Nie obronią Pucharu

Chełmianka Chełm nie gra już w rozgrywkach okręgowego Pucharu Polski. Do dalszej rundy awansował Start Krasnystaw, który wygrał rywalizację z podopiecznymi Tomasza Złomańczuka. Tym samym zespół trenera Marka Kwietnia stał się głównym faworytem rozgrywek okręgowych. Obok Startu w półfinale, który odbędzie się już 5 października, zagrają jeszcze Bug Hanna, Sparta Rejowiec Fabryczny i Vitrum Wola Uhruska – „rodzynek” z klasy „A”. Oto wyniki meczów ćwierćfinałowych:


START KRASNYSTAW – ChKS CHEŁMIANKA 3:2 (2:0)

1:0 – D. Sołdecki (24 karny), 2:0 – D. Sołdecki (33), 2:1 – Wójcik (48), 3:1 – Lando (74), 3:2 – J. Knap (90+2).

START: Janiak – Saj, Kożuchowski, Czarniecki (79 Lenard), D. Sołdecki, Denkiewicz, Welman, Florek, Ciechan (66 Piwko), Lando (86 A. Knap), Skiba.

ChKS: Grzywaczewski – Bobrov, Budzyński (46 J. Knap), Janiszek (75 Chwedoruk), Wiatrak, Szczodry (63 Panas), Piekarski, Wójcik, Czułowski (63 Perdun), Bonin (46 Bednara), Myśliwiecki (83 Konojacki).

Dużą niespodzianką zakończył się mecz rundy ćwierćfinałowej Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Trzecioligowa Chełmianka, specjalista od wygrywania w tych rozgrywkach (pięć triumfów w ostatnich ośmiu sezonach na szczeblu województwa lubelskiego), uległa grającemu klasę niżej Startowi Krasnystaw. Podopieczni Tomasza Złomańczuka po dwóch przekonywujących zwycięstwach w lidze, z Wiązownicą 4:1 i Unią w Tarnowie 6:0, byli zdecydowanymi faworytami środowego meczu.

– Trochę zgubiła nas pewność siebie, bo widać było, że dwa ostatnie ligowe zwycięstwa dały nam dużo wiary we własne możliwości, ale też spowodowały, że zbyt lekceważąco podeszliśmy do tego meczu – mówił po spotkaniu Krzysztof Zieliński, kierownik drużyny Chełmianki. – Niby wiedzieliśmy, że Start jest mocny, bo przecież prowadzi w tabeli drugiej grupy czwartej ligi, a mimo to, wśród nas było takie przekonanie, że możemy wygrać małym nakładem sił.

Chełmianka ze Startem w Pucharze Polski ostatnio grywała dość często. Przed dwoma laty w finale okręgowym chełmianie zwyciężyli aż 5:0. Rok temu w półfinale trzecioligowcy też byli lepsi, wygrywając 2:0. W sezonie 2018/2019 chełmski zespół w meczu, którego stawką był finał, pokonał Start również 2:0.

– Wzięliśmy rewanż za tamte porażki – mówił po ostatnim gwizdku trener Startu, Marek Kwiecień. – Zagraliśmy bardzo dobre zawody i uważam, że wygraliśmy w pełni zasłużenie.

Start do pojedynku z Chełmianką przystąpił trzy dni po tym, jak w ligowym meczu na szczycie ograł Stal Kraśnik. Drużyna gości natomiast odpoczywała jeden dzień dłużej, bo z Unią w Tarnowie grała w sobotę. – Wyszliśmy na to spotkanie pełni wiary w sukces, zmotywowani, bardzo dobrze usposobieni, zawodnicy doskonale zdawali sobie sprawę, że w tym sezonie Chełmianka, która dość mocno przebudowała swój skład, jest do ogrania, jak nigdy dotąd – twierdzi M. Kwiecień.

Mecz dla gospodarzy rozpoczął się znakomicie. W 24 min. Start miał rzut karny. Sędzia podyktował jedenastkę za zagranie piłki ręką przez jednego z zawodników gości. Na gola zamienił ją Dawid Sołdecki, choć sztab Chełmianki mocno protestował za sposób wykonania karnego. – Zawodnik Startu zatrzymał się przed strzałem, nie wykonał kolejnego kroku i po chwili kopnął piłkę, gdy nasz bramkarz już leżał na murawie. W naszej ocenie jest to niezgodne z przepisami. Co innego, gdyby zrobił jeszcze jeden krok i wtedy uderzył – relacjonuje K. Zieliński.

Sędzia był jednak innego zdania i wskazał na środek boiska. Chełmianka próbowała odrobić straty, ale groźniejsze akcje z kontry przeprowadzali goście. – Rywal piłkarsko był lepszy, ale to mój zespół mógł zdobyć kolejne gole – podkreśla trener Kwiecień.

W 33 min. gospodarze wykonywali rzut rożny. Po dośrodkowaniu piłkę do siatki skierował ponownie Dawid Sołdecki, którego nie upilnował Vladymyr Bobrow. – Ostrzegałem w szatni, by przy stałych fragmentach być blisko Sołdeckiego. Niestety, nasz zawodnik zaspał i straciliśmy gola – opowiada trener Złomańczuk.

