Nadal burzliwie wokół sądów

6 listopada w Grand Hotel Lublinianka odbyły się konsultacje społeczne dotyczące reformy sądownictwa. Akcja została zorganizowana przez Zespół Parlamentarny ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości.


Poniedziałkowe spotkanie prowadził i moderował Paweł Cegiełko, szef sieci eksperckiej w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Na temat aktualnej sytuacji wypowiadali się m.in.: posłanki Joanna Mucha (PO) i Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna), poseł Jacek Wilk (do niedawna Kukiz’15, obecnie Partia Wolność), prof. Sławomir Patyra z UMCS oraz prof. Wojciech Orłowski i również z UMCS. Zaznaczali, że pomimo różnic programowych, różnych poglądów politycznych obszar polskiego sądownictwa jest tym obszarem, gdzie można współpracować ponad wszelkimi podziałami.
– Dzisiejsze spotkanie jest także motywowane tym, co widzimy wokół wymiaru sprawiedliwości. Od kilku miesięcy jesteśmy karmieni ułudą konsultacji, które się toczą pomiędzy dwiema osobami w Belwederze. Są to rozmowy właściwie zakulisowe, których szczegółów nie znamy. Wielokrotnie występowaliśmy z apelami, zarówno do prezydenta, jak i do ministra sprawiedliwości z prośbą o jak najbardziej transparentne prace. Występowaliśmy także z wnioskami formalnymi w trybie dostępu do informacji publicznej, pytaliśmy, kto te akty prawne opracowywał, jak wyglądały prace, jakie kwoty zostały na te prace przeznaczone – żadne informacje nie były nam absolutnie przekazywane. Ten proces przestał być procesem transparentnym – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Dwuwładza w Sądzie Najwyższym?

Projekt jest bardzo obszerny i dotyczy wszystkich aspektów funkcjonowania Sądu Najwyższego, począwszy od organizacji, jak również statusu sędziów, poprzez propozycje dotyczące zmian w postępowaniu dyscyplinarnym, wreszcie kwestii wprowadzenia zupełnie nowej instytucji w postaci Skargi Najwyższej.
– Jeśli chodzi o organizację i funkcjonalnie Sądu Najwyższego, większość kompetencji, która poprzednio ustawa zawetowana przez prezydenta przyznawała ministrowi sprawiedliwości, w tej chwili przeszło w gestię prezydenta RP. Niewątpliwie też bardzo istotnym elementem, jaki w tym projekcie jest zawarty, jest pomysł na swoistą dwuwładzę w Sądzie Najwyższym. Pomysł, który się absolutnie nie mieści w formule zarówno racjonalnego ustawodawcy, jak i w dyrektywie sprawnego funkcjonowania organów państwowych wynikających z preambuły do Konstytucji – podkreślał prof. Sławomir Patyra.
Kwestia dwuwładzy dotyczy przede wszystkim prezesa i nowej izby, jaka miałaby być utworzona w Sądzie Najwyższym, czyli izby ds. publicznych, która właściwie ma być ciałem autonomicznym – z własnym budżetem, kancelarią i z kompetencjami prezesa tej izby co najmniej równymi pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego.
– To absolutnie nie mieści się w całej formule. W mojej ocenie może tylko i wyłącznie generować konflikty i spory kompetencyjne. Po drugie kwestia samego postępowania dyscyplinarnego, gdzie planuje się wprowadzić instytucję super recenzenta postępowania dyscyplinarnego – nadzwyczajnego rzecznika, który, jeżeli zostałby przez prezydenta powołany do prowadzenia danej sprawy, wyłączałby jakiekolwiek kompetencje rzeczywistego rzecznika dyscyplinarnego, powołanego przez kolegium Sądu Najwyższego. A zatem kompetencje kolegium byłyby tutaj znacząco umniejszone. Wreszcie kwestia Skargi Nadzwyczajnej. Skarga Nadzwyczajna stanowi kompletną rewolucję w złym tego słowa znaczeniu. Wprowadzenie tej instytucji w mojej ocenie prowadziłoby do kwestionowania najważniejszej spośród wszystkich zasad, które odnoszą się do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tzn. zasady pewności obrotu prawnego. Proponuje się w tym projekcie, by można było poddać procedurze owej skargi nadzwyczajnej, co prawda tylko przez 5 lat, właściwie wszystkie wyroki sądowe, jakie zostały wydane w imieniu RP od 1997 roku – czyli od wejścia w życie Konstytucji RP. Po pierwsze jest to niewątpliwie zakwestionowaniem samego charakteru autorytetu władzy sądowniczej. Po drugie, może rodzić potężne kompilacje, jeśli chodzi o stosowanie prawa. Myślę też, że w tej formule kryje się jakieś drugie dno, ponieważ owe skargi nadzwyczajne mogą być wnoszone także przez polityków. Z jednej strony stwarzałoby to trochę fikcyjną formułę postępowań w tej sprawie, bo głównie miałby być one być ukierunkowanie na pewne polityczne postępowania, które z jakiś względu mogłyby być niewygodne dla rządzących. Ten projekt jest jednym z najbardziej spektakularnych dowodu jak właśnie tego typu instrumentalne traktowanie prawa się odbywa i to bez refleksji, że nikt nie rządzi wiecznie. W związku z tym na miejsce obecnych rządzących przyjdą być może inni, którzy też staną się beneficjentami tych niedobrych rozwiązań ustrojowych, a ostrze tych rozwiązań obróci się przeciwko pomysłodawcom. Taka jest natura procesów politycznych – dodał prof. Sławomir Patura.

