Niewypał u wójta?

Co za wpadka. W gminie Leśniowice napisali projekt, ale… zapomnieli go wysłać, gdzie trzeba. – Unijne pieniądze na ocieplenie budynków przepadły. Wójt nie dopilnował sprawy, a dostało się urzędnikom – mówi nasz rozmówca.

Dotacje z Regionalnego Programu Operacyjnego na ocieplenie gminnych budynków miały być pokaźne. Chrapkę na unijne pieniądze miało kilku gospodarzy gmin z powiatu chełmskiego. Niektórzy wyłożyli się na tym projekcie. Urzędnicy z gminy Wojsławice nie dopełnili wszystkich formalności, przez co unijne pieniądze prawdopodobnie im przepadną. Ale nie im jednym. Jeszcze większą wpadkę zaliczył w tej kwestii wójt Leśniowic, Wiesław Radzięciak. Jak się dowiedzieliśmy, gminni urzędnicy napisali od A do Z wniosek o unijne dofinansowanie dociepleń gminnych budynków. Na grube pieniądze. I chociaż wójt Leśniowic lubi przechwalać się skutecznością, nie dopilnował sprawy do końca. Formalnie gotowego wniosku nie wysłano nawet do instytucji, która miała go oceniać…
Czas upływał, a informacji o wniosku nie było. Wreszcie wyszło na jaw, że nigdy go nie wysłano! – mówi nasz rozmówca. – Wójt się zdenerwował, choć przecież sam nie dopilnował tematu. Dostało się za to urzędnikom. W ogóle w Urzędzie Gminy Leśniowice panuje ostatnio straszna nerwówka. Jest zamieszanie z oświatą, a do tego już lada chwila może się okazać, że to już ostatnia kadencja Radzięciaka. Jego zdenerwowanie przekłada się na urzędników.
Wyjaśnienia wójta są lakonicznie. Nie chce potwierdzić wprost, że zapomniano wysłać gotowy projekt. Tłumaczy, że nie wszystkie gotowe projekty są składane. – Zdarza się, że projekty, które tworzymy, wcale nie są składane – mówi wójt. – W większości przypadków udaje się przeliczyć punktację i wiadomo czy jest szansa na dotację. Zdarza się jednak, że na jakimś etapie tworzenia projektu wiadomo już, iż byłby źle oceniony. Dlatego nie wszystkie projekty składamy. W gminie Leśniowice porażek nie ma.
Taka propagandę sukcesu już uprawiano za PRL-u. Jak coś się nie uda, lepiej przyznać się do błędu, niż kręcić i mataczyć. Tylko ten, kto nic nie robi, błędów nie popełnia…
Radzięciak, choć oficjalnie chwali kompetencje swoich pracowników, w praktyce wiadomo, że mocno ich ze wszystkiego rozlicza, oceniając co miesiąc. System motywacji jest prosty: ten, kto – zdaniem wójta – spisał się jak należy, dostaje sto procent dodatku motywacyjnego. Pozostałym dodatki są ucinane. – Doping i motywacja są potrzebne – mówi wójt. Tylko kto zdopinguje i rozliczy wójta? (mo)