Nerwy na sesji

Nauczyciele i rodzice uczniów SP w Kamieniu przyszli na sesję, aby wstawić się za dyrektorem Markiem Neckierem

Ostatnia w 2016 roku sesja Rady Gminy Kamień była emocjonująca. Delegacja nauczycieli i rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Kamieniu wystąpiła do wójta z petycją o przedłużenie kadencji dyrektora Marka Neckiera. Burzliwie dyskutowano
o gminnej opiece nad bezdomnymi zwierzętami. Tylko budżet na 2017 rok przegłosowano gładko.
Głównym punktem czwartkowej sesji miało było przyjęcie budżetu na 2017 rok, ale przyćmiły to inne kwestie, niezaplanowane w porządku obrad. Na spotkanie przyszła delegacja nauczycieli i rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Kamieniu, którzy określili siebie mianem „obrońców”. Zjawili się na sesji, bo słyszeli, że ponoć ma być ogłaszany konkurs na stanowisko dyrektora podstawówki w Kamieniu, a są temu przeciwni. Odczytali podpisaną przez około 120 osób petycję, w której zapewniali, że Marek Neckier, dyrektor SP w Kamieniu, „doskonale” wywiązuje się ze swoich obowiązków i nie wyobrażają sobie na jego miejscu innej osoby. W piśmie proszą wójta Romana Kandziorę o przedłużenie kadencji Neckierowi, argumentując, że „gwałtowne” zmiany na stanowisku dyrektora nie przysłużą się ani uczniom, ani nauczycielom. Autorzy petycji są na tyle zaniepokojeni, że sprawę poruszyli na wiele miesięcy przed końcem kadencji Neckiera, przypadającej dopiero w sierpniu br.
– Wiemy, że jest jeszcze dużo czasu, ale chcielibyśmy wiedzieć, co planuje wójt – stwierdziła Joanna Wojciszko, nauczyciel SP w Kamieniu. – Skoro mówi się o konkursie na dyrektora, choć jest możliwość przedłużenia kadencji, to być może obecny dyrektor zawiódł, a jeśli tak, to chcielibyśmy wiedzieć, w czym? Czy organ prowadzący podejmie działania zmierzające do przedłużenia kadencji panu Neckierowi? Chcemy, aby odpowiedziano nam na piśmie. Prosimy, aby wójt i rada gminy spojrzeli przychylnie na naszą petycję i zostawili naszego dyrektora, skoro jesteśmy z niego zadowoleni.
Zbigniew Czerwonka, przewodniczący Rady Gminy Kamień, stwierdził, że to decyzja wójta, a nie rady. Oburzyło to jedną z osób, które przyszła wstawić się za dyrektorem Neckierem.
– My nie jesteśmy niczyimi podwładnymi, tylko mieszkańcami gminy – stwierdził mężczyzna. – Może niepotrzebnie tu przychodzimy i mieszamy wam w porządku obrad?
Jeszcze więcej emocji wywołał temat opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Chodzi o urządzone kilka lat temu przy oczyszczalni ścieków w Kamieniu boksy dla psów i kotów, nazywanych potocznie przez urzędników i mieszkańców „schroniskiem”. Zdaniem Eweliny Gałeckiej, mieszkanki gminy Kamień, która zjawiła się na sesji, schronisko funkcjonuje źle. Kobieta zarzuciła wójtowi, że jego pracownicy nie opiekują się jak należy zwierzętami. Stwierdziła, że gdy ostatnio przyjechała po szczeniaki do adopcji, jeden z nich leżał martwy w budzie, a pozostałym brakowało karmy i wody.
– To było po godzinach pracy, dlatego pojechałam do domu wójta, który chciał policję na mnie wołać, ale ja nie dałam się przegonić – oburzała się kobieta. – Ja te zwierzęta zabieram do domu, bo szlag mnie trafia, gdy widzę, jak się nimi opiekują. Karma jest tylko na fakturze, woda w miskach zamarza. Ostatnio jakąś zupą jarzynową psy karmili. Załatwiam adopcje, jestem w tej kwestii całą dobę pod telefonem. Te psy nie są szczepione, ani odrobaczane.
Wójt tłumaczył, że to Gałecka zrobiła mu przed domem karczemną awanturę, wyzywając jego pracowników.
– Mamy podpisaną umowę z chełmskim schroniskiem i co dwa lata wpłacamy niezbędną kaucję, ale pobyt jednego psa kosztuje około dwóch tysięcy złotych – mówił Kandziora. – Chcąc ograniczyć koszty sami przygarniamy bezdomne zwierzęta i się nimi opiekujemy, dopóki nie trafią do adopcji. W tym roku wysterylizowaliśmy kilka zwierząt, czternaście oddaliśmy do adopcji. W budżecie mamy dziesięć tysięcy złotych na karmę, odrobaczanie, sterylizację. Pracownicy gotują zwierzętom posiłki. Ostatnio rzeczywiście zdarzyło się, po raz pierwszy od trzech lat, że jeden ze szczeniaków był chory i zdechł. Pani Gałecka współpracowała z nami i jeszcze niedawno tę współpracę chwaliła. Ostatnio przyjechała jednak do mojego domu i zrobiła mi awanturę. Zdarzyło się, że wyzwała mnie od najgorszych przy pracownikach. W miejscu, gdzie znajdują się budy dla psów, wywiesiłem tabliczkę, zabraniającą wstępu osobom nieuprawnionym. Tam jest oczyszczalnia i gdyby pani Gałeckiej, która tam przychodzi, coś się stało, to ja bym za to odpowiadał.
Gałecka stwierdziła, że i tak będzie przychodziła do schroniska.
– Od trzech lat przychodzę tam na kontrolę i dalej będę to robiła, nikt mnie nie powstrzyma, choćbyście i policję na mnie wzywali i zamknąć mnie chcieli – oznajmiła kobieta. – Kocham zwierzęta. Mam nadzieję, że w końcu zaczniecie o nie dbać jak należy.
Po przerwie, gdy opadły emocje, radni jednogłośnie przyjęli budżet na 2017 rok. Dochody zaplanowano na 17 mln 569 tys. zł, a wydatki na 19,5 mln zł. Planowany deficyt to 1,9 mln zł. W ubiegłym roku zadłużenie samorządu spadło o 700 tys. zł, ale w 2017 r. konieczne będzie zaciągnięcie kredytu. Szykuje się sporo inwestycji a do tego potrzebne są pieniądze na wkład własny. Na gminne przedsięwzięcia samorząd przeznaczy 2,4 mln zł. Kolejne 2 mln zł dołoży chełmskiemu starostwu na realizację wspólnych inwestycji. Najważniejsze zadania to modernizacja ujęcia wody w Rudolfinie – 940 tys. zł i zagospodarowanie otoczenia wokół zalewu w Natalinie – 638 tys. zł, do którego ma być wybudowany chodnik. Będzie dużo inwestycji drogowych. W ramach tzw. schetynówek przebudowanych zostanie około 9 km dróg powiatowych od Kolonii Ignatów przez Kolonię Kamień, Kamień, Strachosław, Mołodutyn wraz z kilometrowym odcinkiem chodnika. Gmina dokończy budowę drogi w Kolonii Pobołowice. Przeznaczono też 100 tys. zł na oświetlenie w Ignatowie i Czerniejowie, a także 200 tys. zł na tzw. fundusze sołeckie. (mo)