Na garnuszku miasta

O 400 tys. zł powiększy się kapitał zakładowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Chełmie. Opozycja w radzie miasta ostro skrytykowała kolejne w ostatnim czasie dokapitalizowanie komunalnej spółki z budżetu miasta.

Dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Chełmie nastały ciężkie czasy. Spółka od kilku lat nie może wyjść z finansowej zapaści, mimo systematycznej pomocy miasta. Powołany na stanowisko prezesa w lutym ubiegłego roku Sebastian Łukowiec mimo wprowadzonego programu naprawczego nie zdołał zapobiec stracie, jaką spółka osiągnęła za 2017 rok. Ostateczny wynik finansowy będzie znany do końca czerwca br., kiedy to odbędzie się walne zgromadzenie wspólników.
Ze względu na złą sytuację finansową spółki miasto po raz kolejny zdecydowało się powiększyć jej kapitał zakładowy i przekazać 400 000 zł. Taka decyzja rozjuszyła radnych opozycji.
– Czy jest w ogóle program naprawczy tej spółki?! – pytała na komisji porządku publicznego i inwentaryzacji mienia komunalnego oburzona Anna Mirzwa. – Jeśli spółka nie radzi sobie, źle funkcjonuje, może trzeba zrezygnować z jej działalności. Utrzymywanie MPRD jest dla miasta zbyt kosztowne. Na to składają się wszyscy mieszkańcy.
W podobnym tonie wypowiadał się radny Zdzisław Szwed. – MPRD ciągle idzie w dół. Już kiedyś mówiłem, że spółkę dołuje zimowe utrzymanie dróg w mieście – wyjaśniał Szwed. – Zamiast ryczałtu, MPRD powinno dostawać pieniądze za faktycznie zrealizowaną usługę. Przy srogiej zimie, spółka dokłada i ponosi olbrzymie straty. Gdy zima jest łagodna, ryczałt wystarcza. Dokapitalizując spółkę, obciążamy mieszkańców.
Z opiniami radnych nie zgodził się prezes Łukowiec. – Plan naprawczy przewidywał kilka rozwiązań, m.in. zmniejszenie zatrudnienia – tłumaczył. – Gdy obejmowałem stanowisko, w MPRD pracowały 84 osoby. Obecnie jest około 70. Gdyby tej spółki nie było, startujące do drogowych przetargów firmy dyktowałyby wysokie ceny. Faktem jest, że przy ostrej zimie, jesteśmy pod kreską. Ale należy pamiętać, że sama gotowość do podjęcia działań na wypadek nagłych opadów śniegu, również kosztuje, podobnie jak utrzymanie parku maszynowego.
Łukowiec zwrócił się też do radnej Mirzwy. – Sugeruje pani, żeby 70 osób wyrzucić na bruk?! – zapytał.
– Tego nie powiedziałam. Spółka ma tak działać, aby pracownicy godnie zarabiali, mogli utrzymać swoje rodziny, a miasto do niej nie dokładało – odpowiedziała. – Tak należy prowadzić spółkę, by wychodziła ona przynajmniej na zero – wtórował Mirzwie radny Szwed.
Przewodniczący komisji porządku publicznego i inwentaryzacji mienia komunalnego, Mirosław Czech, poniekąd przyznał rację prezesowi Łukowcowi. – Po to mamy miejską spółkę, żeby ceny robót w przetargach nie były zawyżane – stwierdził. – Należałoby dostosować liczbę pracowników do potrzeb, wtedy może pracowaliby za bardziej godziwe wynagrodzenie. Program naprawczy żeby się sprawdził, musi być realizowany, a nie trzymany w szufladzie. Czy jest znany plan zleceń na bieżący rok? – pytał Czech.
Dyskusję zakończył radny Mariusz Kowalczuk, który zgłosił wniosek, by na kolejne posiedzenie komisji prezes Łukowiec przygotował raport z realizacji przyjętego przed rokiem programu naprawczego. (s)