Mówili na niego: Szatan

Zuzanna M., morderczyni z Rakowisk, znana pod pseudonimem Maria Goniewicz. Łukasz W. miał się w niej zakochać. Nie ukrywał swojej fascynacji zbrodnią

Kochał się w psychopatce, fascynował zabijaniem. W szkole mieli go za dziwaka, mrocznego i zamkniętego w swoim świecie. Uwierzył, że jego misją jest „zrobienie grubej masakry”, a we wszystkim wspiera go Lucyfer. 14-letni Łukasz zabił kobietę, która wychowywała go przez połowę jego życia i zamierzał dalej zabijać.


Wracamy do potwornych wydarzeń, które rozegrały się w sobotni wieczór (25 stycznia) w domu przy ul. Piastowskiej. Jak się okazuje, szkoła, do której chodził 14-letni zabójca, doskonale wiedziała, że chłopakiem trzeba się zainteresować.

– On jest psychopatą – mówi wprost o 14-letnim Łukaszu jego kolega z klasy. – Mówił, że jego ostatnie wyzwanie to gruba masakra, chciał na przykład zrobić masakrę w kinie. Dużo nam o tym mówił, ale nikt nie brał go na serio, choć zgłaszaliśmy – dodaje nastolatek.

Na zwołanej naprędce w poniedziałek (27 stycznia) konferencji prasowej dyrektor placówki potwierdziła, że 14-latek w Internecie groził rzezią.

– Łukasz przyszedł do nas w drugim semestrze ubiegłego roku szkolnego. Posiadał orzeczenie z poradni, został objęty wsparciem ze względu na problemy z dysgrafią i dysortografią, ale również opieką psychologa i pedagoga. Nie było z nim większych problemów, był raczej uczniem spokojnym, nieprzeszkadzającym na lekcjach, osiągającym słabe wyniki w nauce, niewierzącym we własne siły. Owszem, miał w klasie kolegów, ale nie miał potrzeby znalezienia sobie przyjaciela.

Był wycofany, żył w świecie wirtualnym. Dopiero w tym roku szkolnym, w październiku, otrzymaliśmy informację o jego wpisie na portalu społecznościowym – napisał, że chce dokonać masakry w szkole – opowiada Barbara Anchimowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 w Chełmie. – Ojciec twierdził, że to były tylko żarty, żeby zaimponować kolegom, że syn takich intencji nie miał. Ale ze względu na sam wpis i fakt, że nie znaliśmy tego ucznia tak dobrze, powiadomiłam policję i poprosiliśmy o objęcie ucznia opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej.

– Gdyby specjaliści mieli podejrzenie, że chłopiec może stanowić zagrożenie dla siebie lub innych osób, mieliby obowiązek ujawnić te informacje, mimo obowiązującej tajemnicy zawodowej – komentuje Agnieszka Walewska-Maksymiuk, dyrektor Zespołu Wychowania i Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2, gdzie został skierowany Łukasz.

– Co mogliśmy zrobić? Ojciec Łukasza miał świadomość, że syn posiada taki profil w mediach społecznościowych – bywał na tej stronie i wiedział, o czym on tam pisze. Zapowiedział, że będzie kontrolował, co Łukasz robi w Internecie, lub zamknie tę stronę – dodaje dyrektor Anchimowicz. – Dla nas to również tragedia. W poniedziałek, od rana, z uczniami pracowali psycholodzy i pedagodzy z poradni.

Po piśmie do policji, jesienią, funkcjonariusze z chełmskiej komendy przeszukali dom rodziny W. przy ul. Piastowskiej. Nie znaleźli u 14-latka żadnych niebezpiecznych przedmiotów, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu szkoły i rówieśników chłopaka. Zgromadzone w sprawie materiały, w tym screeny internetowych gróźb, przesłali prokuraturze, a ta – sądowi.

– Zlecono dalsze czynności, wyznaczono termin posiedzenia z udziałem stron na dzień 27 lutego 2020 roku – informuje Ewelina Lewczuk-Zembrzycka, prezes Sądu Rejonowego w Chełmie.

Tymczasem Łukasz W., po godz. 3 w nocy 25 stycznia, napisał na Facebooku, że pora zabijać, a wieczorem tego samego dnia spełnił swe groźby. Najpierw wbił nóż w plecy Eweliny W., swojej macochy, gdy oboje byli w kuchni. Kobieta uciekła na górę i razem z dziećmi (2-letnią przyrodnią siostrą Łukasza oraz dwójką nastolatków z poprzedniego związku) zamknęła się w pokoju. Uzbrojony w nóż i młotek Łukasz wybił szybę w drzwiach, wszedł do środka i zaczął rzeź. Macochę zadźgał, jej 18-letniemu synowi stłukł czaszkę młotkiem i poranił nożem, po czym uciekł. Wszedł do Chełmskiego Domu Kultury, gdzie około 500 osób oglądało premierę spektaklu. Czy chciał zabijać dalej? Ostatecznie na widok wracających z próby tancerzy odwrócił się i wyszedł. Po przejściu kilkuset metrów w stronę ul. Starościńskiej odrzucił nóż i młotek i poddał się policji.

Patrz, co zrobiłem

21 stycznia Łukasz W. wysłał koledze zdjęcie swojego dzieła

Być może nie było jednej przyczyny. Być może nastoletniego zabójcę wykreował splot okoliczności, a przyłożyły się do tego zaniedbania i przeoczenia rodziców, szkoły, pedagogów i psychologów.

