Namierzą złodzieja po uchu

Nagranie z kamery, nowoczesne techniki operacyjne i pobrany materiał porównawczy mają pozwolić na identyfikację, a w konsekwencji areszt dla sprawcy napadu. Chełmscy prokuratorzy liczą, że biegli z Dolnego Śląska niebawem zakończą prace nad ekspertyzą i uda się wznowić śledztwo z ubiegłego roku.

Na początku sierpnia 2017 roku do kantoru przy ul. Hutniczej wtargnął zamaskowany bandyta z bronią w ręku (jak się później okazało, była to atrapa). Uzbrojony i niebezpieczny związał pracownicę taśmą i skradł blisko 50 tys. zł. Trzęsąca się ze strachu kobieta opowiedziała potem policji, że widziała, jak rabuś odjeżdża na rowerze.
Po kilku dniach policjanci namierzyli i zatrzymali prawdopodobnego sprawcę, 32-letniego obywatela Ukrainy (poszkodowana zeznała, że rabuś mówił ze wschodnim akcentem). Podczas pierwszego rozpoznania za weneckim lustrem pracownica kantoru nie wskazała nikogo, przy drugim – gdy 32-latek stał już w rzędzie razem z innymi – wskazała właśnie na niego. Powiedziała, że jest pewna na 80-90 proc. Wątpliwości śledczych z Prokuratury Rejonowej w Chełmie wzbudziły jednak wyniki badań biologicznych i przeprowadzony na miejscu eksperyment. Ostatecznie Ukrainiec został oczyszczony z wszelkich zarzutów.
Na nagraniu z monitoringu widać było, że do kantoru wchodzi średniego wzrostu mężczyzna, w czapce z daszkiem i dużych, ciemnych okularach. Wyraźnie widać jedynie jego ucho. I właśnie na tej podstawie wytypowany został kolejny potencjalny podejrzany, tym razem mieszkaniec Chełma (ok. 30 lat). Zatrzymany nie przyznał się do napadu. Śledczy zlecili jednak pobranie od niego materiału porównawczego (fotografii ucha) i przesłali komplet danych na Dolny Śląsk, do analizy przez tamtejszych biegłych. Od wyników ich ekspertyzy zależy dalszy bieg sprawy. Te, zdaniem chełmskich śledczych, powinny niebawem wpłynąć do prokuratury. Do tego czasu postępowanie jest zawieszone, a potencjalny sprawca, choć usłyszał zarzuty, pozostaje na wolności. (pc)

UDOSTĘPNIJ