Nerwy na przystanku

Mieszkańcy naszego miasta skarżą się na prywatnych przewoźników, obsługujących trasę do Lublina przez Zadębie. Jak mówią, nigdy nie wiadomo, czy bus przyjedzie, czy nie. Zwłaszcza wieczorem.
– Ktoś wreszcie powinien zrobić z tym wreszcie porządek i ukarać przewoźników, którzy nie realizują kursów zapisanych w rozkładach – mówi pani Ewa, mieszkanka Świdnika.
Kobieta wracała z Rzeszowa do Lublina. Trasę z Lublina do domu miała pokonać busem. Na przystanek przy al. Tysiąclecia dotarła przed godz. 21 i przez półtorej godziny czekała na transport. Bezskutecznie.
– Byłam na przystanku mniej więcej o godzinie 20.45. Oprócz mnie na busa czekało jeszcze dziesięć, może piętnaście osób. Do godz. 22.20 nie przyjechał żaden bus do Świdnika, choć zgodnie z rozkładem jakiś powinien się zjawić. Rodzina dała mi znać, że o 22.50 będę miała pociąg, więc razem z innymi pasażerami popędziliśmy na dworzec PKP. W efekcie dłużej wracałam z Lublina do Świdnika niż z Rzeszowa do Lublina. Gdyby nie pociąg, musiałabym nocować na dworcu – opowiada zbulwersowana kobieta.
To nie pierwszy raz, gdy spotkała ją podobna sytuacja.
– W lutym czekałam na przystanku od godziny 19 do mniej więcej 21.15, a żaden bus do Świdnika nie przyjechał. Namarzłam się wtedy, a później rozchorowałam – mówi świdniczanka.
Pani Ewa nie jest pierwszą osobą, która narzeka na prywatnych przewoźników. Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy, że nasi czytelnicy skarżą się na to, że choć na przystankach rozkłady jazdy wiszą, nie są aktualne, a nawet jeśli są, nie wszyscy kierowcy się ich trzymają. Dotyczy to zwłaszcza wieczornych kursów.
Kobieta poskarżyła się na działalność prywatnych przewoźników w Urzędzie Miasta Świdnik. Zatelefonowała też do Urzędu Marszałkowskiego i Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie. Zadzwoniła też do przewoźnika, który powinien obsłużyć kurs w dniu, gdy wracała z Rzeszowa.
– Powiedziałam, co o tym wszystkim myślę. W odpowiedzi usłyszałam, żebym zajęła się własnym chłopem. Połączenie przez Zadębie jest fatalne. Już nie wspomnę nawet o tym, że busy, którymi jeździmy, to rzęchy. Dlaczego nikt tego nie kontroluje? Dlaczego nikt ich nie karze za nietrzymanie się rozkładów? Wygarnęłam to wszystko urzędnikom. Byłam w urzędzie miasta. Stać ich na pałac za 12 mln, a żeby zadbać o wygodę mieszkańców, już nie? Dzwoniłam też do ZTM w Lublinie. Zapewniono mnie, że w ciągu 30 dni otrzymam odpowiedź na skargę, ale jak dotąd cisza – mówi kobieta.
Uwagi pani Ewy przekazaliśmy urzędnikom ratusza. Ci również przyznają, że dociera do nich wiele skarg na prywatną komunikację.
– Gmina nie jest odpowiedzialna za wydawanie pozwoleń dla prywatnych przewoźników i kontrolowanie jakości ich usług, zawiera jedynie umowy na zatrzymywanie się na przystankach na terenie miasta. Z każdym zażaleniem mieszkańców zwracamy się z prośbą o przeprowadzenie kontroli do organów za to odpowiedzialnych, czyli Urzędu Marszałkowskiego i Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie – wyjaśnia Karol Łukasik z UM Świdnik i dodaje, że swoje uwagi mieszkańcy również mogą zgłaszać do Biura Obsługi Klienta ZTM (81 466 96 64) oraz Oddziału Kontroli w Departamencie Polityki Transportowej i Drogownictwa Urzędu Marszałkowskiego (81 44 16 692).
Zarząd Transportu Miejskiego w Lublinie potwierdza, że 3 kwietnia wpłynęła telefoniczna skarga dotycząca nieprawidłowości w przewozach na linii Lublin-Świdnik przez Zadębie.
– Po otrzymaniu skargi podjęliśmy działania wyjaśniające, a odpowiedź na skargę została już wysłana do skarżącej pocztą. W kwietniu i maju br. przeprowadzona została również kontrola prawidłowości realizacji kursów na wskazanej przez pasażerkę linii, w tym przez wskazanego w skardze przewoźnika. Nie stwierdzono jednak nieprawidłowości polegających na braku realizacji kursów, wykonywanych zarówno w dni robocze jak i w dni wolne. Skontrolowane kursy zostały wykonane na podstawie aktualnie obowiązującego zezwolenia przewozowego. Co ważne, wskazany w skardze kurs o godz. 22.05, zgodnie z zatwierdzonym rozkładem jazdy wskazanego w skardze przewoźnika wykonywany jest w dni robocze i soboty, tak więc nie może być mowy o wykonaniu nieplanowanego kursu w rozkładzie jazdy) w dniu 2 kwietnia br., czyli niedzielę – wyjaśnia Monika Fisz z ZTM w Lublinie.
ZTM zapowiada, że w dalszym ciągu zamierza kontrolować przewoźników na linii Lublin-Świdnik. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w realizacji kursów ujętych w rozkładzie jazdy dołączonym do zezwolenia może nałożyć karę. Może być to np. 500 zł za nieprawidłowości w godzinach kursowania czy 3 tys. zł za zmianę trasy przejazdu. (w)