Nerwy w poczekalni

Pacjenci ośrodka zdrowia w Białopolu skarżą się na długie kolejki. Jak mówią, odkąd jego szef jest na zwolnieniu, aby dostać się do lekarza, muszą czekać nawet dwa dni. Kierownictwo ośrodka tłumaczy, że robi co może, aby zapewnić pacjentom jak najlepszą opiekę i prosi o wyrozumiałość.

– Od jakiegoś czasu mamy problem z dostaniem się do lekarza – mówi Czytelnik z gminy Białopole. – Ludzie przychodzą do ośrodka zdrowia już od rana i czekają w kolejce. Pani doktor przyjeżdża około godziny 9, przyjmie kilka osób i około godz. 13-14 już jej nie ma.
Czytelnik dodaje, że w przychodni tworzą się duże kolejki i nie ma gwarancji, że zostanie się przyjętym.
– Byłem tam w środę rano. W kolejce oprócz pacjentów, którzy byli zapisani na ten dzień, czekali również ci, których doktor nie zdążyła przyjąć w poniedziałek. Problem nie dotyczy tylko dorosłych, ale i dzieci. One również muszą czekać – skarży się.
Sprawa poruszana była również na ostatnim zebraniu wiejskim w Białopolu.
– Mieszkańcy narzekali przede wszystkim na długi czas oczekiwania na wizytę. Tłumaczyłem, że mogą zgłosić swoje uwagi do kierownictwa przychodni lub NFZ. Wcześniej wizyty odbywały się dość szybko. Doktor Baryła wszystkich znał i w 3 – 4 godziny potrafił przyjąć nawet pięćdziesięciu pacjentów, co niektórzy też mieli mu za złe. Teraz są nowi lekarze i potrzebują czasu, aby poznać pacjentów. Tak źle i tak niedobrze – mówi wójt Białopola, Henryk Maruszewski.
Kierownictwo Niepublicznego Ośrodka Zdrowia w Białopolu tłumaczy, że stara się zapewnić swoim pacjentom jak najlepszą opiekę, ale po wypadku Stanisława Baryły, jego szefa, pojawiły się pewne kadrowe trudności.
– Naprawdę robię, co w mojej mocy, aby pacjenci nie odczuli, że coś się zmieniło – mówi Marta Baryła. – Mąż jest na rehabilitacji i przez jakiś czas jeszcze tam zostanie. Korzystamy z pomocy dwóch emerytowanych pań doktor. Jestem im ogromnie wdzięczna, że zechciały zastąpić męża i nas wspomóc. Rozumiem pacjentów, ale proszę ich też o wyrozumiałość. Mamy okres przeziębień i ruch w przychodni jest większy. Dla naszych lekarek to też jest nowe środowisko i potrzebują chwili, aby zapoznać się z historią medyczną pacjenta, by postawić dobrą diagnozę, dlatego czas przebywania w gabinecie lekarskim może nieco się wydłużyć. (kw)