Chłopak nie wychowywał się z matką – nikt stąd nie wie nic na jej temat. Wiele lat temu ojciec Łukasza poznał pochodzącą z Chełmszczyzny Ewelinę W. Postanowili stworzyć patchworkową rodzinę. Gdy Łukasz szedł do 4 klasy szkoły podstawowej, przenieśli się ze stolicy do Sawina. Chłopiec, z orzeczeniem z warszawskiej poradni, przyszedł do tutejszej placówki. I choć był jej uczniem przez zaledwie kilka miesięcy, społeczność szkolna doskonale pamięta go jako uzależnionego od Internetu i gier-strzelanek, z zaburzeniami emocjonalnymi.

– Koledzy zgłaszali, że opowiada dziwne rzeczy, nadmiernie fascynuje się przemocą – mówią dziś nauczyciele z Sawina.

Nikt wtedy nie przypuszczał, że za kilka lat dojdzie do morderstwa. Nikt nie wzywał opiekunów Łukasza, a chłopak szybko został przeniesiony do szkoły w sąsiedniej Bukowie Wielkiej. W nowej podstawówce miał być nad nim lepszy nadzór, bo pracowała tam jego macocha, Ewelina W. Piątą klasę przechodził normalnie, potem miał indywidualne nauczanie ze względu na „problemy emocjonalne”, potem znów wrócił do szkoły. W połowie siódmej klasy rodzina przeniosła się do Chełma i Łukasz trafił do kolejnej już w jego życiu podstawówki.

Przerzucany z miasta do miasta, od jednej szkoły do drugiej, zaczął coraz bardziej zatracać się w świecie wirtualnym i swojej chorej fascynacji śmiercią i przemocą. Obsesyjnie podziwiał młodocianych morderców, sprawców masakry w liceum w Columbine, do której doszło 20.04.1999 r. Nawiązał „w sieci” kontakt z takimi jak on, niezrozumiani przez społeczeństwo wzajemnie podsycali swoją nienawiść do świata. We wpisie „Pora zabijać” oznaczył nawet swoją przyjaciółkę, również zafascynowaną masakrą z 99 r. Koledzy z klasy Łukasza mówią, że podobno była to jego wirtualna dziewczyna, „tak samo mroczna jak on”. Próbowaliśmy się z nią skontaktować, ale dziewczyna milczy.

– Nazywaliśmy go: „Szatan”. Taką miał ksywkę – dodaje inny uczeń SP nr 4.

Z tego, co mówią znajomi z jego szkoły, nastolatek – fan Slayera – coraz bardziej interesował się satanizmem. O tym również miał im opowiadać, a na platformie internetowej Steam zapisał się do grup: Hail Satan, Satanists, God Lucifer.

Kolejną obsesją Łukasza była Maria Goniewicz, czyli Zuzanna M., poetka i morderczyni z Rakowisk. Mówił, że pisał do niej listy, ale nigdy nie dostał żadnej odpowiedzi. Czy kiedykolwiek dotarły do więzienia? Tego nie wiemy. – Osadzona nie wyraziła zgody na udzielanie mediom jakichkolwiek informacji w jej sprawie – ucina temat por. Elżbieta Kamińska, rzecznik prasowa Zakładu Karnego nr 1 w Grudziądzu, gdzie przebywa młoda morderczyni.

Na początku ferii, gdy – jak podobno w każde dłuższe wolne od szkoły – ojciec wywiózł go do domu babki w Nisku w woj. podkarpackim, Łukasz wysłał koledze ze szkoły zdjęcie „swojego dzieła”. Na przedramieniu wyrżnął nożem nazwisko morderczyni z Rakowisk opatrzone sercem oraz datę masakry w Columbine. Po powrocie do domu zabił.

Do zobaczenia za kilka lat

Policjanci zabezpieczyli komputer i telefon 14-latka. Spece mają wydostać wszystkie wpisy, relacje i wiadomości młodocianego zabójcy, by potwierdzić, czy faktycznie planował zbrodnię.

Łukasz W. sam również trafił do szpitala (zerwane ścięgna oraz rany na rękach i nogach od noża i rozbitego szkła). W karetce miał mówić ratownikom, że żałuje tego, co zrobił, ale już w środę (29 stycznia, w dniu pogrzebu swojej ofiary), gdy policjanci wyprowadzali go ze szpitala, na widok lubelskich fotoreporterów uśmiechnął się szeroko i zaczął im machać, dumny, niczym znany celebryta.

Decyzją sądu 14-latek trafił na 3 miesiące do schroniska dla nieletnich. Co potem? Prokurator ma związane ręce, bo Łukasz W. jest za młody, żeby postawić mu zarzuty karne. Gdyby miał chociaż ukończone 15 lat, mógłby odpowiadać za zbrodnię, jak dorosły. Mógłby też – jako osoba stwarzająca zagrożenie dla społeczeństwa – trafić do ośrodka w Gostyninie. A tak stanie przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich, który może orzec wobec niego środek wychowawczy lub poprawczy, bo naczelną zasadą w tego rodzaju postępowaniach jest dobro nieletniego. 14-letni zabójca może więc co najwyżej trafić na kilka lat do młodzieżowego ośrodka wychowawczego, poprawczaka lub zakładu zamkniętego, jeśli biegli stwierdzą u niego upośledzenie czy zaburzenia psychiczne. Proces będzie odbywał się za zamkniętymi drzwiami.

W nocy 21 stycznia, czyli 4 dni przed zabójstwem, na platformie Steam Łukasz W. pożegnał się z internetowymi znajomymi: „Siema wszystkim za 2-3 dni calkowicie znikam ze steama na dlugo zreszta tak jak w nicku (Slayer znikam na kilka lat – przyp. red.) milo sie gralo przez te 5 lat nie pytac dla czego bo to moja prywatna sprawa tu takie info daje jakby sie ktos zastanawial” (pisownia oryginalna). (pc)