Nawet w Świdniku zaciskają pasa

Władze miasta odrzuciły wnioskowane przez opozycję podniesienie wydatków na wsparcie organizacji pozarządowych przyznając, że muszą oszczędzać, bo wszystko poszło w górę, do każdego przetargu trzeba dopłacać po kilka milionów, a obniżenie podatku PIT, dobre dla mieszkańców, nie jest dobre dla budżetu miasta. Rada miasta na sesji odrzuciła również protest przeciw budowie ul. Dywizjonu 303 złożony przez mieszkające po sąsiedzku siostry, które pod nową drogę będą zmuszone oddać część swoich działek. Burmistrz zapewnił jednak, że na etapie budowy będzie możliwe wprowadzenie pewnych rozwiązań, które choć w części uwzględnią interesy autorek petycji.

Ulica Dywizjonu 303 w Świdniku to dziś gruntówka, ale Urząd Miasta planuje, że w ciągu najbliższych lat ulica zostanie wybudowana z pełną infrastrukturą i będzie połączeniem pomiędzy al. Lotników Polskich a ul. Drewnianą. Ma zostać zrealizowana w oparciu o procedurę ZRID, co oznacza, że miasto przejmie działki potrzebne do wybudowania ulicy, a ich właściciele otrzymają za to odszkodowania.

W lipcu br. mieszkające po sąsiedzku siostry złożyły do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Świdnik protest przeciwko budowie ulicy, bo będą musiały pod nią oddać znaczną część swoich nieruchomości. W swym piśmie starały się przekonać radnych, że inwestycję zaplanowano w niesprawiedliwy dla nich sposób.

– Wciąż mam nadzieję, że nie zabiorą nam działek. Dostaliśmy je od rodziców. Nie kupiliśmy ich, jak niektórzy w sąsiedztwie, z myślą o zysku. Dlaczego nasze wnioski zgłaszane do planu zagospodarowania dotyczące przeniesienia tej ulicy nigdy zostały wzięte pod uwagę? Dlaczego pasa drogowego, liczącego 15,5 m szerokości nie rozłożono po równo z sąsiadami? Dlaczego wszystko ma się odbyć tylko naszym kosztem? Bardzo liczymy na radnych; na to, że zechcą nas wysłuchać i zaproponują rozwiązanie, które choć w części uwzględni nasze zdanie, bo zdajemy sobie sprawę, że odszkodowania, które dostaniemy będą tylko symboliczne – mówiła niedawno w rozmowie z nami jedna z właścicielek posesji.

Podczas ubiegłotygodniowej (27.10) sesji większość radnych zagłosowała jednak za odrzuceniem petycji. Od głosu wstrzymali się jedynie radni Stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa. Zastępca burmistrza Świdnika, Marcin Dmowski zapewnił jednak, że na etapie budowy będzie możliwość wprowadzenia pewnych modyfikacji, które choć w części uwzględnią interesy autorek petycji. Ma to być m.in. utwardzony pas, który będzie ułatwieniem np. przy rozładunku towaru, bo mąż jednej z pań prowadzi w domu działalność gospodarczą. – To pewien kompromis – mówił wiceburmistrz.

Głos na sesji zabrali mieszkańcy ulicy Dywizjonu 303, którym z kolei bardzo zależy na tym, aby droga została wybudowana. – Dojazd mamy tylko od strony ul. Nowej. Nie daj Boże zepsułoby się jakieś auto i nie mamy ani wjazdu, ani wyjazdu. Prosiliśmy, aby nas „otworzyć” do al. Lotników Polskich i ul. Drewnianej, ale dwie osoby blokują całe osiedle – mówił Robert Tylus.

– Akceptujemy otwarty układ komunikacyjny, tak jak wspomniałem wcześniej, kwestia skomunikowania wszystkich działek, to kwestia bezpieczeństwa – odpowiadał mieszkańcowi radny Waldemar Białowąs (KO). – Ale nie można tym paniom zarzucać, że coś blokują. Walczą o swoje prawa, bo większość ich działek zostanie zabrana pod drogę.

Andrzej Krupa (klub radnych burmistrza) przypomniał z kolei problemy, jakie miasto miało z remontem ul. Witosa.

– Ile było rozmów z mieszkańcami, ile namów, apeli. Kadencja 2014-18 minęła i nie udało nam się uzyskać porozumienia. W tych inwestycjach drogowych prawie zawsze jest tak, że ktoś jest w jakiś sposób pokrzywdzony, albo mu się wydaje, że inwestycja odbywa się jego kosztem. To radni muszą podjąć decyzję i czasami ta decyzja jest bardzo trudna i tak jest w tym przypadku, ale nie ma lepszego rozwiązania niż to przedstawione w projekcie o przebiegu tej drogi – przekonywał.

