Nie chcą motyli, wolą boisko

Mieszkańcy są podzieleni. Jedni chcą w tym miejscu „Ogrodów wśród motyli”, inni boiska

Między ulicami Norwida a Okulickiego w Świdniku, na terenie starego boiska ma powstać „Ogród wśród motyli”. To jeden z pomysłów zgłoszonych do tegorocznej edycji Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego. Jednak część mieszkańców okolicznych bloków wolałaby, aby zamiast kolejnego skwerku, zrewitalizowano boisko.


Pod koniec lipca ubiegłego roku przedstawiciele trzech wspólnot mieszkaniowych z bloków przy ulicach Okulickiego, Norwida i Baczyńskiego wysłali do Urzędu Miasta Świdnik pismo, w którym zwrócili się o modernizację osiedlowej infrastruktury. Jeden z ich postulatów dotyczył rewitalizacji właśnie terenu starego boiska sportowego i stworzenie mini boisk do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki.

Na swój wniosek wspólnoty przez wiele miesięcy nie otrzymały odpowiedzi. Dopiero ostatnio, po interwencjach mieszkańców urzędnicy zainteresowali się ich pismem. Otrzymali odpowiedź, że nie da się tu zbudować nowych boisk, bo teren jest zbyt mały, aby mogły one spełniać obowiązujące dziś przepisy prawa budowlanego. W grę mógłby wchodzić ewentualnie remont.

W międzyczasie okazało się również, że terenu boiska przy blokach dotyczy jeden z projektów zgłoszonych do tegorocznej edycji Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego.

Ktoś z mieszkańców zaproponował, aby stworzyć tu „Ogród wśród motyli” – miejsce zachęcające do odpoczynku na świeżym powietrzu.

„Projekt zakłada rewitalizację nieużywanego od wielu lat boiska między ul. Norwida a Okulickiego i przekształcenie terenu w ogród zgodnie z zasadami tworzenia parków kieszonkowych. Ideą projektu jest stworzenie przestrzeni ogólnodostępnej z miejscami do siedzenia (drewniane siedziska i leżaki zachęcające do odpoczywania w tym miejscu) oraz pełną infrastrukturą (kosze na śmieci, oświetlenie, stojaki dla rowerów). Dodatkowo, nasadzenie specjalnych odmian kwiatów i krzewów oraz ustawienie domków dla owadów przyciągnie motyle, co będzie dodatkowym walorem tego miejsca pozytywnie wpływającego na nastrój mieszkańców” – czytamy w opisie projektu. Pomysł ten poparło 422 osoby, a jego szacunkowy koszt to 200 tys. zł.

Jednak zdaniem części mieszkańców okolicznych bloków zamiast urządzania kolejnego skwerku, lepiej byłoby zmodernizować stare boisko.- Wbrew temu, co napisał autor projektu wcale nie jest tak, że to boisko jest nieczynne. Przy dobrej pogodzie każdego dnia korzystają z niego dzieci i młodzież. Te młodsze uczą się tu jeździć na rowerach, jest tu względnie bezpiecznie, nie trzeba się obawiać, że dziecko wyjedzie na drogę, a starsi grają w piłkę.

Poza tym, w pobliżu naszych domów mamy już kilka różnych skwerków, bodajże cztery w promieniu 300 metrów, nie potrzebujemy kolejnego. Będziemy naprawdę rozczarowani, jeśli miasto realizując kolejny skwer, pozbawi nasze dzieci miejsca do zabawy. Wysyłają nas na „Orliki”, ale przecież one są dostępne tylko dla zorganizowanych grup z opiekunem – mówi przedstawiciel jednej ze wspólnot i dodaje, że ta sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby Ratusz w terminie odpowiedział na wysłane w lipcu pismo.

Mieszkańcy nie kryją również, że mają sentyment do tego miejsca. Jak podkreślają, likwidacja boiska sprawi, że bezpowrotnemu zniszczeniu ulegnie część historii miasta. Obawiają się również, że nowy skwer będzie miejscem nocnych libacji i oprócz motyli przyciągnie również inne, mniej sympatyczne owady.

O pomoc w ocaleniu boiska mieszkańcy wspólnot zwrócili się do radnego Mariusza Wilka (Świdnik Wspólna Sprawa), który przygotowuje w tej sprawie interpelację. Ten temat podjął również w rozmowie z wiceburmistrzem, Marcinem Dmowskim. – Z tego co przekazał mi pan wiceburmistrz wynika, że jest szansa na to, aby jakoś to pogodzić i zostawić boisko. Ta sytuacja pokazuje też, że Budżet Obywatelski wymaga pewnych zmian. Nie może być tak, że mieszkańcy okolicznych bloków są na siłę uszczęśliwiani skwerkiem, na przykład przez mieszkańców os. Wschód, którzy przecież też mogli głosować na ten projekt – komentuje radny.

Zapytany o sprawę wiceburmistrz, Marcin Dmowski zapewnia, że miasto będzie szukać w tej sprawie jakiegoś kompromisu.

– Chciałbym podkreślić, że „Ogród wśród motyli” to nie jest projekt narzucony przez miasto. Zgłosili go mieszkańcy, a poparło go ponad 400 osób. Często tak bywa, że na przykład seniorzy chcą przy blokach mieć ławki, spokój i ciszę, a młodzi place zabaw dla dzieci i miejsca do rekreacji. Naszym zadaniem jest godzić te sprzeczne interesy. Z punktu widzenia przepisów, wykonanie nowego boiska czy mini boisk w tym miejscu jest niemożliwe, ale zapewniam, że przy realizacji tego zadania, będziemy chcieli zrobić to tak, aby część terenu była zagospodarowana jako skwer, a część jako przestrzeń do rekreacji – mówi wiceburmistrz.

Do tematu wrócimy. (w)

3 KOMENTARZE

  1. Jaki sens budować kolejne boisko, gdy w pobliżu jest kompleks sportowy „Orlik” i może swoją energię skierować, aby postarać się na udostępnienie każdemu chętnemu.
    Wnioskodawcy chyba zapomnieli, że takie miejsca też generują dużo hałasu.
    Szkoda, że mający sentyment do boiska, nie ujęli się jak wycinano piękne i zdrowe stare drzewa posadzone przez pierwszych mieszkańców tego osiedla.

  2. Boiska to pomysł nie mieszkańców trzech wspólnot a tylko 3 (słownie trzech) osób, które podpisały się pod pismem do urzędu, bez konsultacji z mieszkańcami swoich wspólnot i pomijając pozostałe wspólnoty mieszkańców znajdujące w bezpośredniej bliskości z tym „boiskiem asfaltowym”.
    To znaczy, że jest 3 osoby kontra ponad 400 osób. Ponadto, gdy to boisko było jeszcze użytkowane życie mieszkańców okolicznych bloków było zakłócane hałasami i zagrożone wybiciem szyb w oknach.
    Jako mieszkaniec jednego z najbliżej położonych bloków jestem przeciwny tego typu boiskom w odległości kliku metrów od budynków.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here