Tuż po zmianie stronie kontaktową bramkę dla gości pięknym strzałem z rzutu wolnego zdobył Krystian Wójcik. Wydawało się, że Chełmianka ruszy za ciosem i spokojnie odrobi straty. Start bardzo mądrze bronił się i groźnie kontratakował. Trzecioligowcy mimo sporej przewagi nie potrafili doprowadzić do remisu. W 74 min. po szybkim kontrataku losy awansu do kolejnej rundy rozstrzygnął Aliba Lando. Co prawda goście w doliczonym czasie, po strzale Jakuba Knapa, złapali kontakt, jednak zabrakło im czasu, by mogli doprowadzić do serii rzutów karnych.

Chełmianka już dawno tak szybko nie odpadła z okręgowego Pucharu Polski. W ostatnich czterech sezonach pewnie go wygrywała. W sezonie 2017/2018 została wyeliminowana w półfinale przez Eko Różankę, przegrywając 1:2. Wcześniej zaliczyła wpadkę w sezonie 2013/2014, kiedy również w półfinale uległa… Startowi, ulegając 1:2.

Teraz Chełmianka może skupić się wyłącznie na lidze. Biorąc pod uwagę fakt, że zespół jest w przebudowie i główny cel to utrzymanie się w gronie trzecioligowców, odpadnięcie z Pucharu raczej nie jest tragedią, bo w dalszej fazie rozgrywek przy bardzo mocnych rywalach, Avii Świdnik, Podlasia Biała Podlaska, czy Orlętach Radzyń Podlaski, trudno byłoby chełmianom powtórzyć sukces z ubiegłego sezonu.

* * *

VITRUM WOLA UHRUSKA – VICTORIA ŻMUDŹ 4:3 (1:2)

0:1 – Niedzielski (4), 0:2 – Niedzielski (13), 1:2 – Drzewicki (24 karny), 2:2 – Brzuchala (47), 2:3 – Łubkowski (54), 3:3 – Brzuchala (69), 4:3 – Walaszek (84).

VITRUM: Nowosad – Marczuk, Gdak, Marcin Walaszek, Pelikant (10 Wielgus), Drzewicki, Król, Wałczyk, Stasiejko, Brzuchala, Cholawo.

VICTORIA: Galstyan – Kusy, Sakowicz, Damian Urbański, Roczon, Koguciuk (46 Mroczek), Czajka, Sawa, Łubkowski, Niedzielski, Lecki.

Gdy Victoria po niespełna kwadransie gry strzeliła gola na 2:0, wydawało się, że losy awansu do półfinału są przesądzone. Gospodarze wrócili do gry po skutecznie wykonanej jedenastce przez grającego trenera Łukasza Drzewickiego. Po wznowieniu drugiej połowy Kacper Brzuchala wykończył kontratak i był remis. Kilka minut później goście znów wyszli na prowadzenie. Piłkę z wolnego wrzucił Krystian Mroczek, a w zamieszaniu do siatki skierował ją Karol Łubkowski. Na dalszy przebieg meczu wpływ miała sytuacja z 65 min. kiedy to Adrian Czajka celowo zagrał piłkę ręką, a że w ten sposób zatrzymał korzystną akcję gospodarzy, sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Grający w osłabieniu goście szybko stracili wyrównującego gola, a 84 min. Marcin Walaszek uderzył z 16 m nie do obrony i dał awans Vitrumowi.

* * *

KŁOS GMINA CHEŁM – BUG HANNA 1:2 (0:0)

0:1 – A. Jaworski (60), 1:1 – Mazur (65), 1:2 – Sawicki (85).

KŁOS: Pawlak – Jabłoński (78 Wojtiuk), E. Poznański, Wyrostek, Rutkowski, Flis, J. Rak (55 Trubacz), K. Rak, Wójcicki, Mazur, Żurek (64 Fedorov).

BUG: Haponiuk – Leśniak, Żakowski, Siemianchuk, Trochimiuk, Humeniuk (46 Wegiera), Masztaleruk (70 Jańczuk), Fabrika (55 Więcaszek), J. Jaworski (46 Sawicki), A. Jaworski (70 Korszeń), Dąbrowski.

Bug Hanna mimo słabej postawy w rozgrywkach czwartej ligi w Pucharze Polski poradził sobie z Kłosem Gmina Chełm. Zespół z Hanny był przede wszystkim skuteczniejszy pod bramką przeciwnika, bo gospodarze też mieli swoje okazje, ale tylko jedną wykorzystali.

* * *

GRANICA DOROHUSK – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 0:3 vo.

Mecz nie odbył się, bo boisko w Dorohusku po opadach deszczu nie nadawało się do gry. Jak informują działacze Granicy, klub wnioskował o zmianę terminu rozegrania spotkania, ale zarówno prowadzący rozgrywki chełmski oddział LZPN oraz drużyna gości nie wyraziły na to zgody. Kierownictwo klubu z Dorohuska chcąc oszczędzić płytę boiska, ale również mając szacunek do pracy, jaką wykonały osoby, które pielęgnują murawę, a także zdrowie zawodników, zdecydowało, że Granica do pucharowego starcia ze Spartą nie przystąpi. Tym samym, drużyna z Rejowca Fabrycznego uzyskała awans do półfinału bez gry. (s)