Nie pożegnali umierającej babci…

Mieszkanka Krasnegostawu twierdzi, że w tutejszym szpitalu nie pozwolono jej spotkać się i pożegnać z umierającą babcią. – Wszystko przez koronawirusa. To jakaś paranoja – przekonuje.

Mieszkanka Krasnegostawu o tym, co spotkało ją i jej rodzinę, powiadomiła profil Spotted Krasnystaw na Facebooku. – Chciałabym opisać sytuację, z którą się spotkaliśmy w ostatnim czasie. Chodzi o cyrk w naszym cudownym szpitalu – czytamy na wpisie zamieszczonym 8 listopada.

– Obecna sytuacja na świecie jest wystarczająco trudna, ale człowiek człowiekowi nie ułatwia życia w tych okropnych czasach. Ostatnio do szpitala trafiła nasza babcia, niestety nie udało jej się wygrać.

Tylko czego? Walki o życie? Walki z systemem opieki zdrowotnej, który jest poszkodowany przez koronawirusa? Walki o własne przetrwanie? – zastanawia się. Kobieta twierdzi, że rodzinę pozbawiono kontaktu z seniorką. – Starsza osoba, która przebywa w szpitalu i nie ma z nią kontaktu, nic nie mogła nam powiedzieć, ale każdego dnia dzwoniliśmy i pytaliśmy o jej stan zdrowia. Nie na rękę było to, że tak codziennie dzwonimy.

Informacje na temat jej stanu zdrowia były krótkie i bardzo ogólne, każdego dnia się zmieniały się, a nikt nie wiedział, co dokładnie jest nie tak. Po kilku dniach babcia trafiła na stół operacyjny, bez naszej wiedzy. Jej stan gwałtownie się pogorszył – czytamy. Mieszkanka Krasnegostawu dowiedziała się, że po operacji jej babcia prosiła, by pozwolono, by ktoś z rodziny mógł do niej przyjść, odwiedzić. – Chciała się pożegnać, ale na to nie ma szans, bo koronawirus.

Dzwonimy i prosimy o możliwość zobaczenia się z babcią, bezskutecznie. Pogodziliśmy się, przecież nie tylko my tak mamy – opowiada kobieta. Mieszkanka Krasnegostawu zwraca uwagę na inny, dziwny fakt. Już po śmierci babci, odwiedziła szpital, by odebrać jej rzeczy. O dziwo, teraz pozwolono jej wejść na oddział, nikt nie robił problemów. – Normalnie weszliśmy na oddział gdzie leżała babcia, mijaliśmy pacjentów, którzy tam przebywają. I już nikt się nie bał koronawirusa? Już nikomu nie zagrażaliśmy? – mówi. Mieszkanka Krasnegostawu podsumowuje:

– Jakim człowiekiem trzeba być, aby nie pozwolić na pożegnanie się z najbliższą osobą… Nie wiem, każdego dnia zadaję sobie to pytanie… To nie koniec tej historii, bo z rzeczy osobistych babci zginęły pieniądze. Osobie chorej i starszej ktoś zabrał pieniądze. Nigdy nie dowiemy się, jak była traktowana i co tam się działo, ale funkcjonowanie tego szpitala to żart. Uważajcie na siebie i na swoich bliskich. (i)