Autobus podjeżdżałby co 40 minut, wieczorami natomiast co 80 minut.

Linia nr 5 jeździłaby co godzinę w „szczycie” i 80 minut poza nim, a swoją trasę zaczynałaby na pętli przy ul. Piwnej. Następnie autobusy będą jeździć ulicami Trubakowską, Lubelską, pl. Gdańskim, I Pułku Szwoleżerów, 11 Listopada, ks. Brzóski, Jagiellońską, Litewską, aż do pętli przy Hrubieszowskiej. Do zaplanowanej trasy sporo uwag miała jedna z mieszkanek ul. Wolwinów. Skarżyła się, że przez tę ulicę nie przejeżdża żaden autobus, a do najbliższego przystanku ludzie mają dość daleko.

Linia nr 8 kurs rozpoczynałaby od Dworca Głównego PKP, w kierunku Kolejowej, Przemysłowej, 11 Listopada, I Pułku Szwoleżerów, pl. Gdańskiego, Lubelskiej, Szpitalnej, Ceramicznej aż do pętli. Jeździłaby co 40 minut w godzinach szczytu. Przy Dworcu PKP ruszałby też autobus linii nr 9 i jechał podobną trasą, tyle że na ul. Lubelskiej kierowałby się w stronę osiedla Zachód, a następnie ul. Rejowiecką i Szpitalną dotarłby do pętli przy szpitalu. Pasażerowie byliby dowożeni co 20 minut w godzinach szczytu i co 40 minut poza nim.

Wzbudzająca najwięcej kontrowersji linia nr 11 co 40 minut jeździłaby od Dworca Głównego PKP, następnie al. Marszałka Piłsudskiego, 11 Listopada, Litewską, Hrubieszowską, al. Żołnierzy I AWP, al. Armii Krajowej, Lubelską, Szpitalną, Rejowiecką, al. Przyjaźni, Okszowską aż do pętli w Okszowie przy kościele. Warunkiem utrzymania tej trasy są dopłaty z budżety gminy.

Prezes Chudoba wyjaśnił również, że nowa siatka całkowicie pomija ul. Lwowską oraz wjazdy na osiedla. – Po przebudowie kolizyjne stało się skrzyżowanie Lwowskiej z Drogą Męczenników. Kierowcy gdy wyjeżdżają z osiedla Kościuszki, czasami delikatnie otrą się o inne auto i nawet tego nie zauważą.

Skargi jednak do nas przychodzą. Poza tym na osiedlach są wąskie uliczki, nasze autobusy na pewno mają wpływ na stan nawierzchni, a poza tym spaliny są utrapieniem dla mieszkańców. W okresie zimowym te uliczki są odśnieżane niemal na samym końcu i bardzo często trudno jest przez nie przejechać – argumentował Mariusz Chudoba.

Nie wiadomo jeszcze kiedy nowa siatka połączeń wejdzie w życie. Władze miasta chcą, by stało się to jak najszybciej. – Spółka generuje zbyt duże straty, byśmy mogli czekać ze zmianami jeszcze kilka miesięcy. Musimy działać teraz – dodał wiceprezydent Artur Juszczak.

Wraz ze zmniejszeniem liczby linii prezes Chudoba zapewnił, że żaden z kierowców nie straci pracy. O zatrudnienie natomiast mogą martwić się pracownice punktu sprzedaży biletów. Z czterech usytuowanych na terenie miasta rentowny jest tylko jeden – przy pl. Łuczkowskiego. (s)