Nie pomogą, bo nie mogą…

Urząd Miasta Świdnik nie dołoży Starostwu Powiatowemu do budowy hali sportowej przy I LO i remontu ulicy Racławickiej. Odmowę motywuje tym, że jest środek roku budżetowego i sam też ma w planach wiele ambitnych i kosztownych przedsięwzięć. Zarząd powiatu zapewnia, że mimo braku wsparcia finansowanie obu inwestycji nie jest zagrożone.


Kilka tygodni temu starosta świdnicki zwrócił się do burmistrza o wsparcie finansowe dwóch dużych inwestycji powiatu: budowy hali sportowej przy I LO w Świdniku i remontu ul. Racławickiej w Świdniku. Powiat wystąpił o 3 mln zł – po 1,5 mln na każdą z inwestycji. Władze miasta nie kryły, że prośba o pomoc – zwłaszcza w środku roku budżetowego – bardzo je zdziwiła.

– Byliśmy zaskoczeni tymi pismami starosty, tym bardziej, że chodzi o inwestycje, z których jedna jest w fazie zakończenia, a druga właśnie się rozpoczęła. Decyzje o współfinansowaniu podejmowanie są przed realizacją inwestycji, a nie w momencie, kiedy one już trwają i kiedy trzeba za nie płacić – mówiła sekretarz miasta Ewa Jankowska.

Powiatowa opozycja przypuszczała, że starostwu może brakować pieniędzy i stąd pomysł na szukanie ich „w mieście”. Zarząd powiatu zapewniał jednak, że to nieprawda i czy dofinansowanie od miasta będzie, czy nie, powiat i tak zrealizuje obydwa przedsięwzięcia. Jak się okazuje, będzie musiał poradzić sobie bez wsparcia ze strony ratusza, bo ten odmownie odpowiedział na pisma powiatu. Władze miasta tłumaczą, że choć uznają prośbę powiatu za ważną i w poprzednich latach nie raz wyciągali do niego pomocną dłoń, tym razem nie mogą tego zrobić.

– Jesteśmy w środku roku budżetowego i wszystkie wydatki miasta są już zaplanowane – nie tylko na ten rok, ale na kolejne lata również. Realizujemy bardzo duże i kosztowne przedsięwzięcia. Przywołam tylko przykład kolektora deszczowego czy ulicy Kusocińskiego, która jest drogą powiatową, a przecież dofinansowujemy powiat w znacznej kwocie, łącznie z wykupem gruntów, co leży po stronie powiatu. Jesteśmy też w przededniu podpisania umowy na budowę nowego kompleksu basenów. Do tego mamy wiele innych ważnych kosztownych inwestycji, które angażują nie tylko nasze środki. My również poszukujemy dodatkowych funduszy i sięgamy po inne źródła finansowania z ewentualnym zaciągnięciem kredytu włącznie – tłumaczy Michał Piotrowicz, wiceburmistrz Świdnika odpowiedzialny za sprawy inwestycyjne.

Starosta Dariusz Kołodziejczyk przyznaje, że przykro mu, że decyzja miasta jest taka a nie inna.

– To niezrozumiała decyzja, nie oparta na faktach i potrzebach Świdnika – uważa starosta. – Przypuszczam, że gdybyśmy zrobili sondaż w tej sprawie, większość mieszkańców opowiedziałaby się za tym, by miasto partycypowało, w tych inwestycjach. Żałuję, że zabrakło próby i chęci rozmów. Przed wysłaniem pism telefonowałem do pana burmistrza. Niestety nie było reakcji na ten telefon i na te pisma również.

D. Kołodziejczyk dodaje, że trudno mu się zgodzić z tłumaczeniami, iż to ratusz finansuje budowę powiatowej drogi Kusocińskiego.

– Prawda jest taka, że jest to droga miejska, która została przejęta przez powiat w 2011 r. z zapewnieniem, że w stu proc. będzie finansowana przez miasto. Ja również osobiście czyniłem starania, aby unijne dofinansowanie, pieniądze, którymi zarządza marszałek, trafiły właśnie do Świdnika. Dziś zdaje się, nikt o tym nie pamięta, że to pieniądze z „osobnej szuflady”, za którymi powiat lobbował. Uczestniczyła też w tym gmina Mełgiew, która zrezygnowała ze swojego udziału w ZIT właśnie na rzecz ulicy Kusocińskiego. Wychodzi na to, że w całej naszej powiatowej wspólnocie tylko jedna gmina nie chce współpracować przy inwestycjach. Jeśli dzieje się tak tylko ze względów politycznych, to jest to przykre – mówi D. Kołodziejczyk.

Starosta zapewnia, że mimo braku pomocy z miasta inwestycje nie są zagrożone i mają pokrycie w budżecie.

– Po prostu będziemy musieli zaciągnąć kredyt, który planowaliśmy, ale ta sytuacja spowoduje, że pod wielkim znakiem zapytania stanie przebudowa ulic Maczka i Armii Krajowej – dodaje starosta. (w)