Morderstwo byłego świdnickiego starosty wróciło na wokandę

Od pierwszego wyroku odwołały się wszystkie strony. Sprawa zabójstwa byłego starosty świdnickiego – 70-letniego Wiesława J. teraz badana jest przed Sąd Apelacyjny w Lublinie. Właśnie ruszył poszlakowy proces.


W grudniu zeszłego roku zapadł pierwszy wyrok. Przedsiębiorca i bliski znajomy ofiary – Andrzej R. (56 l.) został uznany za winnego i skazany na 13 lat więzienia. Sąd nakazał mu również zapłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia żonie zmarłego.

Od takiego rozstrzygnięcia odwołał się zarówno prokurator, który chce kary 25 lat więzienia, a także sam oskarżony, domagający się uniewinnienia. Jego obrońca argumentuje, że sąd pominął szereg dowodów. Chodzi m.in. o ślady DNA, należące do osoby, której nie zidentyfikowano, także wątpliwości budzą opinie dotyczące śladów krwi. Sąd Apelacyjny postanowił rozważyć te argumenty i z tego powodu ponownie wypowiedzą się biegli.

Do tragedii doszło w czerwcu 2017 roku na działce rekreacyjnej nad jeziorem Głębokie. Mężczyźni przyjaźnili się od 30 lat i często spędzali ze sobą wolny czas. Podczas ostatniego spotkania wspólnie biesiadowali. Podczas imprezy miało dojść do nieporozumień. Według śledczych Andrzej R. po alkoholu stał się bardzo agresywny. Bez powodu miał atakować jednego z gości. Potem, gdy został sam na sam z Wiesławem, doszło do zabójstwa. Ofiara została zraniona nożem, kiedy ranny mężczyzna próbował się ratować i biegł do furtki, napastnik go zatrzymał i zaczął zadawać uderzenia w głowę tępym narzędziem. Ciało zostało porzucone w zaroślach.

Andrzej R. sam zadzwonił do znajomych i powiedział, że znalazł zwłoki. Udawał, że nie wie kim jest zmarły. Za zabójstwo grozi dożywocie. LL