Morderca i gwałciciele wychodzą na wolność

Bandyci, zwyrodnialcy i dewianci. Aż ośmiu bezwzględnych kryminalistów skazanych za gwałty i morderstwo opuszcza mury Zakładu Karnego w Chełmie. Czy mamy się czego obawiać?


Do Zakładu Karnego w Chełmie trafiają recydywiści i degeneraci z całej Polski. Wśród nich bezwzględni oprawcy – mordercy i gwałciciele – którzy z lubością patrzyli na cierpienie swoich ofiar. Tacy jak oni nigdy nie powinni opuścić murów więzienia. Tymczasem nie ma możliwości odizolowania ich od społeczeństwa.

Lada dzień niebezpieczni przestępcy wyjdą na wolność i będą mogli zamieszkać, gdzie tylko zapragną. Część z nich – którzy po latach zamknięcia stracili kontakt z rodziną, nie mają domu, a jedynymi znajomymi są osadzeni z celi – zostaną najpewniej w mieście. Bo i gdzie pójdą?

Planowo w tym roku jednostkę w Chełmie opuści jeden morderca i siedmiu gwałcicieli (2 skazanych wyjdzie z więzienia w 2020 roku, 2 w 2021 roku, 1 w 2024 roku i 1 w 2025 roku). W sumie do 2026 roku na chełmskie ulice wyjdzie aż 35 bezwzględnych morderców. Wśród nich jest 5 oprawców, którzy „siedzą” od dawna – po tym, jak Polska całkowicie zniosła karę śmierci.

Nie wiadomo, kim są, jak wyglądają, w jakich okolicznościach i względem kogo dokonali tych okrucieństw, bo służba więzienna konsekwentnie odmawia podawania charakterystyki przypadków i ujawniania jakichkolwiek bliższych informacji na temat skazanych. Powołują się na przepisy, w świetle których nie muszą tego robić, chyba że wnioskuje o to osoba najbliższa skazańca, a ten pisemnie udziela jej zgody. Czy tak naprawdę boją się paniki w mieście?

Wiadomo, że skazany za morderstwo przesiedział w chełmskim więzieniu 12 lat, a wśród gwałcicieli opuszczających teraz mury ZK są zarówno przestępcy z najmniejszym wymiarem kary – 2 lat pozbawienia wolności – jak i tacy, którzy spędzili za kratami 8 lat. W świetle sądowej praktyki i kar, jakie przewiduje za gwałt kodeks karny, bezsprzecznie muszą to być bezwzględni zwyrodnialcy. Wszyscy odbyli karę w całości, ale czy ktoś zagwarantuje, że nie zrobią „tego” ponownie?

Po wyjściu na wolność dostaną pieniądze na „nowy start”, bo zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 13 września 2017 r. w sprawie Funduszu Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – Funduszu Sprawiedliwości pomocy udziela się wszystkim zwalnianym z zakładów karnych, nie tylko drobnym złodziejom czy alimenciarzom, ale i mordercom, dewiantom i gwałcicielom. Pokrywa się ich ubezpieczenie, pobyt w ośrodku dla bezdomnych, a jeśli znajdą mieszkanie – dopłaca do czynszu, energii, opału, wody, a nawet wywozu nieczystości.

Finansuje poradnictwo prawne, szkolenia i kursy, pokrywa koszty egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe, daje pieniądze na dojazdy, sprzęty domowe, leczenie, jedzenie, ubrania. I tak przez 3 miesiące od dnia zwolnienia (lub nawet i pół roku, jeśli w grę wchodzi choroba czy czasowa niezdolność byłego skazańca do pracy). Żyć, nie umierać. Jedyny wymóg – podanie dyrektorowi więzienia adresu pobytu i dozór policji, czy raz na jakiś czas stawienie się w najbliższej jednostce. (pc)