Nie było karetki, wysłali straż

Po raz pierwszy w Chełmie do reanimacji nieprzytomnego człowieka zadysponowana została straż pożarna. Wszystko przez to, że w mieście nie było ani jednej wolnej karetki. Niestety, pacjenta nie udało się uratować.

W poniedziałek (11 lutego) dyspozytor Stacji Pogotowia Ratunkowego w Chełmie odebrał zgłoszenie do pacjenta z os. Kościuszki. Starszy pan (94 lata) nie oddychał, był nieprzytomny. Na prośbę dyspozytora do reanimacji pacjenta zadysponowano zastęp straży pożarnej, ponieważ nie było ani jednej wolnej karetki. Wszystkie były akurat na interwencjach.

Strażacy przyjechali pod wskazany adres i natychmiast przystąpili do prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej przy użyciu zestawu medycznego i defibrylatora AED. Po jakimś czasie na miejsce dotarła załoga pogotowia. Medycy mogli jedynie stwierdzić zgon mężczyzny. Mimo ponad 20-minutowej reanimacji, strażakom nie udało się przywrócić akcji serca 94-latka.

Choć każdy ze strażaków ma kwalifikacje do udzielania pierwszej pomocy, w straży jest ratownik, a wozy wyposażone są w odpowiedni sprzęt do ratowania życia, była to pierwsza tego typu sytuacja w Chełmie, kiedy to do reanimacji pacjenta wyjechał nie zespół ratownictwa medycznego, a Państwowej Straży Pożarnej. To dlatego, że miasto „obsługują” tylko trzy karetki – dwie podstawowe i jedna specjalistyczna (pozostałe są w Siedliszczu, Dorohusku i Woli Uhruskiej, Krasnymstawie, Żółkiewce, Włodawie i Urszulinie. Łącznie stacja ma do dyspozycji dwanaście zespołów ratownictwa).

Gdyby nie często błahe powody wzywania pomocy (około 80 proc. wyjazdów to przypadki, które mogłyby zostać załatwione przez inne placówki ochrony zdrowia, lekarza rodzinnego czy specjalistę, bez konieczności angażowania całego zespołu ratownictwa), pogotowie byłoby w stanie dotrzeć na czas tam, gdzie faktycznie jest potrzebne.

Przykładowo w ubiegłym tygodniu karetka była wzywana do trwającego od dwóch dni bólu palca czy pacjenta, któremu lekarz przepisał leki (zespół miał sprawdzić, czy pacjent aby na pewno może je przyjąć). Do tego dochodzi notoryczne ściąganie z ulicy alkoholików i wyjazdy do starszych, samotnych pań. (pc)