Na zwolnieniu nie zarobisz

Tylko w pierwszej połowie tego roku chełmski inspektorat ZUS odzyskał łącznie ponad 40 tys. zł od mieszkańców, którzy symulowali chorobę – pracowali na L4 lub próbowali na siłę ciągnąć zwolnienie. Pieniądze trafią na konto tych, którym rzeczywiście się one należą.
Jeszcze kilka lat temu na zwolnieniu można było się łatwo dorobić. Wystarczyło poudawać chorobę, dostać L4 i świadczenie z ZUS-u, a po kilku dniach pojechać za granicę i pracować „na czarno”. Chętnych nie brakowało. Inspektorzy wzięli się w końcu za symulantów i sukcesywnie prowadzą kontrole zwolnień lekarskich.
– Inspektorat Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Chełmie przez cały rok weryfikuje zwolnienia mieszkańców powiatu chełmskiego, krasnostawskiego, włodawskiego i miasta Chełm – mówi Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim.
ZUS prowadzi dwa rodzaje kontroli. W ramach pierwszej inspektorzy sprawdzają, czy chory aby na pewno prawidłowo wykorzystuje zwolnienie. Dotyczy to prowadzących własne firmy i zatrudnionych w zakładach pracy, które zgłaszają do ubezpieczeń max 20 osób (więksi pracodawcy kontrolują sami swoich pracowników). Jak się okazało, w ciągu pierwszego półrocza aż 30 osób pracowało, zamiast się leczyć. – Każda z nich musiała zwrócić świadczenie chorobowe za cały okres kontrolowanego zwolnienia. Efekt finansowy tej kontroli to ponad 32 tys. zł – wyjaśnia rzecznik.
Inspektorzy ZUS mogą zapukać do drzwi mieszkania, by sprawdzić, czy ubezpieczony, zgodnie z zaleceniem lekarza, leży w łóżku. Przychodzą bez zapowiedzi, a jeśli nie zastaną nikogo w domu, to wysyłają pismo z prośbą o wyjaśnienie nieobecności (czy np. chory w tym czasie miał wizytę kontrolną u lekarza). Na pierwszy ogień ZUS bierze do kontroli te osoby, które często korzystają z krótkotrwałych zwolnień lekarskich; uzyskują kolejne L4 od różnych lekarzy lub z tytułu różnych schorzeń; nie stawiły się na badania do lekarzy orzeczników ZUS; zaraz po podjęciu zatrudnienia zaczęły nagle chorować; stają się niezdolne do pracy zaraz po uzyskaniu ubezpieczenia czy korzystają z kolejnych okresów zasiłkowych.
Drugi rodzaj kontroli prowadzą natomiast lekarze orzecznicy ZUS. Sprawdzają, czy w dniu badania pacjent jest faktycznie niezdolny do pracy. Jeśli może już wrócić do swoich obowiązków, to zwolnienie trzeba skrócić, a ubezpieczony zachowuje prawo do zasiłku tylko do dnia badania. Do końca czerwca chełmscy lekarze skrócili 14 takich zwolnień. Skutek finansowy tej kontroli to ponad 8 tys. zł, które zostały w funduszu chorobowym. (pc)