Niesforna 9-latka

Uczennica drugiej klasy jednej ze szkół podstawowych w powiecie chełmskim miała uniemożliwiać prowadzenie lekcji, dokuczać, bić koleżanki i kolegów, używać wulgaryzmów i być agresywna. Sprawą zainteresowało się kuratorium oświaty w Lublinie. Według wizytatorów, dyrektor placówki częściowo zbagatelizował problem…

O niestosownym zachowaniu dziewczynki skargę do kuratorium napisała matka jednej z uczennic, wobec której 9-latka miała być agresywna. Do szkoły zapukali wizytatorzy z chełmskiej delegatury kuratorium oświaty. Po rozmowach z dyrektorem placówki, zatrudnionymi w niej pedagogiem, psychologiem, wychowawcą klasy, zapoznaniu się z pełną dokumentacją urzędnicy ustalili, że dziewczynka nie zachowuje się, jak inne dzieci.
Uniemożliwia prowadzenie lekcji, piszczy, krzyczy, dokucza rówieśnikom, potrafi ich opluć, robi dziwne miny i grymasy, używa wulgaryzmów, często nie reaguje na uwagi i polecenia nauczyciela, jest pobudzona, agresywna i nieprzewidywalna w swoich zachowaniach. Dwa razy zdarzyły się sytuacje, że 9-latka próbowała wbić sobie szpilki w palce. Jej negatywne zachowania zauważono już w oddziale przedszkolnym i pierwszej klasie, a nasiliły się one w drugiej. Wizytatorzy nie potwierdzili zarzutów dotyczących gróźb, jakie dziewczynka rzekomo miała kierować do rówieśników, ani też wyzwisk typu: „śmieciu, szmato”, o czym napisał rodzic w liście do kuratorium.
W skardze podkreślono też, że uczennica ubliża nauczycielom i ich kopie. Potwierdziła to szkolna pedagog, mówiąc, że w jej obecności uczennica obrażała wychowawczynię. Dziewczynka niekiedy potrafi zwrócić się do niej niestosownie: „co, pani jest ślepa, głucha”.
Autorka listu zarzuciła dyrektorowi placówki, że zamiata problem pod dywan, co wizytatorzy kuratorium podczas kontroli częściowo potwierdzili. Szkoła zintensyfikowane działania wychowawcze podjęła dopiero w styczniu br., co – zdaniem kontrolujących – utrudniło skuteczne rozwiązanie problemu. Dyrektor szkoły zapewniał, że nie miał sygnałów od nauczycieli, by uczennica wyzywała ich, bądź kopała.
Wizytatorzy zasugerowali rozważenie zatrudnienia w klasie nauczyciela asystenta, do zadań którego należałoby wspieranie nauczyciela prowadzącego zajęcia dydaktyczne. Urzędnicy z kuratorium oświaty zalecili dyrektorowi szkoły wzmocnić nadzór pedagogiczny nad działalnością wychowawczą i opiekuńczą w klasie oraz organizować pomoc psychologiczno-pedagogiczną w taki sposób, aby działania podejmowane w placówce uwzględniały odpowiednie wsparcie dla nauczycieli i rodziców.
Dyrektor placówki nie chciał zbyt wiele mówić o problemie. – Szkoła stara się podejmować właściwe działania, wspomagające rozwój wychowanków. Są różne sytuacje, praca dydaktyczna trwa, mamy zatrudnionych pedagoga i psychologa, jesteśmy ukierunkowani na sukcesy uczniów – powiedział.
Ze względu na dobro dziecka nie podajemy. w której placówce doszło do opisanej sytuacji. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że dziewczynka została objęta nauczaniem indywidualnym. (jar)