Naciągacze z Ukrainy

Pojedli, popili, spędzili prawie dwa tygodnie w wygodnych łóżkach, a kiedy doszło do rachunku – okazali puste portfele. Obiecywali, że wrócą z kasą, a zamiast tego zameldowali się w innym hotelu i w ten sam sposób wyłudzili kolejne noclegi.

Nie ma nic za darmo. Przekonali się o tym dwaj obywatele Ukrainy (32 i 38 lat). W październiku mężczyźni zameldowali się w jednym z hoteli na terenie gminy Chełm. Zakwaterował ich Polak, podający się za przedstawiciela rzeszowskiej firmy, dla której pracują Ukraińcy. Cała trójka każdego wieczora przesiadywała w hotelowym barze i restauracji, i bawiła się w najlepsze. Choć dobrze wiedzieli, że nie mają pieniędzy na opłacenie pobytu, bez przeszkód korzystali z usług oferowanych przez gospodarzy. Kiedy rachunek zaczął wzrastać, wyszło szydło z worka. Mimo zapewnień Polaka, że lada dzień firma przeleje pieniądze, właściciel hotelu kazał gościom z zagranicy opuścić pokoje.

Ukraińcy opuścili hotel ze spuszczonymi głowami i obietnicą rychłej spłaty długu. Z pieniędzmi nikt się jednak nie pojawił. Naciągacze pojechali od razu do innego hotelu (tym razem w Chełmie) i w ten sam sposób załatwili sobie darmowy wikt i opierunek.
Pokrzywdzeni złożyli zawiadomienie, szacując łączną wartość strat za kilkanaście dni pobytu w obu miejscach na ponad 10 tys. zł. Wyłudzacze wpadli w ręce policjantów. W środę (2 listopada) usłyszeli zarzuty w tej sprawie. Grozi im do 8 lat więzienia. (pc)