Myśliwych przybywa

Coraz więcej z nas jest zainteresowanych posiadaniem pozwolenia na broń. W szczególności do celów łowieckich. Polowania przyciągają też coraz więcej osób, także kobiet.
– Rocznie w okręgu chełmskim przybywa średnio od 30 do 40 nowych członków. Myślistwo przyciąga też coraz więcej kobiet – mówi Mirosław Sawicki, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Chełmie.
Powody są różne. Jedni tłumaczą myślistwo tradycjami rodzinnymi, inni mówią wprost – pociąga ich strzelanie. W 2015 r. Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie wydała chełmianom 29 pozwoleń na broń (myśliwska – 16, sportowa – 7, do celów kolekcjonerskich – 4, do celów szkoleniowych – 1, do ochrony osobistej – 1). W 2016 r. liczba ta wzrosła do 37 (myśliwska – 26, sportowa – 6, do celów kolekcjonerskich – 2, do celów szkoleniowych – 2, do ochrony osobistej – 1).
– Pozwolenie na broń „do celów łowieckich” może otrzymać osoba, która ukończyła 21 lat (na wniosek Polskiego Związku Łowieckiego pozwolenie na broń do celów łowieckich może być wydane 18-latkom), posiada orzeczenie lekarskie i psychologiczne potwierdzające, że może dysponować bronią, zaświadczenie o zdaniu egzaminów w Polskim Związku Łowieckim, ważną legitymację Polskiego Związku Łowieckiego – wylicza nadkom. Renata Laszczka-Rusek, rzecznik prasowy KWP w Lublinie.
Koszt pozwolenia to 242 zł, a we wniosku chętny musi określić cel, rodzaj i liczbę egzemplarzy broni.

Liczba wydanych pozwoleń nie świadczy jednak o faktycznej liczbie posiadaczy broni. Tylko w 2016 r. Komenda Miejska Policji w Chełmie prowadziła 13 postępowań w kierunku art. 263 par. 2 KK, czyli posiadania broni bez zezwolenia, za co grozi od 6 miesięcy do lat 8 więzienia. Tylko 4 sprawy zakończyły się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. Większość została umorzona z powodu niewykrycia sprawcy lub braku znamion czynu zabronionego. A fanów kłusownictwa w powiecie chełmskim nie brakuje. W ostatnim czasie na oprawianiu sarny wpadł 45-letni mieszkaniec gm. Siedliszcze. Policjanci prowadzą też postępowanie wyjaśniające w sprawie mieszkańca gm. Rejowiec. Mężczyzna chciał ustrzelić bażanta, ale przy wychodzeniu z domu – przez przypadek – postrzelił sam siebie. Ze śrutem w głowie i niewielkimi szansami na uratowanie wzroku trafił do lubelskiego szpitala. Okazało się, że broń, z której strzelał, została specjalnie przerobiona, by zwiększyć siłę strzału. (pc)