Nie trafiali z karnych

BRAT SIENNICA NADOLNA – FRASSATI FAJSŁAWICE 1:2 (1:1)


0:1 – Skorek (12), 1:1 – Kniażuk (35), 1:2 – Olech (90+1).

BRAT: Pypa – Zdunek, Pachuta, Szczepaniuk, Kniażuk, Ignaciuk, Arnold Kister, Wędzina (60 K. Szadura), Suduł, Aleksander Urbański, Nowicki. Trener – Andrzej Ignaciuk.

FRASSATI: Mazur – Ł. Pluta (71 D. Błaziak), P. Przebirowski, K. Błaziak, M. Baran, Olech, Chruściel, K. Pluta (64 Dunda), Policha (69 Zagraba), Krakiewicz (76 A. Błaziak), Skorek. Trener – Daniel Krakiewicz.

Końcówka sezonu Brata, który w pewnej chwili walczył nawet o awans do IV ligi, nie jest najlepsza. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Ignaciuka nie wygrała czterech ostatnich meczy. O ile jednak remis ze Spartą (3:3) wstydu zawodnikom z Siennicy Nadolnej nie przyniósł, o tyle ten z Unią Białopole (2:2) był już niespodzianką, a porażki z Ruchem Izbica (1:3 tydzień temu), i z Frassati Fajsławice (1:2 w ostatnią sobotę) można uznać za dość sensacyjne rozstrzygnięcia.

– W sumie sezon mamy bardzo udany, być może zakończymy go na drugim miejscu. Końcówka rzeczywiście nie jest najlepsza, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że kilku podstawowych zawodników nie może ostatnio grać, głównie z powodów zawodowych – zauważa Mariusz Korszun z Brata. Sobotnie starcie z Frassati było wyrównane, szanse na strzelenie po kilka bramek miały obie ekipy. W Bracie np. Nowicki czy Aleksander Urbański, wśród gości Skorek czy Chruściel.

Oba zespoły nie wykorzystały też po jednym rzucie karnym. W 51 min. strzał Arnolda Kistera z 11 metrów pięknie obronił Wojciech Mazur, a w 89 min. Piotr Chruściel karnego po prostu przestrzelił. – Gdy wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów w końcówce meczu popełniliśmy błąd, który Frassati wykorzystało – opowiada Korszun. Po niepewnej interwencji jednego z obrońców Brata do piłki dopadł Olech i po akcji „sam na sam” w doliczonym czasie gry pokonał Pypę. (kg)