Nie wspiera kandydującej matki?

Justyna Przysiężniak, urzędnik wyborczy w gminie Krasnystaw, rzekomo miała uczestniczyć w kampanii wyborczej swojej matki, posłanki Teresy Hałas, kandydującej do sejmu z czwartego miejsca z listy PiS. Przysiężniak brała udział w wielu spotkaniach, swoim przebiegiem przypominających wiece wyborcze, z udziałem również posłanki Hałas. Ona sama tłumaczy, że w kampanię matki nie jest zaangażowana, a na liczne uroczystości jest zapraszana jako wiceprzewodnicząca rady powiatu i kierownik krasnostawskiego KRUS.

Justyna Przysiężniak, prywatnie córka posłanki Teresy Hałas, startującej do sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości, z pozycji czwartej, została powołana na urzędnika wyborczego w gminie Krasnystaw. Urzędnicy wyborczy zostali ustanowieni w kodeksie wyborczym w 2018 r. Nie zabrania on, by członek rodziny kandydata na posła był urzędnikiem wyborczym, jednakże budzi to wiele kontrowersji.

Tak właśnie uważa pan Jerzy z Krasnegostawu. Zastanawia się, czy etyczne jest to, że córka kandydatki na posła jest urzędnikiem wyborczym z terenu, gdzie kandyduje jej matka. – Czy taka działalność daje się pogodzić z pełnionymi przez panią Justynę Przysiężniak funkcjami? – pyta czytelnik Nowego Tygodnia. – Pani Przysiężniak w ostatnim czasie regularnie pojawia się ze swoją matką na spotkaniach mających bardzo często charakter wieców wyborczych.

Postronni obserwatorzy mają wrażenie, jakby popierała posłankę i zależało jej na reelekcji matki. Sprawa wzbudza wątpliwości, czy w takiej sytuacji mamy do czynienia z bezstronnością urzędnika wyborczego, który jest odpowiedzialny za karty do głosowania i przeszkolenie obwodowych komisji wyborczych – docieka pan Jerzy.

Na uroczystej inauguracji roku szkolnego w I LO im. W. Jagiełły w Krasnymstawie Justyna Przysiężniak wręczała stypendia uczniom, a fakt ten na swojej stronie internetowej na Facebooku, z której aż kipi kampanią wyborczą, odnotowała posłanka Teresa Hałas. Justyna Przysiężniak jest wiceprzewodniczącą rady powiatu w Krasnymstawie oraz szefem jednostki KRUS w Krasnymstawie. To ostatnie stanowisko objęła po tym, jak władzę w kraju przejęło Prawo i Sprawiedliwość.

Jako urzędnik wyborczy jest odpowiedzialna za przygotowanie i nadzór pod kierownictwem komisarza wyborczego nad przebiegiem wyborów w obwodowych komisjach wyborczych. Jej zadaniem jest też tworzenie i aktualizowanie systemu szkoleń dla członków obwodowych komisji wyborczych, organizowanie i prowadzenie szkoleń dla członków obwodowych komisji wyborczych, czy dostarczenie kart do głosowania właściwym komisjom wyborczym.

Urzędnik wyborczy sprawuje też nadzór nad zapewnieniem warunków pracy obwodowych komisji wyborczych, wykonuje też inne czynności zlecone przez Państwową Komisję Wyborczą i komisarza wyborczego. Co najważniejsze, urzędnik wyborczy nie może należeć do partii politycznych ani prowadzić działalności publicznej, niedającej się pogodzić z pełnioną funkcją.

Justyna Przysiężniak przyznaje, że chciała zrezygnować z funkcji urzędnika wyborczego, ale – jak mówi – uzyskała odpowiedź z delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Chełmie, że przepisy prawa nie stanowią o przeszkodzie, by podczas wyborów pełniła to stanowisko, mimo że jej matka jest kandydatką do Sejmu. – Tu nie ma żadnego konfliktu. Praca urzędnika wyborczego polega na koordynowaniu pewnych działań, nie mam wpływu na decyzje wyborców. Więcej obowiązków ma sekretarz gminy, odpowiedzialny za przeprowadzenie wyborów.

Co do spotkań publicznych, na których jest moja mama, a na których ja także czasami bywam: na różnego rodzaju uroczystości otrzymuję zaproszenie jako wiceprzewodnicząca rady powiatu krasnostawskiego lub kierownik Placówki Terenowej Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w Krasnymstawie, dlatego w nich uczestniczę. Nie biorę udziału i nie angażuję się w kampanię wyborczą mojej mamy. Nie jestem również członkiem żadnej partii – wyjaśnia J. Przysiężniak. (s)