Nasi (nie)drodzy urzędnicy…

Wydatki na utrzymanie administracji samorządowej kłują w oczy podatników. Nic dziwnego, bo kwoty przeznaczane corocznie z budżetów miast i gmin na tę część ich działalności idą w miliony złotych. Sprawdzamy, gdzie na ich utrzymanie wydaje się (z portfeli mieszkańców) najwięcej.

Dla przykładu w budżecie Chełma na 2018 rok w rubryce „wydatki na administrację publiczną” zapisano ponad 15 mln 560 tys. zł. Zdecydowana większość z tej kwoty zostanie przeznaczona na wynagrodzenia dla pracowników. A tych w chełmskim magistracie jest ponad trzystu.

Gdzie urzędnicy kosztuj nas najwięcej?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Bo nie sposób porównać kwoty, jaką wydaje na administrację 64-tysięczny Chełm, do pieniędzy, jakie na ten cel przeznacza gmina Dubienka, w której mieszka około 2,5 tysiąca osób.

Pomysł na sprawdzenie, który samorząd najroztropniej wydaje te pieniądze, znaleźli twórcy pisma samorządu terytorialnego „Wspólnota”. Przygotowując ranking „Oszczędny Urząd” dzielą bieżące wydatki na administrację przez liczbę mieszkańców. I w ten sposób możemy dowiedzieć się, ile każdego z nas kosztuje utrzymanie urzędników. Ostatni taki ranking został opublikowany trzy lata temu i przedstawiał dane dotyczące 2014 roku.

Wbrew przytoczonym przez nas na wstępie wielkim liczbom, z rankingu wynika, że chełmscy urzędnicy nie szastają gotówką. Chełm osiągnął wynik 256,21 zł wydatków na administrację w przeliczeniu na jednego mieszkańca i tym samym znalazł się na 12. miejscu wśród najbardziej oszczędnych miast na prawach powiatu.

A jak w tym zestawieniu wypadły pozostałe gminy? Najwięcej na swój urząd zrzucali się wówczas mieszkańcy gminy Żmudź – po 502 zł. Wójt gminy Edyta Niezgoda przekonuje, że wynika to z tego, że w koszty administracji włączona jest w ich przypadku cała gospodarka komunalna, tj. gospodarka odpadami i wodno-ściekowa.

– Są gminy, które mają oddzielne zakłady komunalne. U nas tego nie ma i wszystkie wydatki z tym związane są wpisywane w budżecie w rubrykę „wydatki na administrację”. To m.in utrzymanie oczyszczalni, wodociągów, gospodarka śmieciowa, wynagrodzenia dla pracowników. I stąd tak wysokie koszty – tłumaczy wójt. Podkreśla także, że sama administracja, w tym wynagrodzenia dla pracowników, są na bardzo niskim poziomie.

– Uważam, że moi pracownicy zarabiają zdecydowanie za mało. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji. Przykładowo pracownik socjalny zarabia mniej niż osoby otrzymujące zasiłki. Chcielibyśmy lepiej płacić, ale po prostu nas na to nie stać. Mamy określony budżet i musimy się w nim zmieścić – dodaje wójt.

Z rankingu „Wspólnoty” wynika, że sporo do administracji dołożyli też mieszkający w gminie Dubienka – 500,10 zł i w mieście Rejowiec Fabryczny – 430,21 zł. Na drugim biegunie znalazła się najoszczędniejsza gmina Siedliszcze z wynikiem 293,24 zł na mieszkańca rocznie. W pozostałych gminach koszty administracji prezentowały się następująco: Kamień – 422,45 zł, Wojsławice – 400,56 zł, Sawin – 396,12 zł, Leśniowice – 387,32 zł, Białopole -382,93 zł, Ruda-Huta – 369,81 zł, Rejowiec Fabryczny – 330,90 zł, Wierzbica – 325,52 zł, Chełm – 320,77 zł, Dorohusk – 312,87 zł i Rejowiec – 299,43 zł.

Autorzy raportu przestrzegają jednak przed powierzchowną interpretacją tych wyników. – Większe wydatki na administrację nie muszą oznaczać marnowania pieniędzy podatników na fanaberie urzędników. Bo skutkiem może być lepsza, sprawniejsza obsługa obywateli, a także np. większa skuteczność pozyskiwania funduszy unijnych. Nasze proste zestawienie nie jest w stanie uchwycić zależności między wydatkami a ich efektami. Ale na pewno pozycja w rankingu dla każdego szefa urzędu może być materiałem do refleksji i wewnętrznego audytu wydatków – czytamy w komentarzu do rankingu.

Kto zacisnął, a kto popuścił pasa?

Jako że wyniki raportu „Wspólnoty” dotyczą 2014 roku, postanowiliśmy nieco odświeżyć te dane i zestawić z tymi z ubiegłorocznego budżetu. I okazuje się, że w Chełmie udało się urzędnikom (lub na urzędnikach ucinając im pensję lub zmniejszając zatrudnienie) zaoszczędzić. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w 2014 roku miasto wydało na administrację prawie 16,8 mln złotych, a w 2017 roku – 15,9 mln. W ubiegłorocznym budżecie tańszą administrację mieli też mieszkańcy gminy Kamień (spadek z 1,72 mln zł do 1,59), miasta Rejowiec Fabryczny z (z 1,94 mln zł do 1,88), gminy Żmudź (z 1,62 mln zł do 1,58) i gminy Dubienka (z 1,27 mln zł do 1,23).

Pozostałe samorządy popuściły pasa i zwiększyły wydatki – średnio o 200 tys. zł. Najbardziej urosły w gminie Chełm, aż o 610 tys. zł (z 4,47 mln zł do 5,08). Jak informuje nas skarbnik, w samych płacach w wyniku ruchów kadrowych nastąpił wzrost o ok. 200 tys. zł.

Pokaźny wzrost nastąpił też w Rejowcu i Siedliszczu, które w tym czasie zyskały prawa miejskie. Wyższa ranga to w efekcie wyższe wydatki (w Siedliszczu z 2 mln zł do 2,5, a w Rejowcu z 1,9 mln zł do 2,2).

A co cztery lata…

Autorzy rankingu „Wspólnoty” podsumowują, że czystym populizmem jest twierdzenie, ze wystarczy zaoszczędzić na administracji, żeby znaleźć pieniądze na zaspokojenie innych, pilnych potrzeb społeczności lokalnych.

– Nie zmienia to jednak faktu, że w niektórych miejscach silniejsze samoograniczenie aparatu biurokratycznego miałoby sens – zauważają. I dodają, że w 2014 roku dochody samorządów poszły w górę: wzrosła wielkość zatrudnienia i wydatków na urzędników.

– W ilu jednostkach miało to związek z rokiem wyborczym? Wszak poprzedni wyraźny wzrost tych wydatków pojawił się w roku 2010 – czytamy w komentarzu do rankingu. I zgodnie z tą prawidłowością – wszystko wskazuje na to, że w tym roku z naszych kieszeni znów więcej trafi na potrzeby administracji. Pytanie, czy na organizowane przed wyborami samorządowe spotkania przy kawie i ciasteczku, czy na sprawniejszą obsługę mieszkańców, co by ich tuż przed głosowaniem nie rozzłościć? (mg)