Niezadowoleni przypuścili mocny atak

Zakończyły się obrady Walnego Zgromadzenia w Spółdzielni Mieszkaniowej „Czuby” w Lublinie. Tegoroczne były wyjątkowo burzliwe. Toczyły się przy rekordowej frekwencji, ale też w atmosferze oskarżeń o „wrogie przejęcie spółdzielni” i wojnie na ulotki. Władze spółdzielni otrzymały skwitowanie za ubiegły rok, ale do nowej rady weszło sporo nowych nazwisk. Ostateczny jej skład ma być znany po podliczeniu głosów z wszystkich zebrań.


W tym roku członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Czuby” bacznie przyglądali się pracy jej szefów. Nie wszyscy są z niej zadowoleni. Ci, najbardziej krytyczni powołali do życia na portalu społecznościowym Facebook „Ruch Mieszkańców Niezadowolonych”. W trakcie trwania walnego ruch rósł w siłę, gromadząc ponad 300 mieszkańców. – Nie dążyliśmy do przejęcia spółdzielni, nie chcieliśmy odwoływać całej rady nadzorczej. Celem naszej grupy było po prostu poinformowanie mieszkańców o przysługującym im od niedawna prawie do bezpłatnego udziału w obradach walnego zgromadzenia. Krytycznie przyglądamy się pracy dotychczasowego zarządu. Mamy do tego pełne prawo, bo ci ludzie nas reprezentują – mówi Paweł Rowiński mieszkaniec SM „Czuby” . – To mieszkańcy tworzą spółdzielnię, są w zasadzie pracodawcami jej władz. W trakcie obrad walnego zamieszczaliśmy na naszym profilu informacje o działaniach spółdzielni, z którymi się nie zgadzamy. Tak było również w przypadku nierzetelnie przeprowadzonych remontów. Mieszkańcy sami wysyłali zdjęcia z poszczególnych osiedli z usterkami. Nie pozwolimy sobie wmawiać, że wszystko jest w porządku, skoro wcale tak nie jest – dodaje pan Paweł.

Pełnomocnictwa wydawane z auta?

Mieszkańcy zrzeszeni w ruchu twierdzą, że spółdzielnia nie dość dokładnie wywiązała się z obowiązków poinformowania mieszkańców o zmianie prawa o spółdzielniach mieszkaniowych i możliwości bezpłatnego udziału w obradach walnego (od ubiegłego roku każdy mieszkaniec posiadający tytuł prawny do mieszkania lokatorskiego, spółdzielczego i własnościowego ma prawo do oddania głosu na walnym zgromadzeniu – w tym oboje małżonkowie). Do tej pory mogli to zrobić tylko mieszkańcy, którzy wcześniej zapłacili około 300 złotych za prawo do bycia członkiem. Kwota była dla wielu zaporą, więc nie starali się o status członka i nie uczestniczyli w obradach walnego. W tym roku było inaczej – mieszkańcy mocno interesowali się obradami walnego, a sala Domu Akcji Katolickiej nie mogła wprost pomieścić chętnych do udziału w najważniejszym spółdzielczym głosowaniu. – Frekwencja na walnych zgromadzeniach podczas wyborów do rady nadzorczej jest zazwyczaj większa niż na pozostałych zebraniach. W tym roku jednak była dużo większa z powodu uczestnictwa pełnomocników członków. Były też takie części walnego, na których liczba pełnomocników była większa niż członków, a osoby obce, spoza spółdzielni, a nawet spoza naszego województwa, otrzymywały z samochodu na parkingu pełnomocnictwo i głosowały wszystko na nie, nic nie wiedząc o spółdzielni. Takie zachowanie Ruchu Mieszkańców Niezadowolonych mogło zaniepokoić pozostałych członków, sprowokować ich do większej aktywności i uczestnictwa w walnym zgromadzeniu – twierdzi Bożena Zielińska, zastępca prezesa ds. eksploatacji spółdzielni SM Czuby.

Dezinformacja i oskarżenia

Podczas trwania obrad walnego na klatkach schodowych i na terenie spółdzielni rozwieszano różnego rodzaju ulotki. Jedna z nich podpisana przez mieszkańca osiedla Skarpa w spółdzielni Czubyostrzegała przed: „Niebezpieczeństwem wrogiego przejęcia spółdzielni przez częściowo zidentyfikowaną grupę osób spoza naszej spółdzielni, występującą jako „grupa niezadowolonych”. Podjęto już takie próby na poszczególnych częściach walnego zgromadzenia na które przywożono osoby nawet spoza województwa lubelskiego” – twierdził jej autor. Dodatkowo ostrzegał on –„ Grupa tych osób może być powiązana z inwestorem, który chce wybudować stację paliw i parking dla tirów przy ul. Jana Pawła II”– można było przeczytać w ulotce.

– Podczas tegorocznego walnego pojawiło się wiele ulotek różnej treści, niejednokrotnie wprowadzających w błąd naszych mieszkańców, np. o członkostwie, błędnie interpretujących zapisy w bilansie, o remontach itp. Na treść tych ulotek Spółdzielnia nie miała wpływu. Raczej traktujemy je jako część kampanii wyborczej kandydatów do rady nadzorczej – mówi Bożena Zielińska, zastępca prezesa ds. eksploatacji SM „Czuby”.

Czekanie na wyniki

Tegoroczne obrady już się zakończyły, choć ich przebieg w poszczególnych osiedlach był różny.– Na razie nieoficjalnie mogę powiedzieć, że wszystkie sprawozdania za 2017 rok zostały przyjęte, a budżet zatwierdzony. Mieszkańcy udzielili też absolutorium zarządowi spółdzielni. W tej chwili nie mogę podać więcej szczegółów, bo uchwała kończąca walne zgromadzenie zostanie podpisana w przyszłym tygodniu – informuje Bożena Zielińska. – Konkretne dane dotyczące głosowań i podjętych uchwał mieszkańcy otrzymają w komunikacie dostarczonym do wszystkich mieszkań – tak jak każdego roku – dodaje pani wiceprezes.

Podczas tegorocznego walnego spora grupa mieszkańców postanowiła po raz pierwszy kandydować do rady nadzorczej. – Cieszymy się, że mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosić się jako kandydaci. Ruch Mieszkańców Niezadowolonych nie prowadził ich kampanii wyborczej, każdy kandydat musiał sam indywidualnie zyskać poparcie na walnym zgromadzeniu – tłumaczy Paweł Rowiński. – Chcemy teraz mocniej przyjrzeć się działalności wybranych członków rady nadzorczej. Będziemy dążyć do tego by znany był do nich dostęp (numer telefonu, czy adres mailowy). To są reprezentanci wszystkich osiedli, którzy w naszym imieniu będą decydowali o najważniejszych sprawach spółdzielni. Muszą mieć świadomość, że decyzje, które będą podejmowali, dotyczą nas wszystkich. Chcemy również, by mieszkańcy znali kwotę ich zarobków i przyglądali się sposobowi, w jaki głosują w poszczególnych sprawach związanych ze spółdzielnią – dodaje Paweł Rowiński.

Emilia Kalwińska