Upolitycznić sądy?

– Takiego procedowania nie było nigdy w historii III RP. Te konsultacje fasadowe to jeszcze nie jest rzecz najgorsza. Te ustawy w linii prostej sprowadzają się do tego, aby upolitycznić Sąd Najwyższy. W normalnej politycznej grze, które odbywała się przez ostatnie 20 lat, opozycja zawsze miała jakiś wpływ. Teraz politycy PiS, którzy mają większość absolutną, tak naprawdę ograniczyli naszą role tylko do tego, co możemy zrobić na takich spotkaniach, jak dziś. Jeśli te projekty wejdą pod obrady sejmu, to trójpodział władzy przestanie w Polsce istnieć. Stąd te nasze rozpaczliwe gesty, jak próba wyrywania mikrofonu, czy też blokowania wejścia na komisję – wyjaśniał prof. Wojciech Orłowski.

Obowiązek reagowania

– To, czego się spodziewamy po tych konsultacjach, to są postulaty, które powinniśmy zgłaszać, bo to, że mamy do czynienia z tyranią większości w tej chwili w polskim sejmie, nie zwalnia nas z odpowiedzialności, żebyśmy zgłaszali postulaty, czyli poprawki zmieniające te złe ustawy, które są procedowane. Nawet mając świadomość tego, że one prawdopodobnie nie zostaną wprowadzone w życie, to nie zwalnia nas z odpowiedzialności wykonywania naszych obowiązków. Drugą kwestią jest, że różne postulaty, informacje, czy też po prostu konsekwencje tego, co zostanie wprowadzone powinny być przedstawiane ludziom. I nie byłoby protestów na ulicach polskich miast, gdybyśmy my, w sejmie i podczas różnego rodzaju innych wystąpień, nie mówili o tych konsekwencjach. Nie byłoby protestów, dwóch wet, czyli to jest sukces. Wydaje mi się, że to jest świetny moment na to, by Kamilę Gasiuk-Pihowicz i Borysa Budkę docenić. Oczywiście pozostają tematy, np. co po PiS? Czyli jak wyprostować to, co zostało w tak bezwzględny sposób zdewastowane w naszym kraju, czyli np. wymiar konstytucyjny, sprawiedliwości i tego złego prawa, które zostało wprowadzone przez ostatnie 2 lata. Nad tym wszystkim musimy pracować, żeby być przygotowanymi za 2 lata, gdy, jak miejmy nadzieję, strona demokratyczna wygra wybory – przekonywała pos. Joanna Mucha.

