Niby miasto, a jak na wsi

Przez internet, u konduktora, albo na dworcu w Lublinie – tylko tak mieszkańcy Świdnika mogą kupić bilety kolejowe. Kasy nie ma przy żadnej z dwóch stacji. – To jakaś kpina – oburzają się mieszkańcy miasta, a PKP tłumaczy, że nie ma chętnych do ich sprzedaży.


Od kilku miesięcy na żadnej ze stacji kolejowych w Świdniku nie można kupić biletu na pociąg. – To jakaś kpina. Kas biletowych brakuje tylko na wiejskich stacjach. Jak widać bliżej nam do wioski niż cywilizowanego miasta – mówią świdniczanie i przyznają, że planując podróż pociągiem, woleliby kupić bilet, tradycyjnie w kasie, a nie u konduktora. – Poza tym przecież nie wszyscy, a zwłaszcza starsi, mają internetowe konto bankowe i mogą kupić bilet online.
Zofia Dziewulska z lubelskiego oddziału Przewozów Regionalnych wyjaśnia, że kasa na stacji Świdnik-Miasto była tzw. kasą agencyjną. Agent, który ją wynajmował, zrezygnował z jej prowadzenia z uwagi na małe obroty.
– Poszukiwaliśmy nowego agenta. Ogłosiliśmy dwa przetargi, ale nikt się nie zgłosił. Na razie nie ma planów ponownego uruchomienia kasy, chociaż, gdyby zgłosił się jakiś chętny, nie wykluczamy ogłoszenia kolejnego przetargu – mówi Z. Dziewulska.
Kilka miesięcy temu w pobliskim Chełmie pasażerowie również zostali pozbawieni możliwości kupienia biletów na dworcu. Najpierw zamknięto kasę na stacji Chełm-Miasto, a jakiś czas później na dworcu Chełm-Główny. Sprawa oburzała nie tylko mieszkańców, ale także prezydent miasta Agatę Fisz, która podjęła interwencję. Dzięki temu ostatecznie jedna z kas znów zaczęła działać. Do tematu wrócimy. (w)