Od stycznia więcej za przedszkole

Radni przyjęli także uchwałę dotyczącą opłat za korzystanie z wychowania przedszkolnego. Zgodnie z zaproponowaną zmianą od 1 stycznia rodzice maluchów uczęszczających do miejskich przedszkoli i oddziałów przedszkolnych przy szkołach, za każdą rozpoczętą godzinę opieki, w czasie przekraczającym bezpłatną realizację podstawy programowej (tj. 5 godzin), zapłacą już nie 1 zł, a 1,14 zł. Podwyżka – jak podano w uzasadnieniu – wynika z rosnących kosztów utrzymania przedszkoli. Jednomyślności co do tej uchwały wśród radnych nie było. „Za” głosowało 16 radnych, a przeciw byli radni ŚWS – Magdalena Szabała, Maciej Kantor, Ireneusz Szutko, Mariusz Wilk, a także radny Robert Syryjczyk z KO.

Komu dać, komu zabrać?

W porządku obrad znalazła się także uchwała w sprawie przyjęcia rocznego „Programu współpracy Gminy Miejskiej Świdnik z organizacjami pozarządowymi i organizacjami wymienionymi w art 3. ust. 3 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie na 2023 rok”. Komisja Zdrowia, Sportu i Turystyki, która jako jedna z dwóch opiniowała ten projekt, oceniła go pozytywnie, ale jak przypomniał jej przewodniczący, radny Mirosław Tarkowski (klub burmistrza), wnioskowała przy tym o zwiększenie kwoty planowanej dotacji dla Miejsko-Powiatowego Szkolnego Związku Sportowego z proponowanych 44 tys. zł do 50 tys. zł.

Wiceburmistrz M. Dmowski tłumaczył, że aby dołożyć związkowi 6 tys. zł, komuś trzeba je zabrać. – Pytałem komisji, jaka jest jej propozycja i komu mamy zabrać te środki, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi, więc nie jesteśmy w stanie wprowadzić sugerowanych zmian. Mamy trudną sytuację, mimo to staraliśmy się nie zmniejszać tych środków. Jeśli byłaby propozycja, aby np. po tysiąc złotych zdjąć z innych zadań, to moglibyśmy to wprowadzić, ale otrzymałem informację, że komisja nie chce nikomu zabierać, tylko dawać, a to w budżecie niemożliwe – odpowiadał M. Dmowski.

Głos w tej dyskusji zabrał także radny R. Syryjczyk, pytając, kiedy miasto wróci do limitów wsparcia dla stowarzyszeń i organizacji na zadania publiczne sprzed dwóch lat. – Rok temu znowu obcięliśmy wysokość środków na te cele i jeszcze chcieliśmy je obcinać – mówił radny. – Jeśli zmniejszymy te środki, to te organizacje mogą przestać istnieć. Być może należałoby zdjąć pieniądze np. sponsoringu czy reklamy gminy. Mamy wiele portali społecznościowych, telewizję, gazety, które reklamują gminę, a w zasadzie piszą i mówią o tym samym, a osiągnięcia stowarzyszeń również rozsławiają gminę, więc może środki z reklamy i promocji miasta należałoby przekazać dla stowarzyszeń.

Burmistrz Waldemar Jakson, wyjaśniał, że miasto stara się wpierać stowarzyszenia i organizacje pozarządowe i w porównaniu do innych samorządów wypada na tym tle bardzo dobrze, ale koszty rosną, a dochodów w budżecie nie przybywa. – Staramy się zachowywać pewne kryteria, ale nie jesteśmy cudotwórcami. Wszystko poszło w górę, do każdego przetargu, aby go rozstrzygnąć dopłacamy po kilka milionów. Oszczędzamy na wszystkim, aby ten trudny okres przeżyć – przekonywał burmistrz.

– Przypomnę jeszcze o obniżonych podatkach PIT dla mieszkańców, co też ma wydatny wpływ na budżet miasta. Dla mieszkańców jest to dobre, bo odprowadzają mniejszy podatek, ale jako samorząd straciliśmy. Można np. zwiększyć podatki i wtedy środki w budżecie byłyby większe, ale nie wiem czy radni by chcieli, aby burmistrz podnosił podatki w trudnej dla mieszkańców sytuacji – mówił M. Dmowski, a później dodał jeszcze, że na etapie przyjmowania wniosków do budżetu ujęte w nich wydatki o 30 mln zł przewyższają możliwości miasta.

Zastępca burmistrza odniósł się również do proponowanego przez radnego Syryjczyka ograniczenia wydatków na promocję i samorządowe media.

– Wg ostatnich danych Lublin wydał pół miliona złotych na reklamę w prywatnych mediach. My zlecamy pewne zadania MOK-owi. Ta dotacja od kilku lat jest praktycznie na tym samym poziomie, a wydarzeń jest mnóstwo, są też media. Można by wydawać te pieniądze gdzie indziej, tak jak sugeruje radny, opłacać prywatne media i zdjąć te wydatki, można też wcale nie robić promocji miasta, ale przecież my też jako społeczeństwo z tego korzystamy – mówił M. Dmowski. (w)