Niewinny biegunki dziecka

Sąd I instancji uniewinnił trenera zapasów, oskarżonego o narażenie na niebezpieczeństwo małoletnich zawodniczek. Zdaniem prokuratury dorosły mężczyzna nafaszerował dziewczynki tajemniczą substancją, po której 11-latka trafiła do szpitala z ostrą biegunką. Będzie apelacja?

Znany chełmski trener Andrzej G. został oskarżony o to, że 4 listopada 2016 roku, podczas zgrupowania sekcji zapaśniczej przed zawodami sportowymi, będąc zobowiązanym do sprawowania opieki nad małoletnimi K. P. i K. K. (dziewczynki miały wówczas 11 i 12 lat), naraził je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w ten sposób, że bez zgody i wiedzy opiekunów małoletnich wsypał bliżej nieustaloną sproszkowaną substancję do napoju jabłkowego, po czym polecił im jego wypicie. W efekcie starsza dziewczynka doznała zawrotów głowy i zasłabła, a 11-latkę rozbolał brzuch i z ostrą biegunką trafiła do szpitala.

Po zgłoszeniu sprawy przez rodziny dziewczynek śledczy przyjęli, że trener nafaszerował zawodniczki niedozwolonymi „wspomagaczami” i oskarżyli go o przestępstwo z art. 160 par. 2 Kodeksu karnego. Za narażenie na niebezpieczeństwo grozi nawet do 5 lat więzienia.

Sprawa wpłynęła do Sądu Rejonowego w Chełmie 7 czerwca 2017 roku. Proces, w którym zeznawało wielu świadków, trwał kilka lat. Pozostałe zawodniczki, które były pod opieką trenera, stały za nim murem, twierdząc, że mężczyzna nigdy nie podał im żadnych niebezpiecznych substancji, a co najwyżej suplementy i preparaty nawadniające.

Po 3 latach sąd zamknął przewód, a orzeczeniem z 18 grudnia 2020 roku Andrzej G. został uznany niewinnym zarzucanych mu czynów. Wyrok nie jest prawomocny. 23 grudnia do sądu wpłynęły wnioski o uzasadnienie od prokuratury i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego. (pc)