Najdroższa pielgrzymka świata

Gazeta.JawnyLublin.pl – nowa inicjatywa środowiska Fundacji Wolności, znanej z bezkompromisowej walki o pełną jawność lubelskiego życia publicznego – drąży temat domniemanej afery związanej z wyjazdem ponad 100-osobowej grupy samorządowców i przedsiębiorców do Izraela w czerwcu tego roku. Dla sejmikowej i ratuszowej opozycji to wymarzony prezent i element mniej lub bardziej prawdziwej listy przewin prezydenta i marszałka.

110 osób wybrało się na wycieczkę, obejmującą głównie posiłki, za cenę, której nikt, a najmniej firmujący całą imprezę Port Lotniczy Lublin, nie chce potwierdzić. Tymczasem szacunki mówią nawet o milionie złotych przy bardziej niż niejasnym celu. Wprawdzie zaraz po odwiedzinach – zwłaszcza Urząd Marszałkowski i sam marszałek Sławomir Sosnowski (a także Urząd Miasta) chwalili się udanym pobytem, wiążąc go zwłaszcza ze staraniami o pozyskanie dla lubelsko-świdnickiego lotniska połączeń z Ziemią Świętą, jednak pytania zadawane przez Fundację Wolności i dziennikarzy znacznie ochłodziły skłonność decydentów do dzielenia się swoją radością z pobytu w Izraelu. Przeciwnie, wszystko zwalono na lotnisko, które, po prostu… odmawia odpowiedzi o koszt, chociaż jest do niej zobowiązane prawem i jego aktualną wykładnią.

Ponadto, jak ustalił prezes Fundacji Wolności, Krzysztof Jakubowski, za całą aferą widać jeszcze cień… matki wszystkich afer III RP, czyli pamiętnej ART-B, przekrętu kosztującego budżet państwa miliony złotych, wyprowadzone dzięki tzw. oscylatorowi. Współtwórca tamtego systemu dojenia fiskusa, Andrzej Gąsiorowski i jego obecna inicjatywa, Helping Hand Coalition for Israel, byli partnerami lubelskiego przedsięwzięcia, organizowanego po tej stronie przez powstałą cztery miesiące przed feralnym wylotem Fundację Dziedzictwa Kulturowego i Przemysłowego mocno w Lublinie osławionego nieudanym zarządzaniem dworcem busowym na Podzamczu Andrzeja Gumieniczka, poza tym… pracownika Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Właśnie ten ostatni fakt wskazuje, że afera może mieć szerszy wymiar, niż tylko rutynowe już wojenki PiS-PO, choć faktycznie – to pierwsza z tych partii złapała od razu nowy wiatr w żagle, domagając się od prezydenta i marszałka, jako poniekąd beneficjentów wyjazdu, a ponadto głównych udziałowców PLL, informacji i wyjaśnień na temat tego przedsięwzięcia. W oddali zaś majaczy odwieczne już marzenie opozycji o „impeachmencie po lubelsku”, czyli oskarżeniu władz miasta i regionu o przewlekłe i ciągłe naruszanie prawa, co dałoby podstawy do wprowadzenia w obu samorządach zarządów komisarycznych.