Najlepiej się sPiSała

W ostatnim konkursie na stanowisko referenta w chełmskim KRUS wygrała Ewa Szwed. To żona chełmskiego działacza PiS i dyrektora Lubelskiego Zarządu Obsługi Przejść Granicznych Zdzisława Szweda, a prywatnie znajomego kierowniczki chełmskiej placówki. – Nie miałem wpływu na wynik konkursu – zarzeka się dyrektor. A do KRUS już wpłynęła skarga.

Niedawno lubelski oddział KRUS przeprowadził konkurs na stanowisko referenta w placówce terenowej w Chełmie. Wymagania formalne przeszło siedem osób: Elżbieta Oleksiejuk z Lechówki, Justyna Szczepanik z Rejowca oraz chełmianie Edyta Przebierowska, Weronika Poliszuk, Karol Walczuk, Małgorzata Wiśniewska i Ewa Szwed. Rozmowę kwalifikacyjną najlepiej przeszła Ewa Szwed. A gdy informacja o tym pojawiła się na stronie internetowej szybko rozeszło się, że to przecież żona Zdzisława Szweda, chełmskiego radnego i działacza PiS od niedawna dyrektora Lubelskiego Zarządu Obsługi Przejść Granicznych w Chełmie. A prywatnie bardzo dobrego znajomego nowej kierownik placówki KRUS w Chełmie, Małgorzaty Grzegorczyk, której podobno załatwił posadę. Pojawiły się oczywiście sugestie, że to Szwed miał wpływ na zatrudnienie żony.

– Nic podobnego – zarzeka się Z. Szwed. – Nie powiedziałbym, że pani Grzegorczyk to moja bardzo bliska znajoma, nie jest też członkiem PiS a poza tym konkurs odbył się w oddziale KRUS w Lublinie. Nie znam ani dyrektora oddziału KRUS, ani nikogo z komisji konkursowej.
Szwed mówi, że stanowisko referenta nie jest żadnym łakomym kąskiem. Ani dobrze płatnym, ani eksponowanym. – Żona była na kilku stażach w KRUS, pojawiło się ogłoszenie o konkursie, więc w nim wystartowała – tłumaczy.
Ale do wyniku konkursu zastrzeżenia mają inni jego uczestnicy. Twierdzą, że mieli lepsze kwalifikacje i wyższe wykształcenie niż E. Szwed. A jedna z uczestniczek konkursu, która ma orzeczenie o niepełnosprawności, napisała nawet pismo do KRUS w Lublinie z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego to nie ona została zatrudniona, skoro przepisy mówią o pierwszeństwie w zatrudnieniu osób niepełnosprawnych w instytucjach publicznych.
Patrycja Józefowicz z Oddziału Regionalnego KRUS w Lublinie informuje, że w rozmowie kwalifikacyjnej uczestniczyło tylko troje z siedmiu kandydatów, w tym jedna osoba rzeczywiście z orzeczeniem o niepełnosprawności. I przyznaje, że jedna z kandydatek domaga się wyjaśnień, dlaczego nie została zatrudniona.
– Z uwagi na niedawny wpływ (28 października) pismo jest w trakcie rozpatrywania – tłumaczy P. Józefowicz. Ale nie pozostawia złudzeń, że wynik konkursu może się zmienić. Co prawda KRUS obowiązują przepisy o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, ale zasady ustala kierownik jednostki. W tym przypadku wymagane było zdobycie 65 proc. maksymalnej liczby punktów możliwych do uzyskania w naborze.
– Kandydat z orzeczoną niepełnosprawnością uzyskał 63 proc. maksymalnej liczby punktów, nie spełniając tym samym wymagań do zatrudnienia na stanowisku – wyjaśnia Józefowicz. (bf)