Nagana za zawieruchę

Wiatr zerwał kawałek papy z dachu Szkoły Podstawowej w Święcicy – tej, której nie udało się zlikwidować wójt Zdzisławie Deniszczuk. Przy okazji oberwało się więc dyrektor Annie Kołodziej. Za to, że nie powiadomiła straży pożarnej, dostała naganę z wpisem do akt.

Zawierucha wokół Szkoły Podstawowej w Święcicy trwa od tygodni. Zaczęło się od sesji, podczas której rada gminy – nie bez głosów sprzeciwu – zdecydowała o likwidacji szkoły. Rodzice wytykali wówczas nowej wójt Zdzisławie Deniszczuk, że – zabiegając o ich głosy przed drugą turą wyborów – obiecywała szkoły nie zaczepiać. Plan wójt nie wypalił, bo za szkołą opowiedziało się kuratorium oświaty, którego opinia zablokowała likwidację. Wójt od razu zapowiedziała, że od decyzji kuratorium będzie się odwoływać, ale szanse na to, by Ministerstwo Edukacji Narodowej zgodziło się zamknąć szkołę w roku wyborczym, są raczej niewielkie.

Nastroje w Święcicy się trochę uspokoiły, ale wioskę w minioną niedzielę (17 marca) nawiedziła prawdziwa wichura. Wiatr zerwał część papy z dachu szkoły. Dyrektor szkoły Anna Kołodziej w poniedziałek powiadomiła o zdarzeniu gminę. We wtorek pojechała do urzędu, w którym rozmawiała z sekretarzem i wójt. Pokazywała zdjęcia szkody, którą zgłosiła do ubezpieczyciela. Po wizycie w gminie do Święcicy pojechali strażacy z OSP aby zabezpieczyć dach. Położyli plandekę, którą przyłożyli płytami.

Na dyrektor, której wójt kazała przygotować plan oszczędnościowy dla szkoły na lata 2019-2020, czekała wkrótce niemiła niespodzianka. Gdy ponownie przyjechała do urzędu, wójt wręczyła jej naganę, która ma trafić do akt osobowych. Przyczyną kary jest nienależyte sprawowanie nadzoru nad powierzonym mieniem, które stwarzało zagrożenie dla osób korzystających z obiektu.

Dyrektor szkoły A. Kołodziej przyznaje, że nie powiadomiła straży pożarnej. – Ale nie wiem, czy to powód do takiej kary. Przecież nie zaniechałam swoich działań, powiadomiłam urząd, zgłosiłam szkodę ubezpieczycielowi, a nawet przygotowaliśmy z konserwatorem kosztorys naprawy – mówi. – Czy w takim wypadku konieczne jest wzywanie straży pożarnej? Nie padał przecież deszcz, nie było żadnych przecieków.

Zainteresowani od razu skomentowali, że nagana to zemsta wójt za nieudaną próbę likwidacji szkoły, której wraz z nauczycielami i rodzicami uczniów sprzeciwiała się także dyrektor.

A widoczny na zdjęciu zerwany pas papy, szeroki na 2 i długi na około 30 metrów raczej niczyjemu życiu ani zdrowiu nie zagrażał. (bf)