Fasadowy trójpodział władzy

Zdaniem pos. Kamili Gasiuk-Pihowicz PiS zapłaci wysoka cenę polityczną za podniesienie ręki na Trybunał Konstytucyjny i inne działania w sferze prawa. – To jest wynik siły protestów demokratycznych, pokojowych, zgodnych z literą prawa. Bo tylko takie mogą przyciągnąć tysiące obywateli i tylko w taki sposób, stojąc ramię w ramię, możemy pokazać, ze jednak PiS nie ma tego poparcia społecznego do przeprowadzania zmian, które są właściwie – mówiła pos. Kamila Gasiuk-Pihowicz.
– To, co się teraz dzieje, to jest nic innego, jak tylko rozgrywka pomiędzy dwoma pretendentami do następstwa tronu po Jarosławie Kaczyńskim, czyli Zbigniewem Ziobro i Andrzejem Dudą. Przepychają się, który z nich ważniejszy i którego projekt będzie górą, a to, co w nim jest, to nie ma dla nich większego znaczenia. Wymiar sprawiedliwości jest tutaj niejako ofiarą. To, co się teraz dzieje, jest skutkiem pewnego złego zaprojektowania naszego państwa, które miało miejsce w Konstytucji z 1997 roku i ten proces przybiera teraz tylko na sile. A wziął się z tego, że w Polsce od początku nie ma żadnego trójpodziału władzy, od początku to jest także ze sobą pomieszane i tak od siebie uzależnione, że od początku te procesy psucia się nawzajem musiały następować. Większość prawa stanowią w Polsce urzędnicy. Dopiero kiedy wprowadzimy konsekwentny trójpodział władzy, czyli władza wykonawcza nie będzie mogła pisać prawa i kiedy np. posłowie nie będą mogli być ministrami, to wtedy będziemy mogli mówić o trójpodziale władzy. Dlatego potrzebna jest absolutnie głęboka reforma i napisanie zupełnie nowej konstytucji. Jeżeli sędziowie są zależni od polityków, to nigdy nie będą względem obywatela zupełnie obiektywni, bo jedną z najważniejszych funkcji sądu jest obrona obywatela przed politykami i urzędnikami. Ale to jest możliwe tylko wtedy, kiedy sędzia jest konsekwentnie niezależny od polityki – przekonywał poseł Jacek Wilk.
Oprócz komentarzy o obecnej sytuacji polskiego sądownictwa przedstawiono też kilka pomysłów ze strony Zespołu Parlamentarnego ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości, który został powołany w lipcu tego roku.
– My, jako Nowoczesna, w kategoriach walki o stanie na straży niezależności Trybunału Konstytucyjnego złożyliśmy ustawę, w której zawarliśmy szereg postulatów pokazujących, jak można te niezależność wzmocnić . M.in. poprzez to, żeby sędziowie byli wybierani przez większość kwalifikowaną, aby kandydatury pochodziły nie z upolitycznionych źródeł, takich jak prezydium sejmu, ale chociażby ze zgromadzenia ogólnego sędziów Sądu Najwyższego, z tych wydziałów prawa, które maja prawo przyznawania habilitacji, ze środowisk prawniczych, adwokackich, radców prawnych. Postawiliśmy także na transparentność tego procesu, gdzie obowiązkowe powinno być wysłuchanie publiczne, zanim zostaną wybrani. Zaproponowaliśmy także zmianę dotycząca Trybunału Stanu, który w tym momencie jest ciałem martwym i upolitycznionym. Jako Zespół postawiliśmy sobie jako cel wprowadzenie dwóch ważnych aspektów dotyczących zmian wymiaru sprawiedliwości. Po pierwsze, jeżeli mają to być rzeczywiste zmiany, mają cokolwiek zmienić, to muszą być zmiany, które będą skonsultowane ze społeczeństwem, ekspertami, przyjęte w debacie publicznej. Tylko tak wprowadzane zmiany maja sens i możliwość zaistnienia. Pierwsze spotkanie Zespołu dotyczyło zakresu spraw, którymi zajmują się polskie sądy. Zasugerowaliśmy np. aby część spraw przekazać notariuszom z zakresu zapłaty, a także obniżenie opłat sądowych w niektórych kategoriach spraw. Najbliższe posiedzenie Zespołu będzie dotyczyło kwestii sędziów pokoju – informowała przewodnicząca Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Poniedziałkowe wydarzenie zgromadziło sporo osób. Sala była wypełniona po brzegi, a pytań, sugestii, uwag nie brakowało. Jednocześnie przewodnicząca Zespołu ds. Reformy Wymiaru Sprawiedliwości zachęcała do śledzenia ich działań i planów.
Joanna Niećko