MPGK żyje na kredyt

Kto by przypuszczał, że będące przez wiele lat w wyśmienitej kondycji finansowej Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Chełmie, w szybkim czasie może znaleźć się na krawędzi opłacalności? Spółka ma fatalną sytuację finansową, żyje z kredytu i bez poważnych, przy tym niepopularnych decyzji, może nie przetrwać. Pracownicy boją się nieuchronnej restrukturyzacji zatrudnienia, którą zapowiada prezes Marcin Czarnecki.

Nowy prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie, Marcin Czarnecki, na konferencji prasowej w skrócie przedstawił obecną sytuację spółki. Aż wierzyć się nie chce, że taki kolos jak MPGK, mający pozornie przez wiele lat stabilną sytuację finansową, wypracowujący co roku pokaźne zyski, jest na krawędzi opłacalności.

– Zwiedzając całą spółkę, miałem wrażenie, że odbyłem podróż w czasie. Powodem do dumy na pewno jest oczyszczalnia ścieków, jedna z najnowocześniejszych w Polsce, ale niestety, nie w pełni wykorzystana. Z kolei czas zatrzymał się w Zakładzie Oczyszczania Miasta. Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych znajduje się w opłakanym stanie – opowiada Marcin Czarnecki.

Prezes zapowiedział, że do końca trzeciego kwartału br. zostanie wybudowany PSZOK z prawdziwego zdarzenia. Zresztą tego wymagają przepisy, które zaczną obowiązywać z 1 września br. – Mamy ważną dokumentację techniczną, a inwestycję sfinansujemy z pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Z kolei do połowy br. powstanie również stacja paliw na potrzeby spółki. Ta inwestycja też przyniesie nam oszczędności – mówi Marcin Czarnecki.

Z relacji nowego prezesa można wywnioskować, że w ostatnich latach chełmskie MPGK nie było najlepiej zarządzane. Aż wierzyć się nie chce, że jego poprzednik Andrzej Roguski ponownie przyjmował do pracy osoby, które przechodziły na emeryturę i pobierały odprawy emerytalne, podpisując z nimi z dnia na dzień nowe angaże na czas nieokreślony. Takich pracowników w MPGK jest obecnie siedmiu.

Ostatni tego typu manewr Roguski podobno miał zrobić na dwa dni przed odwołaniem go ze stanowiska prezesa, a chodziło o ponowne zatrudnienie zastępcy kierownika jednego z zakładów funkcjonujących w ramach MPGK.

Jedną z ważniejszych przyczyn trudnej sytuacji finansowej, w jakiej znalazła się spółka, były podwyżki wynagrodzeń, które w ostatnich latach pracownikom MPGK dali najpierw Zbigniew Matuszczak, pełniący funkcję prezesa od listopada 2015 do listopada 2017 r., a potem Andrzej Roguski. Ostatnia podwyżka weszła w życie 1 listopada 2018 r. i wyniosła około 300 zł na etat.

Wzrost wynagrodzeń to dodatkowe 3 mln zł w skali całego roku. Pracownicy MPGK mogą też liczyć na inne przywileje np. nagrody jubileuszowe, czy dobrze płatne dyżury w niedziele i święta, które rocznie pochłaniają nawet kilkaset tysięcy złotych. Średnie wynagrodzenie w spółce dziś to 3 800 zł brutto. Od jakiegoś czasu mówi się, że w MPGK jest przerost zatrudnienia, co też zapewne może mieć wpływ na sytuację finansową przedsiębiorstwa. Pracownicy spółki obawiają się zwolnień.

Kolejną przyczyną nie najlepszej sytuacji w największej komunalnej firmie w Chełmie są niekorzystne umowy, jakie spółka zawierała w poprzednich latach z miastem. Niedoszacowany był kontrakt na odbiór i wywóz nieczystości komunalnych, podpisany w końcówce 2017 roku, a ważny do 31 grudnia br. Podobno władze spółki na polecenie poprzednich władz miasta musiały o jeden milion złotych zmniejszyć kontrakt dotyczący odbioru i wywozu śmieci. Z tego też powodu spółka na tej działalności ponosi stratę.

MPGK od dłuższego czasu żyje na kredyt. Ma kilkaset tysięcy zobowiązań do zapłaty. Przewiduje się, że za ubiegły rok spółka zanotuje stratę w wysokości około 2 mln zł.

Prezes Marcin Czarnecki poniekąd ma też związane ręce. Taryfa za wodę i ścieki, która w połowie br. przewiduje niewielką podwyżkę w wysokości łącznej około 40 groszy za m kw., została zatwierdzona jeszcze w 2018 r. przez spółkę państwową Wody Polski i do maja 2021 roku nie da się zmienić ustalonych już cen. MPGK na działalności wodnej ponosi jednak spore straty, a nie może już liczyć na dodatkowe przychody z Cemexu za odwadnianie kopalni kredy, które uzyskiwało w poprzednich latach.

Wszystko też wskazuje na to, że spółka w końcówce br. będzie wnioskowała do prezydenta o wzrost cen za odbiór i wywóz odpadów komunalnych. Gdy ustalano obecne stawki, przy segregacji obowiązywały dwie frakcje, sucha i mokra oraz szkło, odpady zielone czy popiół. Ponad rok temu frakcja sucha została podzielona na kilka mniejszych, co wiąże się z dodatkowymi odbiorami posegregowanych odpadów i większymi kosztami, które pokrywa spółka.

MPGK, żeby wróciło do dobrej sytuacji finansowej, musi przejść restrukturyzację. O niej też na konferencji prasowej mówił Marcin Czarnecki. Jak dokładnie będzie wyglądał program naprawczy spółki, dziś trudno powiedzieć, ale bez kadrowych cięć, poważnych zmian w zasadach wynagradzania pracowników, MPGK na prostą, wydaje się, szybko może nie wyjść. Nowy prezes w MPGK pracuje dopiero od trzech tygodni. Na efekty jego działań trzeba będzie jeszcze poczekać, choć te mają być zdecydowane. (s)