Niedomówienia na parafialnym cmentarzu

1700 zł za godzinę pracy wziął grabarz na chełmskim cmentarzu parafialnym. Tak prznajmniej wynika z rachunku, który wystawił rodzinie zmarłego. Pytany o wysoką stawkę tłumaczy, że pieniądze idą na utrzymanie nekropolii i że podobną opłatę pobierają na cmentarzu komunalnym. Tyle, że tam wynika to ze skrupulatnego i dostępnego dla wszystkich cennika…

Rodziny zmarłych ponoszą ogromne koszty pochówku. Nie pokrywa ich okrojony zasiłek pogrzebowy (4000 zł). Trumna, ubranie zmarłego, kondukt pogrzebowy, msza w kościele, grobowiec i grabarz. Przy każdej z tych okazji trzeba otwierać portfel. A pogrążona w żałobie rodzina nie ma ochoty, czasu ani chęci na dyskusje czy wykłócanie się o pieniądze. Ale jedna z opłat, którą zażyczył sobie grabarz na cmentarzu parafialnym w Chełmie, mocno wzburzyła rodzinę, która przed tygodniem organizowała pochówek. Za otwarcie grobu, do którego pracownicy zewnętrznego zakładu pogrzebowego włożyli trumnę, potem jego zamurowanie, zażądał 1700 zł!

– Nie wiem czy to jest norma, bo tu nie mieszkam, ale nie mogę wyjść z szoku, że za tak niewiele pracy grabarz żąda takiej kwoty – mówi syn zmarłego, który z zagranicy przyjechał na pogrzeb. – Wszystko zajęło mu może z godzinę a ludzie za takie pieniądze pracują cały miesiąc. A najgorsze jest to, że jakby kazał zapłacić nawet 3 tysiące, to co moglibyśmy zrobić? Nic. Czy takie same stawki obowiązują na cmentarzu komunalnym?

Sprawdziliśmy. Cennik jest bardzo jasny. Sam demontaż i montaż nagrobka to 300 zł. Jeśli przy okazji trzeba rozkuć grób, firma doliczy 160 zł. Dodatkowe 160 zł policzy za białkowanie grobowca, ale nie jest to konieczne, jeśli jest w miarę nowy. Różnica w cenie jak widać jest ogromna. Z czego wynika?

Andrzej Gałan, którego firma zajmuje się obsługą cmentarza parafialnego, tłumaczy, że cennik przy Mościckiego zawiera też inne elementy. – MPGK który administruje cmentarzem dolicza przy każdym pogrzebie 1500 zł na utrzymanie nekropolii a u nas takiej kwoty nie ma – mówi. – To, że rodzina płaci 1700 zł ,to nie jest tylko za otwarcie grobu. To pieniądze także na późniejsze utrzymanie cmentarza, jego sprzątanie, odśnieżanie, wywóz śmieci. Za to samo płacą na Mościckiego.

Miejsce pod grób w obu nekropoliach kosztuje tyle samo – 500 zł. – Ale na parafialnym cmentarzu opłatę pobieram nie ja, tylko parafia – mówi Gałan. Rzeczywiście MPGK dolicza opłatę na utrzymanie cmentarza, ale nie w wysokości 1500 a 1210 zł. To z niej pokrywane są koszty energii elektrycznej, całodobowy nadzór cmentarza, konserwowana jest zieleń, budowane są nowe alejki, utrzymywane jest biuro cmentarza i wiele, wiele innych rzeczy, które są skrupulatnie wypisane w cenniku dostępnym na stronie internetowej.

A rachunek, który pokazał nam syn pochowanego przy ul. Lwowskiej, trochę przeczy słowom grabarza. Bo usługa, za którą pobrał 1700 zł jest wyraźnie w nim opisana: „Usługa budowlana, otwarcie, kucie, zamurowanie grobu”.

Może czas zrobić z tym porządek, ustalić jasny cennik, by nie pozostawiać miejsca na niedomówienia i nerwy? Do sprawy wrócimy. (bf)