Nie znaleźli recepty na Wisłokę

ChKS CHEŁMIANKA – WISŁOKA DĘBICA 0:0


ChKS: Szymkowiak – Kotowicz, Mazurek, Wołos, Kożuchowski (46 Kanarek), Grądz (87 Adamski), Wawryszczuk (76 Myśliwiecki), Brzyski, Skoczylas (82 Prytuliak), Bonin, Wójcik.

Mecz z Podhalem w Nowym Targu kosztował piłkarzy Chełmianki sporo zdrowia. Przez ponad 40 minut chełmianie grali w dziesiątkę, gonili wynik i musieli więcej biegać od przeciwnika. I to zmęczenie było widoczne w środowym starciu chełmskiej drużyny przeciwko Wisłoce Dębica. Chełmianka już po raz szósty w tym sezonie nie wykorzystała atutu własnego boisku i zdobyła zaledwie jeden punkt.

Trener Tomasz Złomańczuk musiał poeksperymentować w składzie, bo za żółte kartki pauzował młodzieżowiec Dawid Brzozowski, a lekkiego urazu na wtorkowym treningu doznał Oleksiej Prytuliak, który nie był gotowy na 90 minut walki. Szkoleniowiec tym razem na ławce rezerwowych posadził Przemysława Kanarka, który w Nowym Targu nie błyszczał, napastnika Pawła Myśliwieckiego oraz z konieczności bramkarza Sebastiana Ciołka. Tego ostatniego zastąpił młodzieżowiec Jakub Szymkowiak, za Kanarka na środku obrony zagrał Wołos, a na pozycji dziewięć wystąpił… nominalny środkowy pomocnik Krystian Wójcik. Te roszady niewiele jednak przyniosły. Chełmianka nie zagrała już tak dobrego meczu, jak z Podhalem, mimo że doznała porażki. Inna sprawa, że Wisłoka od samego początku była dobrze zorganizowana w każdej formacji i nie pozwoliła gospodarzom na zbyt wiele.

Chełmianka mimo to w 1 min. mogła pokusić się o zdobycie gola. Bramkarz Wisłoki źle wybił piłkę, którą na 25 metrze opanował Michał Wawryszczuk. Podał do Grzegorza Bonina, ten natychmiast zagrał w pole karne do Krystiana Wójcika. Popularny „Czoko” uderzył mocno, ale tuż obok słupka. W 11 min. szybką kontrę zainicjował Łukasz Mazurek, podał w boczny sektor do Bonina, który dośrodkował w szesnastkę, jednak Dawid Skoczylas nie trafił czysto w piłkę. Później z dystansu uderzali jeszcze Tomasz Brzyski i Bonin, ale nie zaskoczyli bramkarza gości. Wisłoka oddała z kolei jeden groźny strzał, z którym poradził sobie Szymkowiak. Chełmianka miała optyczną przewagę, ale nie stworzyła sobie stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze optycznie przeważali, przyjezdni natomiast starali się wybijać rywala z rytmu i przy nadarzającej się okazji przejść do szybkiego kontrataku. Trzy szanse do zdobycia bramki w pierwszym kwadransie drugiej części gry miał Wójcik. Przy pierwszej sytuacji minimalnie „spalił”, choć piłkę po jego strzale głowę obronił golkiper Wisłoki. W drugiej okazji Skoczylas za mocno kopnął piłkę dośrodkowując ją w pole karne i ta odbiła się od głowy Wójcika, i poszybowała nad poprzeczką. Najlepsza była trzecia szans. Wójcik uderzył zza 16 metrów, a futbolówka o centymetry minęła prawy słupek bramki gości. Wisłoka znów oddała jeden celny strzał z dystansu, obroniony przez Szymkowiaka i choć próbowała zagrozić bramce Chełmianki, obrońcy gospodarzy nie dopuścili przeciwnika do bramkowych sytuacji.

Po meczu trener Złomańczuk przyznał, że jego podopieczni zagrali słabiej niż w Nowym Targu, natomiast wyżej ocenił grę zespołu z Dębicy, niż Podhala. – Punkt trzeba szanować, bo rywal dziś prezentował się naprawdę dobrze – stwierdził szkoleniowiec Chełmianki.

Goście po meczu nie ukrywali swojego zadowolenia z remisu. – Przyjechaliśmy tutaj po co najmniej jeden punkt i cel zrealizowaliśmy – powiedział jeden z działaczy Wisłoki, obecny na meczu. (r)