Najpierw ukradł, potem rozbił

Policjanci jadąc do wypadku w Dorohuczy nie podejrzewali, że przy okazji złapią złodzieja. Szybko okazało się jednak, że rozbite auto kilka dni wcześniej zostało skradzione w okolicach Gdańska.
W minionym tygodniu policjanci przyjęli kolejne zgłoszenie o wypadku w Dorohuczy. Miejscowość, położona przy krajowej 17-tce, często bywa miejscem stłuczek i zdarzeń drogowych. Tym razem chodziło o samochód, który wjechał do przydrożnego rowu, a na koniec uderzył jeszcze w latarnię.
– Po przybyciu na miejsce policjanci zastali 25-letniego kierowcę, który po udzieleniu mu pierwszej pomocy przez pogotowie został pod nadzorem policjantów przewieziony do szpitala w Lublinie – informuje st.asp. Magdalena Szczepanowska, oficer prasowy świdnickiej komendy.

Policjanci sprawdzili również w bazie danych rozbitego Volkswagena Golfa. Okazało się, że auto zostało kilka dni wcześniej ukradzione w Wejcherowie. Mundurowi znaleźli w samochodzie również dokumenty należące do prawowitego właściciela auta. Wartość skradzionego Golfa została określona na ok. 7 tys. zł. Dodatkowo pokrzywdzonemu został również ukradziony z mieszkania laptop, telefony komórkowe i inne przedmioty o łącznej wartości ponad 16 tys. Sprawcy za dokonanie kradzieży grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Na tym jednak nie koniec, bo będzie on również odpowiadał za złamanie sądowego zakazu kierowania pojazdami. Za to grozi mu dodatkowo do 2 lat za kratkami. (kal)